Decyzja budowy obiektu u zbiegu ulic Rinktinės i A. Juozapavičiaus niejednokrotnie podlegała zaskarżeniu do sądu. W rezultacie zwyciężył interes narodowy — sąd uznał, że „dom szpiegów” nie może pozostać w samym centrum miasta.
Rosyjskie widmo w centrum Wilna
Jeszcze w 2022 r. sąd wydał orzeczenie — Litwa ma prawo do wyburzenia rosyjskiego widma.
— Prawomocna decyzja sądu jednak dotychczas nie została wykonana. Dlatego też Samorząd Miasta Wilna zwrócił się do prokuratury z zapytaniem, czy tak długie zwlekanie z wykonaniem werdyktu sądu nie jest wykroczeniem przeciwko interesowi publicznemu — wyjaśnia w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Gabrielus Grubinskas, rzecznik samorządu.
W tej sprawie głos zabrał Valdas Benkunskas. W opublikowanym oświadczeniu stołeczny mer zaznaczył, że wyburzenie tzw. Domu Moskwy jest interesem publicznym.
„W kraju za wyburzenie nielegalnych budynków odpowiada Inspekcja budowlana (Statybos inspekcija). Minęły już cztery lata od momentu, kiedy gmach miał być wyburzony. I co dziś mamy? W ciągu czterech lat zdołano przeprowadzić zaledwie jeden konkurs na wyburzenie obiektu, a ostatecznie nie wyłoniono wykonawcy prac rozbiórkowych. Moim zdaniem jest to żałosny przykład biurokracji. I wielka szkoda, że przejawił się w tak ważnej kwestii. W tej sytuacji nie mogę być jedynie obserwatorem — dla Wilna jest to sprawa kluczowa. Nie mam innego wyjścia poza tym, jak w obronie interesu publicznego przed biurokratyzmem, zwrócić się do prokuratury. Już wystosowałem odpowiednią prośbę. Mam nadzieję, że upublicznienie sprawy oraz uwaga ze strony instytucji prawa zmotywują do podjęcia natychmiastowych działań, tak aby nie minął piąty, szósty czy siódmy rok od momentu ogłoszenia werdyktu sądu w tej sprawie. Musimy zwyciężyć z Rosją na wszelkich możliwych frontach” — oznajmił w swym komunikacie Valdas Benkunskas.
Mer zauważył, że czasami słyszy rozważania na temat zagospodarowania kontrowersyjnego gmachu pod inne cele.
„Owszem, taki wariant można by było rozpatrzyć. Ale, żeby przejąć budynek od właścicieli, należałoby go najpierw od nich wykupić, a zatem wesprzeć reżim Putina. 75 proc. spółki Maskvos kultūros ir verslo centras — Maskvos namai należy do moskiewskich udziałowców. Negocjacje z nimi są dla nas nie do przyjęcia” — oświadczył mer Benkunskas.
Brak przezorności ze strony samorządu
W reakcji na komunikat stołecznego mera Państwowa Inspekcja Planowania Terytorialnego i Budownictwa zaznaczyła, że tak samo dąży do doprowadzenia do faktycznej realizacji treści orzeczenia sądowego. Inspekcja zaznacza, że w kwestii rozbiórki nielegalnie wzniesionego gmachu prowadzone są odpowiednie czynności.
„Chodzi o budynek zlokalizowany w gęsto zabudowanej części miasta o intensywnym ruchu drogowym, gdzie należy odpowiednio zapewnić bezpieczeństwo mieszkańców oraz pobliskich budynków. Wyburzenie Domu Moskwy to projekt wyjątkowo skomplikowany, zarówno ze strony technicznej jak i organizacyjnej” — głosi pismo wystosowane przez inspekcję.
Zaznacza się w nim, że do takiej złożonej sytuacji doszło także z powodu braku przezorności ze strony samorządu stołecznego, który swego czasu bezprawnie wydał pozwolenie na budowę tzw. Domu Moskwy.
Pomysł budowy tzw. Domu Moskwy powstał w 2004 r. podczas wizyty w Wilnie Jurija Łużkowa, ówczesnego mera Moskwy. Miało to być centrum kulturalno-biznesowe, mające ożywić więzi między dwiema stolicami. Merem Wilna był wówczas Artūras Zuokas.
Czytaj więcej: Mer Zuokas pozdrowił „Kurier” z Dniem Wolności Prasy

