Impulsem była pierwsza uroczystość, którą Doroszewska miała przeprowadzić jako ambasador: obchody 15 sierpnia, rocznicy Bitwy Warszawskiej 1920 r.
— Kiedy spojrzałam z tej perspektywy na uroczystość na Rossie — na to, co po kolei ma się wydarzyć — stało się jasne, że każde ważne wydarzenie musi mieć swój scenariusz. Scenariusz, który niesie przekaz i jest zrozumiały dla wszystkich. Jak było do tej pory? Składanie kwiatów, przemówienia. A hymn? Ktoś z zebranych intonował polski. Litewskiego nie było — wspominała.
Efektem było wprowadzenie stałego protokołu.
— Dlatego stworzyłam scenariusz, którego wcześniej nie było. Może coś podobnego istniało, ale nie w takiej formie. Ten scenariusz uroczystości na Cmentarzu na Rossie został później utrzymany podczas wszystkich świąt państwowych. Jest zrozumiały i akceptowalny dla wszystkich. Podczas takich oficjalnych uroczystości śpiewane są teraz dwa hymny — Polski i Litwy; jest nagłośnienie z nagranymi melodiami — powiedziała Doroszewska.
Wyjaśniła też, jaki przekaz towarzyszył tej zmianie.
— Przecież Piłsudski jest dla nas postacią niezwykle ważną, a wszystkie oficjalne delegacje składają tam kwiaty. Trzeba więc umieć przekazać Litwinom, dlaczego to miejsce jest istotne nie tylko dla Polaków, lecz ma znaczenie symboliczne i jest ważne dla obu naszych narodów. W przemówieniu z okazji 15 sierpnia zawsze jako ambasador podkreślałam, że składamy hołd zwycięzcy wojny z 1920 r., który obronił nie tylko Polskę, ale także Litwę i kraje bałtyckie przed bolszewikami — dodała.
Więcej w pełnym wywiadzie opublikowanym w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 19 (53) z 16–22 maja 2026 r.


