Start zakupowego maratonu na trasie Litwa-Polska-Litwa

Już wkrótce wystartuje wzmożony zakupowy maraton z Litwy do Polski i z powrotem. Wszystko przez decyzję polskich władz, które od 1 lutego obniżyły VAT na produkty spożywcze, co mocno oburza litewskich handlowców i cieszy zwykłych konsumentów na Litwie.

„Wszystko co kochasz – PL’’ – taki slogan na polskim supermarkecie jest jak najbardziej na miejscu!
| Fot. Witold Janczys

Otóż nasi sąsiedzi wymyślili sobie, że jedną ręką, poprzez rosnący obrót, wzbogacą gospodarkę, a drugą ręką, poprzez cięższą kiesę, poprawią nastroje obywateli. I Polska, notabene, za zgodą Unii, na pół roku wprowadziła zerowy podatek na produkty żywnościowe, a na paliwo obniżyła stawkę z 23 do 8 proc.

A na to, jak na zbawienie, czekają nie tylko miejscowi, ale i wygłodniali zniżek unijni sąsiedzi przygraniczni – Niemcy, Słowacy i oczywiście – Litwini. I pójdzie, pojedzie wędrówka wahadłowa ludów okolicznych! Zacierają ręce polskie „biedronki’’, a płaczą litewskie „maximy’’…

Skorzystamy i my…

Warto dodać, że wydatnie z tego skorzystają nie tylko konsumenci, ale i inna grupa zawodowa – dziennikarze. Już szykują narty, sanie, wozy i drony, by skorzystać z obiecującego, wielomiesięcznego obłowu – intrygujących reportaży, ciekawych wywiadów, kontrowersyjnych opinii, które da im ta nieoczekiwana – jak manna z nieba – okazja.

Na drogach policja przy… ogniskach

Początek lutego jeszcze za niecały tydzień, ale sznury samochodów z Litwy do przygranicznych miasteczek i miast ciągną już od lat. Od tylu lat, od kiedy polski podatek VAT był mniejszy niż w kraju nad Niemnem.

Policjanci przy ogniskach

Tyle, że teraz, choć granicy nie ma, na drogach pojawiły się zmasowane patrole nie tylko celników i policjantów, którzy sprawdzają przejeżdżających, rozcierając zmarznięte ręce przy… przydrożnych, zaimprowizowanych ogniskach. I tu teraz chodzi nie tylko o przemyt towarów, ale przede wszystkim o kontrabandę ludzi, czyli nielegalnych imigrantów, którzy przedostają się przez wschodnie granice Unii Europejskiej do jej bogatych członków (czytaj Niemców itp. beneficjentów).

– No jeszcze rozumiem, kiedy wyszukiwali „gości’’ z dalekiego Wschodu w autobusach i dostawczakach, ale trzęśli’’ też i osobówki! – opowiada Andrzej z przygranicznego litewskiego Mariampola, który od dobrych kilku lat trudni się zakupową ,,turystyką’’ – wozi rodaków do polskich hurtowni, gdzie niemal tonami kupują tamtejsze poćwiartowane warchlaki. Tam rzeki tanim mlekiem, miodem i mięsiwem płyną…

„Czułam się jak w domu!’’

Z kolei wilnianka Renata opowiedziała, że do Polski z kolegami najczęściej jeździ po „wielkie rzeczy’’.

– Jeździmy po meble, sprzęt kuchenny, telewizory, a mąż po polskie, koszerne, ciemne piwo i… boczek w kostkę – śmieje się z małżonkiem.

W Polsce była ostatnio 8 stycznia, w Suwałkach.

– W Biedronce czułam się jak w Maximie. Większość rozmawiała po litewsku albo wileńską polszczyzną. Na parkingu było mnóstwo samochodów z litewskimi numerami rejestracyjnymi. W sklepie od razu, nawet nie słysząc jak ludzie rozmawiają, można odróżnić, gdzie są miejscowi, a gdzie ludzie z Litwy przyjechali na zakupy. Wózki mieli wypełnione po brzegi. Jeżeli coś wkładali do wózka, to od razu brali skrzynkę. Zauważyłam, że z produktów najczęściej kupowali przede wszystkim olej, mąkę, produkty mleczne i wędliny. Wielu brało papier toaletowy, proszki, płyny do prania, szampony, piwo i wódkę – opowiedziała o swojej „wyprawie do ziemi obiecanej’’.

Czytaj więcej: Wilno ma bata na ceny ogrzewania. Pytania i odpowiedzi samorządu

Choć na Litwie są stacje paliwowe polskiego giganta – Orlenu, ale teraz będzie taniej napoić swoje konie mechaniczne za granicą, w Polsce…
| Fot. Martynas Ambrazas, ELTA

Kieszenie pełne i Polaków, i Litwinów

Obliczono, ile litewskich kieszeni zostanie uzupełnionych w związku ze zniesieniem VAT-u na produkty spożywcze w Polsce

VAT na żywność zostanie w Polsce zniesiony od 1 lutego. Są to środki w walce z inflacją. Ekonomiści zarówno chwalą, jak i krytykują taki środek, ale zdaniem ekspertów taka decyzja napełni kieszenie nie tylko Polaków, ale i Litwinów. Szacuje się, że Litwini będą mogli zaoszczędzić co najmniej jedną trzecią kwoty w porównaniu z tym, co wydaliby na zakupy na Litwie.

Arūnas Vizickas, szef portalu monitorującego ceny Pricer.lt, jest przekonany, że kiedy ceny żywności w Polsce spadną od 1 lutego, a supermarkety prawdopodobnie mogłyby pójść za przykładem Niemiec, gdzie obniżka VAT była wręcz pokazem.

„Mówiono, że supermarkety będą obniżać ceny, wspierać ludzi itp., ale handlowcom nie ma sensu próbować przyswoić pieniędzy z obniżonego podatku VAT. W toczącej się obecnie w Polsce walce konkurencyjnej, jeśli ktoś spróbuje podnieść ceny, zostanie to zauważone i mocno zepsuje reputację, wizerunek sieci handlowej. Po prostu nie będą chcieli podejmować ryzyka. Myślę, że zaczną reklamować, że obniżony VAT zamienia się w niższe ceny, choć będzie to trudne w kontekście, w którym ceny wciąż rosną” – powiedział dla delfi.lt.

Litwini faktycznie będą częściej robili zakupy w Polsce od 1 lutego, ale mogą to ograniczać restrykcje pandemiczne. „Chociaż, o ile widzę, polscy urzędnicy nawet nie zatrzymują samochodów z litewskimi numerami” – powiedział Arūnas Vizickas

W Polsce taniej napoić swoje „konie’’

Arūnas Vizickas podkreślił, że mieszkaniec Litwy jadący do Polski teraz zaoszczędzi, nie tylko kupując tańsze produkty spożywcze, ale także tankując samochody tańszym paliwem.

„Cena alkoholu w Polsce jest o połowę niższa. Skoro mówimy o jedzeniu, to spróbuję zgadnąć, że jeśli ludzie „łapią” towary przez promocje, to mogą zaoszczędzić co najmniej 30 proc., porównując zakupy w litewskich i polskich supermarketach. Jeśli potrzebujesz jakichś leków, możesz też zaoszczędzić na nich około pół ceny, a Litwini w Polsce będą mogli zaoszczędzić około 10-15 proc. sumy również na tańszym paliwie” – obliczył Vizickas. „Wreszcie, jeśli spojrzeć na wszystko mądrze, myślę, że Litwini mogliby zaoszczędzić co najmniej jedną trzecią, a mądrzejsi – i więcej” – podsumowuje. Jak wiadomo, do zera podatek VAT jest obniżony i na nawozy sztuczne, a to ucieszy litewskich rolników borykających się z ich wysoką i coraz bardziej rosnącą ceną.

Czytaj więcej: Gospodarka dezinformacji

Premier Mateusz Morawiecki
| Fot. gov.pl

Plusy i minusy decyzji Polski

Z kolei ekonomista prof. Rimantas Rudzkis mówi o plusach i minusach takiej decyzji.

„Jako środek tymczasowy złagodzi to skok cen, a drugim plusem jest to, że jest bardzo prosty. Wziąć i anulować VAT na pół roku, można to zrobić jednym machnięciem pióra” – twierdzi.

Jednak ekonomista zaznacza, że widzi i minusy takiego kroku. Jako pierwszy zwrócił uwagę, że decyzja jest tymczasowa i że inflacja prawdopodobnie wzrośnie po sześciu miesiącach, kiedy świadczenie wygaśnie.

„Drugim argumentem byłoby to, że ceny wzrosły i chociaż taka decyzja zmniejszy wzrost cen, zmniejszy go dla całej ludności: zarówno tym, którzy zarabiają dużo pieniędzy, jak i tym, którzy zarabiają mniej. Rzecz w tym, że zmniejszy się wysokość dochodów budżetowych, co oznacza, że ​​zmniejszy się zdolność państwa do pomocy najbardziej potrzebującym. Uważam, że lepszym sposobem nie jest wprowadzenie środków tymczasowych, ale wykorzystanie dostępnych środków w sposób celowy, aby zrekompensować tym, dla których ten skok cen jest najbardziej bolesny. Ma on zwiększać wsparcie społeczne, aplikować różne świadczenia, ale jest to już bardziej skomplikowane rozwiązanie. Ukierunkowane środki dałyby lepszy wynik” – zasugerował ekonomista.

Ceny na pewno spadną

Tadas Povilauskas, ekonomista banku SEB, jest przekonany, że ceny żywności w Polsce spadną po wejściu w życie zmian.

„Nie wiem, czy w innych krajach europejskich będzie taka różnica w stawkach VAT na żywność między sąsiadami, ale myślę, że dla Polski taka decyzja o obniżeniu cen naprawdę zadziała i ceny o co najmniej 4 proc. na pewno się zmniejszą” – powiedział.

Jak mówi Tadas Povilauskas, polscy politycy obecnie komunikują, że taka decyzja odciąży ludzi, bo to pokryje budżet, ale przypomina, że ​​budżet to pieniądze ludzi.

„Wszystko z tego samego kotła, tylko sfinansowane prawdopodobnie będzie z pożyczonych pieniędzy, które Polska zwróci później lub nie” – powiedział.

„Musimy ratować i pomagać tym, którzy mają najniższe dochody i są najbardziej wrażliwi na zmiany cen żywności. Są to osoby otrzymujące dochody od państwa, głównie emeryci” – zasugerował.

Masowe zakupy „szydła, mydła i powidła’’…

Przed suwalskimi sklepami bardzo dużo aut na litewskich numerach rejestracyjnych. Mieszkańcy Litwy masowo jeżdżą na zakupy do Suwałk, bo – raz, że blisko, dwa – duży wybór towarów i trzecie –najważniejsze – jest znacznie taniej. Kupują prawie wszystko, w tym meble i materiały budowlane, ale przede wszystkim artykuły spożywcze. Klienci z Litwy chwalą nie tylko cenę, ale także jakość polskich produktów.

Arūnas Vizickas, szef portalu monitorującego ceny Pricer.lt
| Fot. pricer.lt

W Polsce jest taniej już od dawna

Te różnice w cenach powiększyły się jeszcze bardziej cztery lata temu, gdy Litwa przyjęła euro. Wydaje się, że dopóki Polska nie wstąpi do strefy euro, dopóty Suwałki będą cieszyły się popularnością wśród kupujących zza naszej granicy. Polscy handlowcy są zadowoleni. Miejscowi klienci już trochę mniej. Narzekają na przepełnione parkingi i kolejki. No tak, mieszkańcy może gdzieś się tam denerwują przy sobotnich zakupach, że ten natłok szczególnie w spożywczych sklepach jest większy, no ale… Jeśli to wszystko się podsumuje i policzy, kto gdzie zostawia pieniądze, kto płaci podatki, to muszą to przeżyć i cieszyć się, że tak jest. I tu należy przypomnieć mieszkańcom Polski, że jeszcze kilkanaście lat temu to oni masowo jeździli na zakupy na Litwę. A powód był przecież ten sam: dużo niższe ceny.

Czytaj więcej: Podwyżki pochłoną rosnące ceny

Z litewskim „taurasem’’ na polskim ,,maluchu’’

Sam pamiętam, jak jeszcze w czasach sowieckich Polacy kupowali u nas dosłownie wszystko, co się dało.

Nasza rodzina z Gdańska chwaliła się, jak to w kolejce ,„wystała’’ (miejscowi co prawda piorunowali ich wzrokiem) i kupiła dwa duże telewizory litewskie „Tauras” oraz… kilkanaście opakowań podpasek.

A potem… Trzeba było widzieć, jak pakowali to wszystko – w tym żelazne samochodziki, wiaderka dla dzieci i takież gary do swego mikroskopijnego fiata 126 p!

Machaliśmy rękami im serdecznie (i ze współczuciem…) na pożegnanie, kiedy w szaloną zamieć, jak dzisiaj, z telewizorem przywiązanym naszymi powrozami na dachu ich „malucha”, odjeżdżali do swego dalekiego, polskiego Wybrzeża. Modliliśmy się szczerze, żeby tylko szczęśliwie dojechali na tych swoich maluśkich kółkach. Ale ojciec rodziny to nie tylko wprawny marynarz, ale i doskonały kierowca, więc wszystko dobrze się skończyło. Co prawda, sowieccy celnicy najpierw czepiali się nadprzepisowego dobytku „turystów”, ale w końcu rozbroił ich widok pudła z telewizorem o wielkości pół samochodu i puścili wolno przez granicę.

Polskie środki do walki z inflacją

„To są polskie środki do walki z inflacją” – powiedział premier Polski, Mateusz Morawiecki.

Szef polskiego rządu wezwał supermarkety i mniejsze sklepy do odpowiedniego obniżenia cen żywności, podkreślając, że bardzo ważne jest, aby to zniesienie VAT, które pozbawi skarb państwa części dochodów, nie stało się dodatkowym zarobkiem dla biznesu.

Według danych polskiego Głównego Urzędu Statystycznego, Litwini w polskich sklepach wydali w ubiegłym roku rekordową sumę 360 mln euro, czyli o 4,6 proc. więcej niż rok wcześniej.

W Polsce, głównie w północnej części województwa podlaskiego, Litwini kupują przede wszystkim żywność, meble, materiały budowlane i artykuły gospodarstwa domowego.