6
3012 km rowerami po Ameryce Południowej (1)

Trasa XVIII Wileńskiej Pielgrzymki Rowerowej: Wilno — Rzym — Rio de Janeiro — Brasilia — Aparecida — Sao Paulo — Curitiba — Lujan — Buenos Aires — Montevideo — Punta del Este — Rio de Janeiro — Rzym — Wilno.


Z orłem na koszulce pani Doris przed Domem Miłosierdzia w Rio de Janeiro Fot. archiwum

Była na rowerach Azja, cała Europa, Australia, a jesienią roku 2010 cztery kraje Ameryki Łacińskiej: Brazylia, Paragwaj, Argentyna, Urugwaj.

Dziesiątki tysięcy kilometrów grupa 7-osobowa pokonała samochodami, samolotami, aby na kilkanaście dni zamienić swoje życie na „trud pielgrzymi” ku czci Jana Pawła II w dalekich krajach za Oceanem Atlantyckim. Rowerowa wyprawa śladami Papieża Polaka w 30.lecie jego pierwszej wizyty apostolskiej w Brazylii odbywała się szczęśliwie po górzystych terenach, w temperaturze średnio 32 stopni Celsjusza, szlakiem sanktuariów maryjnych i cudnych widoków przyrody, terenów emigrantów polskich i od lat stojących pomników Jana Pawła II, sercem wiosek indiańskich i miast kolonizatorów, strefami bogatych ludzi i slamsami biedoty, przez parafie katolickie pełne ducha radości i entuzjazmu wiary, przy dużej ostrożności i świadomości, że „jesteśmy biedacy z Europy” w drogich państwach. Wszystko to i plecak bogatych przeżyć nie zamknie nawet historia i album zdjęć. Najważniejsze, że spotkanym ludziom daliśmy sobą „papieskie przesłanie miłości Boga i każdego człowieka”, a otrzymaliśmy więcej mądrości, prostoty wiary, ciepła i życzliwości bezinteresownej niż moglibyśmy się spodziewać przed wyjazdem. Oni tęsknią za nami, a my za nimi. Oni piszą już zaproszenia i czekają kolejnych pielgrzymek. A jeśli Światowe Dni Młodzieży będą w 2013 roku w Brazylii, to nie sposób nie jechać rowerami po Chile, Peru, Brazylii… — zwierza się organizator ks. Dariusz Stańczyk.

Biskup z Australii w Rzymie pobłogosławił pielgrzymów na drogę Fot. archiwum

Wileńska młodzież pod komendą ks. hm. Dariusza Stańczyka cieszy się, że XVIII Pielgrzymka Rowerowa była „w ramionach Miłosiernego Jezusa i pod czujną opieką patrona Jana Pawła II”.

Pielgrzymka startowała spod klasztoru św. Faustyny w Wilnie. Uroczysta Msza św. z pielgrzymami, rodzicami, kolegami, harcerzami i ludem wiernym, który przyszedł razem z nami pomodlić się o szczęśliwy start pielgrzymki. Później udaliśmy się pod Ostrą Bramę, aby naszej Matce Miłosierdzia polecić swoje osobiste intencje i prosić ją o matczyną opiekę. Po czym wsiedliśmy do busa i udaliśmy się w drogę do Wiecznego Miasta Rzymu przez Padwę, gdzie w Bazylice Grobu św. Antoniego ks. Dariusz odprawił Mszę świętą.

Najstarszy i najmłodszy uczestnik pielgrzymki na Gorze Cukru w Rio Fot. archiwum

Kilkanaście godzin jazdy i już dotarliśmy do celu. W Rzymie braliśmy udział we Mszy św. na Placu św. Piotra, podczas której papież Benedykt XVI kanonizował 6 błogosławionych, jednym z nich był Polak z Krakowa, Stanisław Kazimierczyk. Po kanonizacji udaliśmy się na grób Sługi Bożego Jana Pawła II, żeby w ciszy pożegnać się ze Świętą Osobą i prosić o wszelkie łaski na ten niesamowity wyjazd. Także z pomocą siostry sercanki zakonnej, która nas spotkała i była znajomą ks. Darka, zaprowadziła nas na modlitwy do kaplicy Matki Bożej Ostrobramskiej i Częstochowskiej, które są w podziemiach Bazyliki św. Piotra. Później zwiedzanie Rzymu, dobre cappucino italiano, powrót na nocleg do Domu Polskiego i słodki sen. Z rana o godz. 4 pakowanie się i wyjazd na lotnisko Roma-Fiumicino. Na lotnisku była mała nerwówka, ponieważ niektórzy uczestnicy mieli lecieć pierwszy raz, a tu jeszcze bardzo potężny samolot. Kontrola, sprawdzanie dokumentów, dopłata i oddanie bagażu, przejście do samolotu i już jesteśmy nad ziemią. Przelot do Paryża, cudne widoki Alp zaśnieżonych, przejście na inny samolot. Pożegnaliśmy Europę i po przelocie nad oceanem po 12 godzinach już witaliśmy Ziemię Brazylijską.

Pierwsze spojrzenia na nowy kontynent, piękne widoki nocnego Rio de Janeiro, inne powietrze, inny czas, ludzie, przyroda, budynki, samochody, wszystko inne, tyle nowych rzeczy przed naszymi oczyma i to tylko dopiero parę godzin, jak wylądowaliśmy w Brazylii.

Na lotnisku wieczorem spotkał nas padre Pedro — ks. Piotr Stępień, który jest w Brazylii na misjach katolickich od 2002 roku, a pochodzi z bliskich stron rodzinnych ks. Darka. Nasz opiekun ks. Piotr ma swoją parafię i kilka kaplic dojazdowych w odległości 1200 km od Rio, niedaleko stolicy, Brasilia. Wybudował piękny kościół i jest energicznym kapłanem, rozmodlonym i kochającym piosenki polskie, szczególnie góralskie. Po zapoznaniu się z pielgrzymami i nas z misjonarzem ruszyliśmy dwoma samochodami na nocleg. Z lotniska w Rio de Janeiro przejechaliśmy do biednej dzielnicy na peryferie, gdzie nas spotkała Pani Doris Hipolito i grupa dzieci z samotnymi matkami. Pani Doris jest założycielką Stowarzyszenia Narodowego Kobiet „Pela Vida” (Za Życiem), która opowiada się publicznie przeciwko aborcji i organizuje obronę kobiet w ciąży, aby mogły urodzić poczęte dziecko. Aborcja jest bardzo rozpowszechniona w tym kraju, dlatego Doris i ks. Piotr z tym walczą, aby nienarodzone dzieci miały prawo do życia. Walczy w sposób zwykły, organizuje seminaria, spotkania, rozdaje na ulicy specjalne broszurki itd. Zorganizowała taki Dom Samotnej Matki, gdzie każda kobieta bita czy wyrzucona przez męża, która jest w ciąży i nie ma gdzie iść i dalej żyć — to takie kobiety Doris chętnie przygarnia i daje wszystko, aby dziecko zostało urodzone. W taki sposób już uratowała ponad 2 tys. dzieci. I właśnie w tym Domu Matki nasza grupa pielgrzymkowa miała kilka noclegów.

Rowerzyści z Corcovado mogli podziwiać fantastyczne widoki Rio de Janeiro Fot. archiwum

Wileńska młodzież wśród tych ludzi i dzieci brazylijskich, a dzieci są jak żywe aniołeczki na ziemi. Tu panuje  miłość, zaufanie, radość, humor, uczciwość i zapał do życia, zapał do bycia człowiekiem. Ten dom jest prawdziwym Domem Miłosierdzia. Gdy po raz pierwszy wkroczyliśmy do tego domu, byliśmy pełni zdziwienia, ponieważ ściany były przepełnione obrazami Jezusa Miłosiernego, Jana Pawła II i św. Siostry Faustyny oraz Matki Bożej. Gdy po raz pierwszy byliśmy na miejscowej Mszy świętej, to ja w oczach miałem łzy, a w sercu dziką i dużą radość, ponieważ tak przepełnionego i żywego kościoła nie widziałem. Mnóstwo dzieci i ludzi, wszyscy są zgrani, wszyscy głośno śpiewają radosne i wesołe piosenki, cieszą się wiarą i duchem kościoła. Są ciekawi i ta ich szczerość, to po prostu coś pięknego. To był dla nas, z Europy, nadzwyczajny przykład wiary katolickiej w Brazylii. Nasz ks. Dariusz  powiedział tak: „Brazylia — jest wiosną Kościoła” i to prawda, bo inaczej określić nie da się! A jak ktoś w to wątpi, to niech uda się w podróż rowerem po Brazylii.

Start pielgrzymki w Rio de Janeiro Fot. archiwum

Rio de Janeiro jest bardzo piękne i potężne, miasto jest położone nad oceanem i wśród gór, widoki są po prostu nierealne, a szczególnie z góry Głowa Cukru, Corcovado i spod potężnego pomnika Chrystusa Zbawiciela. Nocą wzgórza są majestatycznie oświetlone. Zatoczki i liczne jachty. Pasy lotniska i długie mosty łączące wyspy. A nad pięknym miastem Rio de Janeiro króluje figura Chrystusa Zbawiciela, którą odsłonięto w 1931 roku. Trzeba wysiłku i 25 dolarów, aby tam się dostać. Pod pomnikiem jest miła i mała kapliczka, gdzie ks. Darek z ks. Piotrkiem odprawili Mszę świętą.

Za tak krótki czas udało się nam zwiedzić dużo różnych i ciekawych miejsc w Rio. Mieliśmy kąpiel w wodach oceanu przy plażach Copacabana, zobaczyliśmy w innym stylu zbudowane kaplice i kościoły, ciekawą współczesną katedrę w formie potężnego namiotu, a przed nią stojący pomnik Jana Pawła II. To miasto naprawdę jest bardzo potężne i egzotycznie ładne, choć zatłoczone samochodami i niebezpiecznymi uliczkami. Nikt tutaj nie czuje się bezpieczny o każdej porze dnia i nocy. Dużą grupą o wiele bezpieczniej chodzić, ale też w bardzo strzeżonych miejscach przez policję.

Marek Tomaszewicz

(Cdn.)


6 odpowiedzi to 3012 km rowerami po Ameryce Południowej (1)

  1. Quasimodo mówi:

    Zasluzeni jechali….

  2. Ela mówi:

    z niecierpliwoscia czekam na ciag dalszy!!!

  3. po dt mówi:

    pozazdrościć:)życze powodzenia!

  4. Polak mówi:

    cikawie…akurat sa gorace dyskusje na ten temat, poniewaz pielgrzymki wokol swiata to bardzo fajnie, wspaniale, ciekawie, tylko co ta mlodziez wiekszego robi? cikawie…za jakie pieniadze podrozuje? 🙂 piszac projekty?hm…watpie…na takie wypady nie daje sie dofinansowania, poniewaz to jest innymi slowami pohulanka…hm…

  5. Polak mówi:

    zasluzeni? 😀 czym? moze jakas medala od prezydenta? 😀 wogole nie sa slyszeni w spoleczenstwie…

  6. Pingback: Kurier Wileński | 3012 km rowerami po Ameryce Południowej (2-3)

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.