— Obecnie ceny zbóż są bardzo niskie, ale to nie oznacza, że tani chleb i produkty spożywcze pozostaną w tej samej cenie. Głównym czynnikiem, który dziś napędza wzrost cen, są koszty energii. A te, jak wiadomo, stale rosną. W efekcie producenci i dostawcy, w tym przemysł spożywczy, nie będą mieli wyjścia — będą musieli podnosić swoje ceny. Ceny żywności zawsze są skutkiem, a nie przyczyną. Nawet jeśli zboża tanieją, koszty energii wymuszą podwyżki w całym łańcuchu — wyjaśnia w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Viktoras Pranckietis, członek komitetu sejmowego ds. wsi.
Niepewność rynku
Nie wiadomo dokładnie, kiedy i o ile wzrosną ceny produktów. Obiektywne prognozy, według ekspertów, w tym momencie są niemożliwe — sytuacja zależy od wahań na rynku energetycznym. Jedno jest pewne: drożejąca energia przekłada się na droższą żywność, a nikt nie może tego zatrzymać.
— Obiektywne prognozy w tym momencie są praktycznie niemożliwe, ponieważ sytuacja na rynku żywności ściśle zależy od wahań cen energii — prądu, gazu i paliw. Każde podwyższenie kosztów energii natychmiast przekłada się na koszty produkcji, transportu i magazynowania, a w efekcie na ceny w sklepach — podkreśla Pranckietis.
Istotne dwa miesiące
Tymczasem ekonomista Banku Citadele, Aleksandras Izgorodinas wyjaśnia, że podwyżki cen żywności w Litwie mogą nadejść, ale na razie nie ma jeszcze mowy o masowych wzrostach.
— Reakcja rynku spożywczego na wzrost kosztów energii następuje z pewnym opóźnieniem — średnio około pięciu miesięcy. To oznacza, że zmiany w cenach żywności wynikające z obecnych podwyżek energii będą widoczne dopiero w sierpniu. Oczywiście, niektóre produkty mogą podrożeć wcześniej, ale nie będzie to gwałtowny, masowy wzrost. Wszystko zależy od tego, jak długo potrwa konflikt, który wpływa na ceny surowców i transport. Jeśli sytuacja ustabilizuje się w ciągu najbliższych dwóch miesięcy, duży wzrost cen po pięciu miesiącach raczej nie nastąpi — tłumaczy „Kurierowi Wileńskiemu” ekspert.
Ceny dyktuje energia
Najbardziej podatne na wzrost cen będą produkty wymagające dużych nakładów nawozów lub wrażliwe na transport. Chodzi przede wszystkim o importowane owoce i warzywa, ale także inne towary, które trzeba przewozić na długie odległości lub których produkcja jest kosztowna energetycznie. Podrożeją również krajowe warzywa i owoce oraz produkty, przy których w produkcji potrzebne są nawozy.
— Obecna sytuacja pokazuje, jak silny wpływ na ceny żywności mają koszty energii. Nawet jeśli zboża pozostają tanie, wzrost cen prądu, gazu i paliw przekłada się na cały łańcuch dostaw — od produkcji, przez transport, po sprzedaż detaliczną. Konsumenci powinni przygotować się na to, że wkrótce droższa energia oznaczać będzie wyższe ceny w sklepach — mówi Izgorodinas.



