Więcej

    „Inicjatywa przetrwała nie na próżno”. 90-lecie Alicji Klimaszewskiej

    23 stycznia br. jubileusz 90-lecia obchodziła Alicja Klimaszewska, wieloletnia prezes Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą, obecnie prezes honorowa. – Chciałabym, żeby wszyscy członkowie komitetu nadal byli tacy aktywni. Nie na próżno inicjatywa ta przetrwała i trwa dalej. Niech przyszłe pokolenia ją kontynuują – mówi jubilatka.

    Czytaj również...

    – Całe moje życie jest związane z Wilnem i z jedną dzielnicą – Łosiówką, dzisiejszymi Żyrmunami. Tu przebiegało moje dzieciństwo, młodość, tu mieszkam obecnie. Różne czasy były… Jak teraz pomyślę: straszne, trudne, ale też historyczne – dzieli się refleksjami z „Kurierem Wileńskim” pani Alicja.

    Alicja Klimaszewska.
    Alicja Klimaszewska: „Na swojej drodze życiowej spotkałam wielu wspaniałych ludzi, którzy zadecydowali o moim dalszym losie” | Fot. Marian Paluszkiewicz

    Dzieciństwo z wojną w tle

    Dzieciństwo pani Alicji przypadło na czas II wojny światowej. Okres nauki w legendarnej „Piątce” to z kolei trudne, stalinowskie powojenne czasy.

    – Rosyjska szkoła była blisko domu, ale rodzice ani przez chwilę nie pomyśleli, że muszę tam się uczyć. Mama mówiła: „Jesteś Polką, my – Polakami, i musimy dbać o swoją narodowość” – opowiada pani Alicja.

    Wspomina, jak trudny był w powojennych czasach dojazd do szkoły. – Po wojnie nad Wilią nie było już mostu łączącego Łosiówkę z Antokolem. Przez rzekę przepływało się łódką. Za przewóz płaciło się jakieś kopiejki. Pewny dzień zapamiętałam na długo. Człowiek, który przewoził nas z jednego brzegu na drugi wsadził do łódki za dużo dzieci i ta, chwilę po odbiciu się od brzegu, poszła na dno. Była jesień. Starsi koledzy, którzy nie zmieścili się do łódki i zostali na brzegu, pomogli nam wydostać się z wody. Zimą zaś czekaliśmy, aż Wilia zamarznie, i szliśmy do szkoły po lodzie. Teraz rozumiem, jak bardzo ryzykowaliśmy… – mówi pani Alicja.

    Wczesną wiosną podróż do szkoły trwała o wiele dłużej. Gdy lód na Wilii się topił i pojawiała się kra, młodociana mieszkanka Łosiówki wraz z innymi uczniami „Piątki” zmierzała do szkoły na piechotę.

    – Trzeba było iść do Zielonego Mostu, potem skręcić w lewo i Nadbrzeżną, a potem ulicą Kościuszkowską szło się do szkoły. Po wojnie w tamtą stronę nie jeździły żadne autobusy – wspomina rodowita wilnianka.

    Po ukończeniu szkoły pani Alicja rozpoczęła naukę w Instytucie Nauczycielskim w Nowej Wilejce, następnie zaocznie zaliczyła wyższe studia polonistyczne w Instytucie Pedagogicznym.

    – Najpierw pracowałam w Technikum Rolniczym w Wojdatach, wykładałam tam język polski i literaturę. Po pewnym czasie podjęłam pracę polonistki i bibliotekarki w Szkole Średniej nr 19, dzisiejszym Gimnazjum im. Władysława Syrokomli. Los tak zrządził, że po latach pracy pedagogicznej podjęłam pracę w księgarni „Przyjaźń”, na stanowisku kierowniczki działu polskiego – kontynuuje nasza rozmówczyni.

    Czytaj więcej: Alicja Klimaszewska: „Ożywić Rossę światłem zniczy”

    Klimaszewska-2026-01-24-2-PORTAL
    Społeczny Komitet Opieki nad Starą Rossą powstał przy udziale pani Alicji w roku 1990 | Fot. Marian Paluszkiewicz

    Z potrzeby serca

    Po przejściu na emeryturę pani Alicja zaangażowała się w działalność społeczną. – Na swojej drodze życiowej spotkałam wielu wspaniałych ludzi, którzy zadecydowali o moim dalszym losie. Tak było też z działalnością społeczną – zauważa rozmówczyni.

    Przez ponad ćwierćwiecze pani Alicja zajmowała stanowisko prezeski Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą (SKOnSR). – Pomysł założenia komitetu narodził się z potrzeby serca, bo my czworo – śp. Halina Jotkiałło, śp. Jerzy Surwiło, śp. Olgierd Korzeniewski i ja – pochodziliśmy z rodzin, które mieszkały tutaj od wieków. Z domu wynieśliśmy wiedzę, czym jest wileńska nekropolia. A ponieważ ta nekropolia na naszych oczach znikała, postanowiliśmy przyjść jej na ratunek. W taki sposób powstał nasz komitet – opowiada pani Alicja.

    Cmentarz Na Rossie liczył już sobie sporo lat, ale nie miał swoich stałych opiekunów. Po wojnie wielu Polaków zmuszonych było opuścić Wilno i w ramach tzw. repatriacji wyjechać na Zachód.

    – Wielu naszych obywateli zostało wywiezionych na Wschód. Pamiętam, jak w mojej klasie znikały dziewczęta… Potem się okazało, że zostały wywiezione razem z rodzicami. Jeżeli ludzie mieli 10 czy 15 hektarów ziemi, Sowieci uważali, że byli oni bardzo bogaci, i wywozili ich całymi rodzinami – zawiesza głos pani Alicja.

    Alicja Klimaszewska zaznacza, że do założenia komitetu zainspirował Jerzy Waldorff (1910–1999), polski pisarz, publicysta, działacz społeczny, założyciel Społecznego Komitetu Opieki nad Starymi Powązkami w Warszawie.

    – U schyłku lat 80. gościł w Wilnie zespół Teatru Wielkiego z Warszawy, a wraz z teatrem był w naszym mieście śp. Jerzy Waldorff. Chyba było to przeznaczenie, że poznaliśmy go w teatrze, w czasie przerwy. Był on niezmiernie zafascynowany Wilnem, a zwłaszcza Rossą. Naszą piękną nekropolię pamiętał jeszcze z czasów przedwojennych. Zasmuciła go wielka ruina cmentarza. „Słuchajcie, musicie coś z tym zrobić. I to natychmiast! Jeżeli nie wy, to kto? Zabierajcie się do pracy, póki nie jest za późno” – powiedział wówczas Jerzy Waldorff – wspomina początki zawiązywania komitetu pani Alicja.

    Niedługo po tym spotkaniu powstał Społeczny Komitet Opieki nad Starą Rossą. Był to rok 1990.

    Podczas pamiętnego spotkania ze strony polskiego działacza społecznego padła też druga propozycja – kwesta „Warszawskie Powązki – Wileńskiej Rossie”. – Jerzy Waldorff zaprosił nas do Warszawy, gdzie zapoznał z pracą komitetu, który obecnie nosi jego imię. Mało tego, postanowił, że jedną z kwest jesiennych na Starych Powązkach poświęci naszej nekropolii na Rossie. Nieoczekiwanie rezultat tej kwesty był bardzo dobry. Stąd mieliśmy pierwsze pieniądze, żeby rozpocząć jakąś działalność. Odtąd warszawskie kwesty na rzecz wileńskiej Rossy stały się zaduszkową tradycją. Mimo to w komitecie powązkowskim powstała idea, żeby przysłać do Wilna warszawskich konserwatorów. Tutaj takich nie było – wileńska Akademia Sztuk Pięknych nie kształciła specjalistów, którzy zajmowaliby się restauracją nagrobków kamiennych, a w warszawskiej ASP taki wydział był. Prof. Adam Roman, który był kierownikiem działu konserwacji rzeźb kamiennych w akademii, przysłał nam swoich najzdolniejszych studentów – kontynuuje pani Alicja.

    W ten sposób w Wilnie pojawili się Jolanta Gasparska, śp. Zenon Sadecki, Piotr Zambrzycki, którzy w ciągu 20 lat za pieniądze, zebrane na kwestach w Warszawie odnawiali pomniki na Cmentarzu Na Rossie.

    – Szczególną pomoc otrzymaliśmy od śp. prof. Eduardasa Budreiki z wileńskiej ASP, autora pomnika nagrobnego Antoniego Wiwulskiego na Starej Rossie. Profesor nie wziął żadnych pieniędzy za zaprojektowanie pomnika słynnego polskiego architekta – opowiada współzałożycielka SKOnSR.

    Czytaj więcej: Jerzy Waldorff – z Wilnem związany

    Klimaszewska-2026-01-24-3-PORTAL
    Po 25 latach działalności w SKOnSR pani Alicja Klimaszewska zrezygnowała ze stanowiska prezesa | Fot. Marian Paluszkiewicz

    Ma dobrych ludzi wokół siebie

    – Życie podpowiadało, co musimy zrobić. Pomniki były restaurowane, ale Rossa jednak nie wyglądała dobrze, faktycznie nic się nie zmieniało. Doszliśmy do wniosku, że trzeba nam się zająć wycinką krzaków, które przez lata narosły na grobach. W ten sposób zorganizowaliśmy wycinkę tych krzaków. Dzięki współpracy z samorządem miasto zadbało także o usunięcie suchych, grożących zawaleniem gałęzi, które padając z drzew, niszczyły pomniki. Z czasem organizowano inne inicjatywy: sprzątanie Rossy, najpierw jesienią, potem i na wiosnę, jak też „Światełko pamięci dla Rossy”, a potem i dla Cmentarza Bernardyńskiego – wspomina rozmówczyni „Kuriera Wileńskiego”.

    Po 25 latach działalności w Społecznym Komitecie Opieki nad Starą Rossą pani Alicja Klimaszewska zrezygnowała ze stanowiska prezesa, przekazując je młodszemu pokoleniu.

    – Jestem bardzo zadowolona z tego, jak sobie radzą. Dobrym ich pomysłem było organizowanie kwest na Wileńszczyźnie. Jest to zasługa Dariusza Żyborta, prezesa komitetu. Bardzo cenię zaangażowanie w działalność społeczną Dariusza Lewickiego. W pracę komitetu wkłada on całe serce. W pierwszych latach działalności bardzo nam pomógł pan Adam Błaszkiewicz, dyrektor Gimnazjum im. św. Jana Pawła II. Był on wtedy przewodniczącym Związku Harcerstwa Polskiego na Litwie, zaangażował młodzież, która nam przyszła z pomocą – wymienia Alicja Klimaszewska.

    – Muszę wspomnieć także pana Czesława Okińczyca, który angażuje się w działalność komitetu oraz bardzo mi pomaga. Ostatnio podarował mi antenę, dzięki temu mam w domu telewizję polską, którą z przyjemnością oglądam. Z kolei Darek Lewicki zawsze na cały rok prenumeruje dla mnie „Kurier Wileński”. Czytam więc wszystkie wiadomości i rozwiązuję krzyżówki – nie kryje zadowolenia nasza wierna czytelniczka.

    W minionych latach Społeczny Komitet Opieki nad Starą Rossą zdobył szerokie uznanie i poparcie społeczeństwa. Za swoją działalność pani Alicja Klimaszewska została uhonorowana wieloma wyróżnieniami, w tym m.in. Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polski, który nadaje prezydent RP. Jest też autorką publikacji poświęconej 25-leciu działalności Społecznego Komitet Opieki nad Starą Rossą. Mówi, że najbardziej droga jej sercu jest statuetka św. Krzysztofa – nagroda miasta Wilna. Cieszy się, że Litwini także ocenili jej działalność.

    – Chciałabym, żeby wszyscy członkowie komitetu nadal byli tacy aktywni. Nie na próżno inicjatywa ta przetrwała i trwa dalej. Niech przyszłe pokolenia ją kontynuują – życzy swoim wychowankom wieloletnia prezes SKOnSR.

    My zaś, jako redakcja „Kuriera Wileńskiego”, z okazji 90. jubileuszu życzymy pani Alicji zdrowia, radosnych chwil w otoczeniu bliskich, by każda chwila przynosiła satysfakcję i dumę z przeżytych lat.

    Czytaj więcej: Alicja Klimaszewska obchodzi 85. jubileusz, Społeczny Komitet nad Starą Rossą zaskoczył życzeniami


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 03 (09) 24-30/01/2026

    Afisze

    Więcej od autora

    Walentynki — najważniejsze, aby prezent był od serca

    W tym sezonie wśród walentynkowych nowości znalazła się nietypowa propozycja — rolki papieru toaletowego w czerwonym kolorze z napisem „Będę dla ciebie delikatny”.Tradycyjne prezenty walentynkowe, mimo upływu lat, pozostają...

    „Black Biceps” o krok od Konkursu Eurowizji 2026

    – W finale będę oczywiście kibicować „Bicepsom”. Życzę im wygranej. Ucieszę się, jeżeli będą reprezentować Litwę na Eurowizji w Wiedniu – mówi Kurierowi Wileńskiemu Ewelina Saszenko, znana wokalistka, reprezentantka...