Ptaki: tak, ale regularnie
— Dokarmianie ptaków zimą ma sens, zwłaszcza w okresach długotrwałych mrozów i obfitych opadów śniegu. Warunek jest jeden: systematyczność. Karmniki powinny być uzupełniane codziennie, najlepiej rano. Ptaki, które od listopada, a czasem nawet wcześniej, korzystają z jednego miejsca dokarmiania, szybko się do niego przyzwyczajają i zaczynają na nim polegać. Jednodniowe „zrywy pomocy” nie zdają egzaminu. Jeśli już zaczynamy dokarmiać — musimy robić to konsekwentnie — mówi Selemonas Paltanavičius.
Równie ważne jest to, czym karmimy. Odpowiedni pokarm to ziarna zbóż, czarny słonecznik, proso, owies czy niesolona słonina dla sikor. Chleb, resztki z kuchni czy produkty solone są dla ptaków szkodliwe i nie powinny trafiać do karmników.
— Nie wszystkie ptaki korzystają z ludzkiej pomocy w ten sam sposób. Kuropatwy i inne ptaki polne nie przylatują do karmników. Zimą radzą sobie, znajdując pożywienie pod świerkami, przy zaspach czy na obrzeżach pól. Warunek ich przetrwania jest prosty — spokój. W miejscach, gdzie ptaki zbliżają się do gospodarstw, nie powinno być wałęsających się kotów ani psów biegających luzem. Płoszenie ptaków jest dla nich znacznie groźniejsze niż mróz — mówi specjalista.
A co z dzikimi zwierzętami?
To pytanie powraca co roku: czy sarny, jelenie, łosie lub zające nie głodują zimą? Odpowiedź specjalisty jest jednoznaczna — dzikie zwierzęta leśne nie wymagają dokarmiania.
— Zimą żywią się one naturalnym pokarmem: gałązkami, pędami i korą drzew. To dieta, do której są doskonale przystosowane. Śnieg w naszym klimacie jest zazwyczaj na tyle puszysty, że zwierzęta bez trudu dokopują się do roślin, a kopytne potrafią odgarniać go racicami aż do trawy i pędów. Choć zima bywa dla ludzi uciążliwa, dla dzikich zwierząt nie oznacza automatycznie katastrofy — podkreśla Selemonas Paltanavičius.
Specjalista zaznacza, że największym błędem są rodzinne akcje dokarmiania w lasach. Worki kapusty, marchwi czy buraków pozostawiane pod drzewami nie są ratunkiem dla zwierząt. Większość z nich takiego pokarmu po prostu nie je. Nawet zając leśny nie żywi się marchewką czy kapustą — to jeden z najbardziej rozpowszechnionych mitów, podkreśla przyrodnik.
Efekt jest przewidywalny: jedzenie gnije, a las zostaje zanieczyszczony. Wiosną nikt już nie pamięta o dobrych intencjach, za to skutki widać bardzo wyraźnie.
Mniej emocji, więcej wiedzy
Nasz rozmówca zaznacza też, że zające obgryzające korę drzewek w sadach nie robią tego z głodu, lecz z naturalnego instynktu. Jeśli młode jabłonie czy grusze nie są zabezpieczone, zwierzęta potrafią w nocy wyrządzić znaczne szkody. Rozwiązaniem jest ochrona drzewek, a nie dokarmianie zwierząt w lesie.
— Zimowa pomoc dzikiej przyrodzie wymaga rozsądku. Ptaki — owszem — warto dokarmiać, ale odpowiedzialnie i właściwym pokarmem. Dzikie zwierzęta leśne najlepiej zostawić w spokoju. Natura od tysięcy lat radzi sobie sama, a największym zagrożeniem bywa nie mróz, lecz ludzka nadgorliwość — zaznacza Selemonas Paltanavičius.
Czytaj więcej: Chrońmy ptaki zimą!

