Więcej

    Narewska Republika Ludowa: czy mamy do czynienia z operacją specjalną?

    „Internetowe nawoływanie do powołania Narewskiej Republiki Ludowej nie oznacza, że koniecznie mamy do czynienia z działaniami Rosji” — w rozmowie z „KW” sądzi Marius Laurinavičius. VSD podkreśla, że separatyzm jest jedną z metod aktywnie stosowanych przez rosyjski reżim.

    Czytaj również...

    11 marca estoński portal propastop.org, poświęcony propagandzie, podał, że w sieciach społecznościowych pojawiły się nawoływania do stworzenia „Narewskiej Republiki Ludowej”. W wiadomościach umieszczanych na platformach Telegram, wKontaktie i TikTok apelowano o przyznanie autonomii zachodniej Estonii, w okolicach miasta Narwa, ponieważ tam większość stanowi ludność rosyjskojęzyczna.

    Reakcja estońskiego MSZ i nawiązanie do Ukrainy

    Na internetową inicjatywę natychmiast zareagowały estońskie władze. „Narwa była i na zawsze pozostanie estońskim miastem. Takie drobne próby siania chaosu i osłabienia integralności społecznej są elementarne i nienowe. Obserwowaliśmy już podobną taktykę ze strony Rosji w Estonii i innych państwach. To tani sposób prowokowania zamieszania i oburzenia” — oświadczył minister spraw zagranicznych Estonii Margus Tsakhna.

    O wydarzeniu pisały media europejskie. „Flaga, własny herb, nowo wytyczone granice i retoryka, która mocno przypomina proklamowanie tak zwanych »republik ludowych« w Donbasie na wschodzie Ukrainy i aneksję Krymu w 2014 r. W sieciach społecznościowych trzecie co do wielkości estońskie miasto Narwa jest nagle pokazywane jako »Republika Ludowa Narwy«” — czytamy na stronie internetowej Euronews.

    Sama nazwa „republika ludowa” nawiązuje do wydarzeń w Ukrainie z roku 2014, kiedy Rosjanie okupowali Krym i rozpoczęli wojnę na wschodzie kraju, ogłaszając powstanie Donieckiej i Ługańskiej Republik Ludowych. Przed dwoma laty podobna do estońskiej inicjatywy internetowej w łotewskim internecie pojawiły się nawoływania do powstania „Latgalskiej Republiki Ludowej”. Łatgalia leży we wschodniej Łotwie i graniczy bezpośrednio z Rosją i Białorusią. Pod względem narodowościowym jest to najbardziej rosyjski region Łotwy. W stolicy regionu, Dyneburgu, ludność rosyjskojęzyczna stanowi do 70 proc. mieszkańców.

    WYDA-estonia-2026-03-26-2
    „Realnych podstaw do powstania ruchów separatystycznych na Litwie nie ma” — ocenia Marius Laurinavičius | Fot. Žygimantas Gedvila, ELTA

    Zbyt dużo uwagi

    Analityk ds. Rosji i dezinformacji Marius Laurinavičius sądzi, że wydarzeniu w Estonii niepotrzebnie poświęca się zbyt dużo uwagi.

    — Nie koncentrowałbym się na tym wydarzeniu. Wydaje się, że estońskie służby specjalne wystarczająco wytłumaczyły w temacie, że tutaj nie chodzi o nową kampanię dezinformacyjną Rosji, tylko raczej o prywatną inicjatywę. Tak, to jest prorosyjska inicjatywa, ale nic więcej. Moim zdaniem zbyt dużo uwagi poświęcamy temu wydarzeniu. Dlatego nie dostrzegam tutaj większych zagrożeń. To nie są przygotowania do rosyjskiej napaści — podkreśla analityk w rozmowie z „Kurierem Wileńskim”.

    W 2015 r. z podobnym problemem zetknęła się Litwa. Wówczas na Facebooku powstała strona pt. „Wileńska Republika Ludowa”. Moderatorzy strony krytykowali władze Litwy za prześladowania litewskich Polaków. „Żądamy wprowadzenia polskich »zielonych ludzików« na Wileńszczyznę i przeprowadzenia tam referendum wśród autochtonicznej ludności” — można było przeczytać na stronie. W sprawie strony do prokuratury zwróciła się wówczas Europejska Fundacja Praw Człowieka. Zdaniem fundacji „taka strona jest niezgodna z art. 10 Konstytucji RL, który głosi, że terytorium państwa jest jednolite i niepodzielne na żadne twory państwowe. Kodeks karny RL w rozdziale XVI przewiduje odpowiedzialność za działalność skierowaną przeciwko niepodległości państwa litewskiego, jednolitości jego terytorium i ustroju państwowego. W związku z tym EFHR zwróciła się do Prokuratury Generalnej w sprawie zamknięcia wspomnianej strony oraz ustalenia tożsamości osób, które przyczyniły się do jej powstania”.

    Nie wiemy, co zrobi Rosja

    — W przypadku Litwy również nie dostrzegam zagrożeń. U nas nie ma podstaw do powstania separatystycznych inicjatyw. Oczywiście nie wiem, co planuje Rosja. Jeśli tam zapadnie decyzja o ataku, to na pewno będzie szykowała odpowiedni grunt do inwazji. Całkiem możliwe, że zagra kartą separatystyczną. Tym niemniej, realnych podstaw do powstania takich ruchów na Litwie nie ma — ocenia Marius Laurinavičius.

    W miniony poniedziałek (23 marca) na moście dla pieszych przy zachodniej obwodnicy Wilna napisano po białorusku „Wilno nasze”. To nie był pierwszy tego typu napis. Na początku marca w centrum Wilna, przy ulicy Totorių, zauważono napis w języku białoruskim „Wilno jest nasze”. Napis został pozostawiony pod tablicą pamiątkową informującą, że w tym miejscu wydrukowano uchwałę Rady Litewskiej dotyczącą odtworzenia niepodległego, demokratycznego państwa litewskiego w 1918 r.

    — Warto podkreślić, że nie wiemy, kto za tym stoi. Do stwierdzenia, pod względem analitycznym, że mamy do czynienia z rosyjską operacją, to jeden przypadek to stanowczo za mało. Nie możemy wykluczyć, że to jest początek jakiejś operacji, ale na razie nie możemy tego zakładać — komentuje Marius Laurinavičius.

    Komentarz VSD

    Redakcja „Kuriera Wileńskiego” zwróciła się o komentarz do Departamentu Bezpieczeństwa Państwa (VSD).

    „Separatyzm jest jedną z metod aktywnie stosowanych przez rosyjski reżim, którego celem jest destabilizowanie sytuacji w innych państwach oraz wzmacnianie tam wpływów Rosji. Ataki informacyjne, w ramach których tworzone są w mediach społecznościowych grupy rzekomych ruchów separatystycznych, stanowią jedną z form tego działania. Takie ataki są organizowane przez rosyjskie służby wywiadowcze oraz inne podmioty realizujące agresywną politykę zagraniczną tego reżimu. W marcu 2026 r. w mediach społecznościowych Telegram, TikTok oraz VK utworzono grupy podżegające do separatyzmu w regionie Narwy należącym do Estonii. W ostatnich miesiącach nie odnotowano ataków informacyjnych wymierzonych w Litwę, których celem byłoby podżeganie do separatyzmu, jednak w przeszłości tego rodzaju działania miały miejsce. Na początku 2015 r. w serwisie Facebook utworzono konto »Vilniaus Liaudies Respublika«, którym próbowano imitować działalność ruchu separatystycznego w południowo-wschodniej Litwie” — czytamy w komentarzu wysłanym przez dział komunikacji VSD.

    Afisze

    Więcej od autora

    Poligon a przyszłość koalicji rządzącej. „Takie zachowanie partnerów jest nie do przyjęcia”

    Posłowie „Świtu Niemna” zagłosowali przeciwko budowie poligonu w Kopciowie. Socjaldemokraci, będący główną siłą polityczną w koalicji rządzącej, twierdzą, że podejście partnerów do sprawy jest nie do przyjęcia.