Więcej

    Serbołużyczanie wobec wyzwań współczesności. Słowo o najmniejszym narodzie słowiańskim

    Serbołużyczanie są społecznością dobrze wykształconą, aktywną kulturowo i świadomą swojej tożsamości. To historia małego narodu, który wciąż walczy o widzialność w nowoczesnej Europie – mówi dr Małgorzata Mieczkowska, adiunkt w Instytucie Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie Uniwersytetu Szczecińskiego.

    Czytaj również...

    Leszek Wątróbski: Pani Doktor, porozmawiajmy o Pani nowej książce i jej bohaterach – Serbołużyczanach. Zacznijmy od książki.

    Małgorzata Mieczkowska: Droga do jej napisania była dość długa i wieloetapowa. Książkę odebrałam z Wydawnictwa Naukowego Uniwersytetu Szczecińskiego w połowie stycznia tego roku, natomiast sam proces jej powstawania trwał ponad rok. W grudniu 2025 r. była już po korekcie autorskiej, ale funkcjonowała jeszcze wyłącznie w wersji cyfrowej. Dziś jest materialną publikacją, wzbogaconą dodatkowo o moje autorskie fotografie, które stanowią ważne dopełnienie narracji naukowej.

    Książka pt. „Serbołużyczanie wobec wyzwań współczesności” (Szczecin 2025) składa się z trzech rozdziałów. W pierwszym dokonałam omówienia zakresu i tematu badawczego oraz zastosowanych metod badawczych. Rozdział drugi charakteryzuje Serbołużyczan jako mniejszość w Niemczech. W trzecim zaś rozdziale wskazałam na zagrożenia kulturowe i ekologiczne. Omówiłam ponadto przyjęte tam strategie i priorytety.

    Wartością dodaną mojej książki jest obszerny aneks ukazujący dynamikę zmian w środowisku serbołużyckim. Pozwala on dostrzec zaangażowanie i determinację w działaniach przebudowy dotychczasowych struktur i programowych wizji podejmowanych przez Serbołużyczan podczas „pokojowej rewolucji” i zjednoczenia Niemiec, a także w kolejnych latach po transformacji politycznej.

    Kiedy narodził się pomysł na tę publikację?

    Książka krystalizowała się przez kilka lat i w tym czasie znacząco ewoluowała. Początkowo miała być wąsko zakrojoną monografią, skoncentrowaną na jednym, kluczowym wydarzeniu historycznym – zjednoczeniu Niemiec. Interesowało mnie wówczas, jak w nowej rzeczywistości ustrojowej uregulowano kwestie mniejszości narodowych i etnicznych, zwłaszcza w porównaniu z doświadczeniami polskimi, gdzie proces legislacyjny dotyczący mniejszości był długi i skomplikowany.

    Jaki zakres czasowy obejmuje Pani analiza?

    Książka obejmuje okres 30 lat – od 1990 do 2020 r. Jest to perspektywa domknięta, pozwalająca spojrzeć całościowo na procesy transformacyjne: ekologiczne, kulturowe, religijne i społeczne. Współczesność Łużyc znacząco różni się od tej tradycyjnej – zmieniły ją media, globalizacja, nowe formy komunikacji i uczestnictwa społecznego.

    Książka nie ogranicza się jednak wyłącznie do wątku zjednoczenia Niemiec.

    Zgadza się. Z czasem do pierwotnej koncepcji zaczęły dochodzić kolejne komponenty. Po 1990 r. pojawiły się nowe wyzwania, takie jak: ekspansja sektora energetycznego, zagrożenia dla języka i kultury czy problemy partycypacji politycznej. Zaczęłam zadawać pytania o to, czy Serbołużyczanie – jako naród funkcjonujący w ramach niemieckiego systemu prawnego – mogą mieć własną partię polityczną, a jeśli nie, to jakie bariery im to uniemożliwiają. Ważnym punktem odniesienia stała się również niespełniona koncepcja powołania landu Łużyce, który miał zintegrować Górne i Dolne Łużyce po zjednoczeniu Niemiec. Brak takiego rozwiązania do dziś rzutuje na sytuację tej społeczności.

    Jakie wnioski płyną z Pani badań?

    Serbołużyczanie są społecznością dobrze wykształconą, aktywną kulturowo i świadomą swojej tożsamości. Jednocześnie stoją wobec poważnych wyzwań demograficznych, politycznych i gospodarczych. Ich przyszłość zależy od skutecznej ochrony prawnej, prestiżu języka i realnego udziału w procesach decyzyjnych. To historia małego narodu, który wciąż walczy o widzialność w nowoczesnej Europie.

    Serboluzyczanie-2026-03-07-3-PORTAL
    Charakterystyczny krzyż z łużyckim napisem w jednej z wiosek na Łużycach | Fot. Małgorzata Mieczkowska

    Możemy teraz przejść do drugiej części rozmowy – do Serbołużyczan.

    Niemcy już w momencie zjednoczenia posiadały prawnie usankcjonowane mniejszości – fryzyjską, duńską, Sinti i Romów – zarówno na poziomie federalnym, jak i landowym. Sytuacja Serbołużyczan była jednak inna. Po II wojnie światowej uzyskali oni nowy status mniejszości, ale obarczony wieloma mankamentami. Byli jedyną mniejszością we wschodnich Niemczech. Kluczowe znaczenie miała tu rola „Domowiny” – organizacji, która od dekad reprezentowała interesy Serbołużyczan i nadal jest przez nich postrzegana jako główny strażnik tożsamości narodowej.

    Kim są dziś Serbołużyczanie?

    To najmniejszy naród słowiański w Europie, zamieszkujący historyczny region Łużyc na pograniczu Niemiec, Czech i Polski. Ich dzieje sięgają VI w. Posługują się dwoma językami – górnołużyckim i dolnołużyckim – należącymi do grupy języków zachodniosłowiańskich. Mimo braku własnego państwa przez ponad 1500 lat zachowali odrębność kulturową i językową. Ich liczebność szacuje się obecnie na 45–60 tys. osób, choć dane te ulegają wahaniom. W Niemczech nie prowadzi się statystyk narodowościowych w oparciu o dane ze spisów powszechnych.

    Dokonując współcześnie unifikacji kulturowej, rozgraniczamy Górnych Łużyczan (niem. Oberlausitz) i Dolnych Łużyczan (niem. Niederlausitz). To ma istotne rozróżnienie, bo Górnołużyczanie to mieszkańcy Wolnego Kraju Saksonia, a Dolnołużyczanie to już Brandenburgia.

    Jako ciekawostkę dodam, że Serbołużyczan możemy znaleźć także w odległych zakątkach świata. Stało się tak na skutek XIX- i XX-wiecznych migracji. Przykładem niech będą dwie organizacje. Pierwsza z nich to Texas Wendish Heritage Society, mająca swoją siedzibę w Serbinie w Stanach Zjednoczonych. Druga to Wendish Heritage Society w Australii, dokumentująca XIX-wieczne migracje Serbołużyczan na ten kontynent.

    Czy Serbołużyczanie czują się bardziej Niemcami, czy Serbołużyczanami?

    Istotny jest dla nich czynnik regionalny. Swoje regionalizmy coraz bardziej eksponują wiedząc, że jest to ważny czynnik strategiczny. Oni podkreślają swój związek z miejscem zamieszkania poprzez autochtoniczność i historyczne prawa zasiedlenia na obszarze Łużyc.

    Serbołużyczanie to najmniejszy naród słowiański.

    Zachował jednak autonomię kulturalną, która jest kluczowym elementem budowania ich tożsamości narodowej. Jej fundamentem jest kultura, a sercem kultury – języki łużyckie. To one dowodzą, że naród ten wciąż żyje i dynamicznie się rozwija. Kultura serbołużycka manifestuje się przez cykliczne festiwale, które stanowią scenę dla tradycyjnego folkloru. Lokalne media – od prasy i radia po media społecznościowe – przybliżają mieszkańcom kulturę serbołużycką i ułatwiają im aktywne uczestnictwo w życiu regionu. Dziedzictwo kulturowe przenika świat sztuki na wielu poziomach. Widoczne jest zarówno w tradycyjnym rękodziele, takim jak tkactwo czy ceramika, jak i w dziełach artystów nowoczesnych – przykładowo malarzy Mai Nagelowej czy nieżyjących już Jana Buka i Bożeny Nawki-Kunysz.

    Jaką rolę w ich codziennym życiu odgrywają język i kultura?

    Łużycki to język kompletny, który sprawdza się w każdej sytuacji – zarówno w domu, jak i w świecie nauki czy literatury. Stoi za nim żywa, wielowymiarowa kultura obejmująca m.in. film, muzykę i sztukę. Niemiecka administracja rządowa asygnuje fundusze na promowanie rodzimej mowy Serbołużyczan oraz ich dziedzictwa, w świadomości społecznej kultura ta zyskuje status istotnego waloru o charakterze regionalnym. Dzięki ciągłości kształcenia w językach łużyckich – od edukacji przedszkolnej po akademicką – możliwe jest podtrzymanie żywej mowy. Warto zwrócić uwagę na inicjatywę „Witaj”, która idzie o krok dalej, chroniąc tożsamość najmłodszych pokoleń przed naturalnym procesem wtapiania się w dominującą kulturę. „Witaj” promuje dążność do zainteresowania językiem autochtonów także niemieckiej większości.

    Do jakich denominacji kościelnych należą Serbołużyczanie?

    Obie denominacje (katolicka i luterańska) wpływają na życie narodowe Serbołużyczan. Odprawia się dziś więcej łużyckich nabożeństw, czasopisma kościelne są obszerniejsze, istnieją stałe audycje religijne w łużyckim radiu, organizuje się pielgrzymki lub kolonie dziecięce do krajów słowiańskich itp. Pamiętać jednak należy, że zwłaszcza na Dolnych Łużycach mamy duży pułap ateizacji.

    Serboluzyczanie-2026-03-07-4-PORTAL
    Cmentarz łużycki w Budziszynie | Fot. Małgorzata Mieczkowska

    Gdzie znajduje się dzisiaj serce Łużyc?

    Zdecydowanie w Budziszynie – politycznym i kulturalnym centrum Serbołużyczan. Znajdują się tam kluczowe instytucje, takie jak: „Domowina”, Muzeum Serbołużyckie, Instytut Serbski czy Niemiecko-Serbołużycki Teatr Ludowy (Němsko-Serbske ludowe dźiwadło), jedyny bikulturalny teatr w Niemczech, który organizuje przedstawienia w dwóch językach. Budziszyn to wreszcie miasto, w którym język łużycki słychać na ulicach, a wielokulturowość jest realnym doświadczeniem, a nie tylko hasłem.

    Ważnym centrum dla Dolnych Łużyc jest Chociebuż z oddziałami organizacji serbołużyckich i dolnołużycką „Domowiną”. Tak naprawdę, jeśli chcemy poznać Łużyce, to trzeba udać się do łużyckich wiosek, zwłaszcza na Górnych Łużycach. Tam zachowały się zwyczaje i łatwiej usłyszeć słowiańską mowę.

    Czym dla Serbołużyczan jest „Domowina”?

    „Domowina” (po polsku ojczyzna) to związek Serbołużyczan (po łużycku Zwjazk Łužiskich Serbow). Założona została w 1912 r. jako instytucja parasolowa (unia) serbołużyckich stowarzyszeń i od 1934 r. działa pod nazwą Związek Serbów Łużyckich. „Domowina” występuje w roli reprezentanta interesów narodu serbołużyckiego. Zgodnie ze swoim celem ukonstytuowała się na nowo w 1991 r. jako towarzystwo oficjalnie zarejestrowane. Według nowego statutu towarzystwo angażuje się na rzecz zachowania tożsamości, rozwoju, wspierania i upowszechniania języka, kultury oraz tradycji serbołużyckiego narodu.

    Jej znakiem rozpoznawczym jest logo zawierające stylizowane drzewo lipy z trzema liśćmi. Autorką tej grafiki była malarka Hanka Krawcec. Warto powiedzieć, że lipa ma szczególne znaczenie dla Słowian, pełni funkcję opiekuńczą, symbolizuje łagodność i płodność. Tak też i „Domowina” ma za zadanie bycia reprezentantem i opiekunem społeczności Serbołużyczan w dwóch krajach związkowych – Saksonii i Brandenburgii.

    Warto także wspomnieć, że współcześnie coraz większe znaczenie zyskuje Serbski Sejm, mający na celu budowanie pozycji politycznej Serbołużyczan. Logo Serbskiego Sejmu nawiązuje do owoców drzewa lipy.

    A co dzieje się z innymi instytucjami serbołużyckimi, np. Serbołużycką Informacją Kulturalną?

    Serbołużycka Informacja Kulturalna (po łużycku Serbska kulturna informacija) jest jedną z agend popularyzujących wiedzę o historii i kulturze tego narodu. Prowadzi swoje punkty w głównych ośrodkach na Łużycach – Budziszynie i Chociebużu. Jej pracownicy udzielają odpowiedzi na różne pytania dotyczące dziedzictwa kulturowego i dziejów regionu Łużyc, prowadzą różne projekty związane z tym, np. organizują edukacyjne wycieczki czy konkursy. Aranżują wystawy i spotkania klubowe w swoich pomieszczeniach, przygotowują kalendarze imprez kulturalnych odbywających się na obszarze dwujęzycznych Łużyc, pośredniczą w nawiązywaniu kontaktów z innymi instytucjami serbołużyckimi.

    Ciekawa jest również Księgarnia im. Smolera (Smolerjec kniharnja), gdzie można porozmawiać nie tylko w dwóch językach serbołużyckich, lecz także po serbsku, czesku, rosyjsku czy polsku. Panuje tam swoista słowiańska interlingua. Księgarnia jest też oczywiście miejscem, w którym można nabyć różne publikacje dotyczące Łużyc, zwłaszcza te wydane przez wydawnictwo „Domowina” (Ludowe nakładnistwo Domowina).

    Serboluzyczanie-2026-03-07-2
    Samochód z dwujęzycznym napisem na ulicach Budziszyna | Fot. Małgorzata Mieczkowska

    Warto też pamiętać, że niewielka część Serbołużyczan znajduje się również w Polsce. Jak wygląda ich obecność w naszym kraju?

    Tak, po II wojnie światowej w obrębie państwa polskiego znalazła się część historycznego terytorium Łużyc, niekiedy nazywanego Wschodnimi Łużycami. Jego mieszkańcy wyjechali w ramach przymusowych wysiedleń ludności niemieckiej. Podczas ostatniego spisu powszechnego z 2021 r. identyfikację łużycką zadeklarowało 130 osób. Można powiedzieć, że po raz pierwszy tak wyraźnie zaakcentowano łużycką obecność. Deklaracje nie pochodziły jednak z jednego regionu, pojawiły się w dziesięciu województwach. Mobilizacja spisowa sprzyjała rozwojowi struktur organizacyjnych. Obecnie możemy zaobserwować trzy organizacje podejmujące kwestie Łużyc: Związek Łużyczan w Polsce – Łużycki Alians, Związek Łużyczan w Polsce – Macierz Łużycka, Stowarzyszenie Polsko-Serbołużyckie „Pro Lusatia”. Pojawił się postulat uznania Łużyczan za mniejszość etniczną w Polsce. Można powiedzieć, że ruch z tym związany jest in statu nascendi. Trudno przewidzieć, jaki będzie finał tych działań.

    Warto poznać samemu Łużyce. To kierunek na każdą pogodę i każdą porę roku. Można zacząć po stronie polskiej, warto jednak zapuścić się głębiej, na niemiecką stronę regionu. Dwujęzyczne tablice z nazwami miejscowości oraz obecność języka serbołużyckiego w przestrzeni publicznej budują niezwykłą atmosferę. Ten słowiański język, słyszany na co dzień, sprawia, że od razu czujemy się tu swobodnie i niemal jak u siebie.

    Wszystkich zainteresowanych naszymi zachodnimi, słowiańskimi sąsiadami zapraszam do odwiedzenia Łużyc.


    Wywiad opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 09 (26) 07-13/03/2026

    Afisze

    Więcej od autora

    Nie żyje Henryk Kołodziej, Konsul Honorowy Ukrainy w Szczecinie

    Zmarła jedna z najbardziej charyzmatycznych osób szczecińskiej gospodarki, aktywny działacz na rzecz Ukrainy w Polsce. Zmarł po walce z chorobą nowotworową. Śp. Henryk Kołodziej był do 1982 r. inspektorem okręgowym w Dyrekcji Okręgu Poczty i Telekomunikacji w Szczecinie. W stanie wojennym zwolniony z pracy w sektorze publicznym. Od 1983 roku działał zawodowo w sektorze prywatnym. Od 1993 r. był właścicielem firmy budowlanej BUDOM w Szczecinie. Konsulem Honorowym Ukrainy w Szczecinie został w 2006 r. Aktywny, zabierający głos publicznie w sprawach polsko-ukraińskich i mocno zaangażowany w pomoc Ukrainie po wybuchu wojny w 2022 r.

    Salon Dobrej Książki w Warszawie i powrót do źródeł autentyzmu

    24 lutego 2026 r. w reprezentacyjnych wnętrzach Pałacu Przebendowskich-Radziwiłłów w Warszawie (dziś Muzeum Niepodległości) odbyło się kolejne spotkanie w ramach Salonu Dobrej Książki im. Tadeusza Górnego. Wydarzenie prowadzone przez Piotra Marońskiego poświęcone było najnowszej publikacji prof. Lecha Wojciecha Szajdaka pt. „Poeci autentyści — przedstawiciele, utwory. Łatwo o mnie pomyśl, łatwo o mnie zapomnij” — wydanej przez muzeum jako ważny głos w debacie nad zapomnianymi nurtami literatury XX w.

    Kultura i tradycja, które łączą: XXXIV Kaziuki Wileńskie w Świdwinie

    XXXIV Kaziuki Wileńskie, wydarzenie o ugruntowanej już renomie, przypomniały, że pamięć o Wileńszczyźnie nie jest jedynie zapisem w książkach, lecz wciąż pulsuje w muzyce, tańcu, smaku i międzyludzkich spotkaniach.Pomysł...