Informacyjny nokaut

W mediach, lubujących się w opisywaniu każdej wypowiedzi obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Donalda Trumpa czy jego współpracowników, pojawił się ostatnio wysyp publikacji, zgodnie twierdzących, że Ameryka nie jest już sojusznikiem Europy, a co więcej, że Ameryka jest w ogóle zagrożeniem dla demokracji.

Można by jeszcze przeboleć, kiedy takie opinie ukazują się w mediach otrzymujących pieniądze od takich gigantów demokracji, jak Chińska Republika Ludowa, Iran czy Katar – ale kiedy podpisują się pod nimi niby poważne nazwiska, a obok padają nawoływania do „federalizacji Europy”, to jest to zastanawiające.

Przede wszystkim, niezależnie od wypowiedzi tego czy innego prezydenta czy polityka USA, stan faktyczny się nie zmienia: Ameryka zapewnia Europie bezpieczeństwo i jest w tym skuteczna. Tzw. stara Europa nie doświadczyła wojen od 1945 r. USA nie wycofały się z żadnych zobowiązań sojuszniczych ani żadnych nie złamały, niezależnie od tego, jak interpretować wypowiedzi prezydenta. Natomiast państwa europejskie w kwestiach wywiązywania się z zobowiązań, sojuszniczych postaw czy dbania o własne bezpieczeństwo mają sporo wniosków do wyciągnięcia – i przeznaczanie tych już słynnych dwóch procentów PKB na obronność jest najmniejszym problemem. Samobójcze pozamykanie europejskich rafinerii, niemieckich elektrowni atomowych czy uzależnianie się od importu paliw od niedemokratycznych państw trzecich – można takich rzeczy wymieniać sporo. Gazociągi Mord (!) Stream demokracji nie zagrażały, ale zagrażają czyjeś wypowiedzi?

Druga kwestia jest taka, że niezależnie od tego, czy któregoś prezydenta kochamy, czy nienawidzimy – USA nie są dyktaturą jednego człowieka, tylko republiką, w której działa wiele mechanizmów równoważących pracę różnych instytucji i zapobiegających skupieniu całości władzy w jednych rękach. Dlatego budowanie takich narracji, że USA już nie są naszym sojusznikiem, a nawet wrogiem, na podstawie kilku wypowiedzi, jest błazenadą.

Żaden amerykański prezydent nie dzierżył władzy w USA dłużej, niż w Niemczech rządziła Angela Merkel – ale jakoś nie było międzynarodowej histerii, że Niemcy nie są naszym sojusznikiem, grożą demokracji i sprzedają Europę Rosji (chociaż Angela Merkel to robiła). Europejskie media zdają się właśnie przypuszczać informacyjny atak przeciw Europie, uważając, że bronią w ten sposób demokracji.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 42 (122) 24-30/10/2026