Eksperci ostrzegają: metody się nie zmieniają, zmienia się jedynie sposób wejścia w rozmowę, a najskuteczniejszą obroną wciąż pozostaje natychmiastowe zakończenie połączenia.
– Wyróżniłabym dwie rzeczy. Pierwsza dotyczy tego, że oszuści rozpoczęli poszukiwanie wspólników, którzy mówią po litewsku. Na razie nie mamy przypadków, w których rozmowa przez cały czas prowadzona byłaby wyłącznie po litewsku. Zauważamy natomiast, że oszuści, dzwoniąc, na początku mówią po litewsku, a następnie przełączają się na język rosyjski – mówi w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Žygeda Augonė, kierowniczka ds. bezpieczeństwa informacji w Swedbank.
Schematy pozostają te same
Kiedy dzwonią oszuści, schematy ich działania w zasadzie się nie zmieniają. Jak mówi, ostatnio dosyć często mówią po litewsku, jeden z nich przedstawia się jako operator, na przykład mówi: „Jestem przedstawicielem Tele2” i informuje, że połączy z osobą odpowiedzialną, ponieważ trzeba wprowadzić poprawki na koncie, i wtedy już cała rozmowa toczy się po rosyjsku.
Bardzo często mówią też o Google i twierdzą, że na koncie dzieją się jakieś nieprawidłowości, że dana osoba jest podejrzewana o nielegalną działalność. Jeśli ktoś nie chce z nimi rozmawiać, zaczynają straszyć organami ścigania. Zdarza się, że przekazują telefon innej osobie i od razu sprawiają wrażenie, jakby rozmówca rozmawiał już z przedstawicielem służb. Bywa też, że rzekomo przekierowują rozmowę do banku.
– Był nawet przypadek, gdy poinformowano, że w banku dochodzi do podejrzanych transakcji i że bank „pierze” pieniądze. Jednocześnie nakazano pod żadnym pozorem nie informować banku, lecz przelać swoje pieniądze na wskazane konto, gdzie – jak twierdzili – miały być bezpiecznie przechowywane do momentu założenia konta w innym banku. Następnie pieniądze miały zostać zwrócone albo wypłacone w gotówce – mówi Žygeda Augonė.
Trzeci sposób również opiera się na podobnym schemacie – polega na straszeniu, że pieniądze są wykorzystywane do nielegalnych działań i że jeśli nic się nie zrobi, przyjdą funkcjonariusze służb i aresztują osobę, do której dzwonią. Ofiara powinna wybrać pieniądze z bankomatu, a do domu ma przyjechać osoba, która je odbierze – czasem, jeżeli nie ma możliwości pobrania pieniędzy z bankomatu, mówią, że przyjedzie osoba i odbierze kartę razem z kodami.
Złota zasada: rozłączyć się
Oszuści bardzo dobrze wyczuwają reakcje człowieka i wiedzą, w jakim kierunku należy prowadzić rozmowę.
– Gdy zorientujemy się, że mamy do czynienia z oszustem, najlepsze, co możemy zrobić, to natychmiast się rozłączyć i nie wdawać się w żadną rozmowę. To złota zasada. Jeśli bardzo się przestraszyliśmy i wydaje nam się, że być może rzeczywiście coś się stało, należy zakończyć rozmowę i samodzielnie zadzwonić do banku albo na policję – radzi Žygeda Augonė, kierowniczka ds. bezpieczeństwa informacji w Swedbank.
Czytaj więcej: Oszuści telefoniczni zmieniają strategię, rozmawiają już także po litewsku

