8
XXIII pielgrzymka Ejszyszki-Ostra Brama

Z Krzyżem i Matką Miłosierdzia do przodu Fot. Marian Paluszkiewicz
image-59451

Z Krzyżem i Matką Miłosierdzia do przodu Fot. Marian Paluszkiewicz

Przed obrazem Matki Ostrobramskiej, wczoraj, 11 lipca, z dziękczynieniem na ustach w samo południe stanęła 200-osobowa pielgrzymka Ejszyszki-Ostra Brama, która wyruszyła w poniedziałek do Wilna.

Na pozór była zwykła niedziela, ale liturgicznie niezwykła. Tego dnia Ewangelia według św. Łukasza mówiła, że Jezus wyznaczył jeszcze 72 uczniów i kazał im iść uzdrawiać chorych i nieść ludziom pokój.
Pielgrzymowanie jest jedną z form modlitwy we wszystkich religiach. Przypomnijmy, że pierwszą pieszą pielgrzymkę odbyli Trzej Królowie.

Na Litwie najczęstsze są właśnie piesze pielgrzymki do Ostrej Bramy, do Szydłowa, Kalwarii Żmudzkiej, Onuszyszek, Kalwarii Wileńskiej. A celem wszystkich pielgrzymek jest zawsze jeden — nieść Boga i pokój wszystkiemu pokoleniu.
Ten nakaz jest aktualny każdemu z wiernych, który jest ochrzczony. Taki splot okoliczności, że właśnie tego dnia około 100 osób wyruszyło z Wilna do Ejszyszek (tyleż czekało w Ejszyszkach i Solecznikach), skąd na jutro wczesnym rankiem, tuż po Mszy św. pieszo wyruszyli z pielgrzymką do Ostrej Bramy.

Pielgrzymkę poprzedziła specjalna w intencji pątników Msza św. w Wileńskim Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Przed Mszą św. kościół zaczął się napełniać ubranymi na sportowo i w takimż obuwiu (takie się właśnie najbardziej nadaje na pielgrzymkę) ludźmi z plecakami, torbami i innym ekwipunkiem. Była to młodzież, osoby starsze i nawet dzieci z rodzicami.
Do najbardziej wytrwałych pielgrzymów należy chyba wileńska rodzina państwa Raczyńskich. Od lat pielgrzymują całą rodziną (mama, tato i trójka dorosłych już dzieci). Tym razem wyjątkowo dużo było mężczyzn w różnym wieku.

Drugie śniadanie przygotowane przez mieszkańców w Wielkim Siole Fot. Marian Paluszkiewicz
image-59452

Drugie śniadanie przygotowane przez mieszkańców w Wielkim Siole Fot. Marian Paluszkiewicz

Na tę Mszę przybyły także niektóre rodziny, przyjaciele, by się pomodlić w intencji pielgrzymujących, odprowadzić ich do autokarów.
Z tatą i mamą przybył też mały (niespełna roczek!) Augustynek. Nie, nie na pielgrzymkę się wybrali, ale ten jeden dzień postanowili swoją obecnością tu i modlitwą poświęcić pielgrzymom.
I tu chyba jak najbardziej wypada zacytować naszego wielkiego poetę Juliana Tuwima: „Jeszcze się kiedyś rozsmucę/Jeszcze do Ciebie powrócę/Chrystusie!”.

Pośród tych, którzy wyruszyli z pielgrzymką, prócz wspólnej intencji (pogłębienia wiary) każdy miał także swoją, bardzo osobistą intencję: jedni szli za coś dziękować, inni o coś prosić, a jeszcze inni chcąc właśnie „powrócić” do Chrystusa.
Była nauczycielka Irena szła już po raz siódmy. Miała za tak wiele rzeczy dziękować, o tak wiele prosić, ale najbardziej pragnęła się wyciszyć i wsłuchać co Bóg jej w tej drodze chce powiedzieć. Alina pracowniczka Litewskiego Stowarzyszenia Samarytanów dziękowała za dwóch synów, których sama (mąż szybko odszedł) na porządnych ludzi z pomocą Boga wychowała.

Dziadek Tadeusz w otoczeniu wnuków Fot. Marian Paluszkiewicz
image-59453

Dziadek Tadeusz w otoczeniu wnuków Fot. Marian Paluszkiewicz

Sprzedawczyni Irena tym razem właśnie w ten sposób postanowiła spędzić część swego urlopu. A jej intencja, to prośba o odpuszczenie grzechów, gdyż wielki grzech (nałóg) zagnieździł się w jej rodzinie. Nie pomagają ani groźby, ani prośby. Sama nie ma zdrowia, lekarz zabronił iść na taką pielgrzymkę, a jednak poszła. Bardzo się wzruszyłam, gdy usłyszałam jakże szczere wyznanie.
— Jeśli nawet umrę w drodze, niech to będzie moja ostatnia ofiara za wszelkie zło panujące w mojej rodzinie – powiedziała ze łzami w oczach Irena.
Ludzie mieli przeróżne intencje. Jedni chętnie o nich mówili, inni trzymali je głęboko w swoich sercach, by tylko samemu Bogu i Matce Ostrobramskiej je powierzyć.
Często mówimy, że wierni bardzo chętnie o coś proszą, a tak rzadko dziękują. Niezupełnie. Ze wszystkimi, z którymi rozmawiałam, twierdzili, że mają za bardzo wiele rzeczy najpierw podziękować, a potem prosić.

Tegoroczna pielgrzymka ma takie trzy etapy: przybliżyć się do Boga i dawać świadectwo wiary wszystkim kogo spotyka się na swojej drodze nie tylko podczas pielgrzymki, ale i w życiu.

— Centrum pielgrzymowania ma być modlitwa i rozmowa z Bogiem, będziemy też czytać i rozważać Biblię, w dobie bowiem obecnej coraz częściej atakuje nas nowa forma pogaństwa, często nie wiemy gdzie i kim jesteśmy. Dlatego jednym z celów pielgrzymki będzie pomóc jeden drugiemu odszukać siebie, pokazać, że wiara i rozum to nie są dwa odrębne pojęcia i że powinny ze sobą ściśle współpracować. Tylko wówczas można odnaleźć cel życia i pełną harmonie ducha – powiedział prowadzący pielgrzymkę ks. Wiktor Kudriaszow, wikariusz z Ignaliny.

Warto przypomnieć, że Biblia jest najczęściej tłumaczoną książką wszech czasów. W tej chwili jest przetłumaczona już na 2 527 języków świata.
I tu nasuwają się przepiękne wersy katolickiego pisarza (z pochodzenia Żyda) Romana Brandstaettera z utworu „Biblio, Ojczyzno moja”, które zacytowałam podczas spotkania małej grupce pielgrzymów.
A pisze on między innymi tak:
„Biblio/Mówiąca do mnie głosem napomnienia/I głosem nagany/I głosem gniewu/I głosem kary/I głosem przestrogi/I głosem sumienia/Biblio/Sprawująca nade mną Sąd”.

 Nieprzespana noc daje się we znaki Fot. Marian Paluszkiewicz
image-59454

Nieprzespana noc daje się we znaki Fot. Marian Paluszkiewicz

— Jakiż ogromny sens jest zawarty w tych słowach. Biblia jest rzeczywiście naszym duchowym abecadłem i elementarzem od „pierwszej” po „ostatnią” klasę naszego życia — powiedziała już trzeci raz pielgrzymująca Aneta.
Niemal wszyscy uczestnicy pielgrzymki twierdzili, że pomimo wielu trudów, niewygód, kaprysów pogody, zmęczenia fizycznego, pielgrzymka jest wspaniałą formą relaksu duchowego, lepszego poznania siebie i innych.

— Źle, gdy boli nam ząb lub ręka czy noga. Z tym da się poradzić. Na to są lekarze, leki.  Najgorzej jest jednak wówczas, gdy boli dusza, jej ból jest najtrudniejszy do zniesienia i uśmierzyć go może tylko jeden Lekarz – Bóg – powiedział Andrzej, jeden z młodych pielgrzymów.
Ale wróćmy na drogę pielgrzymki. Co tam się dzieje? Właśnie w Wielkim Siole mają mały odpoczynek. Okoliczni mieszkańcy przygotowali im tu poczęstunek. Ktoś drzemie na trawie, bo w nocy mu się nie spało, inny opatruje nogi i bąble zakleja. Ale wszyscy mają dobre humory, uśmiechnięci, choć już wyraźnie zmęczeni. Wszyscy też twierdzą, że najtrudniejszy był pierwszy dzień, a im bliżej mety, tym lżej.

Pielgrzymi nie tylko się w drodze modlili i śpiewali, ale mieli też konferencje tematyczne, które prowadzili siostra od Aniołów Anna Mroczek, ks. Jarosław Spiridowicz, o. ks. Marek Dettlaff, rektor kościoła franciszkańskiego w Wilnie, ks. Jerzy Czerniewski, przełożony zakonu jonitów św. Jana.

 Kierownik pielgrzymki Wiktor Kudriaszow Fot. Marian Paluszkiewicz
image-59455

Kierownik pielgrzymki Wiktor Kudriaszow Fot. Marian Paluszkiewicz

Głównymi tematami były: rozum i wiara, tłumaczenia i dyskusje nad wybranymi urywkami z Biblii, o szkodliwości zabobonów, takich jak wróżby, horoskopy, uprawianie jogi itp.
— Dyskusje czasem były tak interesujące, że przedłużały się do północy i rano byliśmy wprost mało przytomni — opowiada Danuta.
W pielgrzymce nie zabrakło zarówno osób starszych, jak i dzieci. Tadeusz Tietianiec pielgrzymował z córką Haliną i dwojgiem wnucząt Elżbietką (prawie 5 lat) i Łukaszem 15 lat.

Ale frajda tak sobie pogadać Fot. Marian Paluszkiewicz
image-59456

Ale frajda tak sobie pogadać Fot. Marian Paluszkiewicz

Agnieszka, uczennica 3 klasy, z ejszyskiej parafii, szła z mamą i siostrą Agatą i pomimo tak młodego wieku była wprost zachwycona panującą podczas pielgrzymki atmosferą.

Szczególna atmosfera była pewnego wieczoru w Turgielach: księża pięknie prowadzili Adorację Przenajświętszego Sakramentu, była spowiedź.
— Bardzo głęboko to przeżyliśmy — niemal jednogłośnie twierdzili pielgrzymi.
Tadeusz z Wilna po wyższych studiach już pracuje, ale nawet się pogubił, który raz pielgrzymuje.
Z pewnością dziesiąty, a może nawet dwunasty.

— Inaczej już nie umiem, tego rodzaju forma modlitwy i wyznawania Boga po prostu wciąga. Zawsze mam tyle intencji, z tyloma kolegami i koleżankami chcę się spotkać podyskutować na interesujące nas tematy — opowiada Tadeusz.
Wieczorami były śpiewy, zabawy, kiełbaski z ogniska, mecz piłki nożnej. Słowem, nie brakło strawy ani dla ciała, ani dla ducha. A dodać jeszcze trzeba ogromną serdeczność ludzi, którzy ich spotykali po drodze. Wspólnie się modlili, częstowali jedzeniem, czasem nawet sutym obiadem. Za to szczere serca, tę prawdziwie wileńską gościnność, zarówno księża, jak i wszyscy pątnicy są im bardzo wdzięczni i z całego serca dziękują.

Wiele podziękowań usłyszałam od pielgrzymów pod adresem księży, a szczególnie dobrej organizacji prowadzącego ks. Wiktora.
Spoceni, zziajani i umęczeni stanęli wreszcie u stóp Matki Miłosierdzia, by najpierw Jej w ciszy za wszystko podziękować, a potem w największym skupieniu wziąć udział we Mszy św. dziękczynnej.
Wreszcie powoli zaczęli się rozchodzić do swoich domów, obowiązków i choć zmęczeni, jakże silniejsi duchowo, by „uzbierane” po drodze słowo Boże nieść innym: swoim przyjaciołom, znajomym, przygodnym przychodniom.
Szczęść Boże!

8 odpowiedzi to XXIII pielgrzymka Ejszyszki-Ostra Brama

  1. Wiki mówi:

    Pięknie, tylko, ze to byla nie XXII, a XXIII pielgrzymka.

  2. OP mówi:

    1992 rok – PIERWSZA PIELGRZYMKA MIŁOSIERDZIA Z EJSZYSZEK DO OSTREJ BRAMY! ART W KURIERZE WILEŃSKIM. XXII FAKTYCZNIE. BYŁY DUŻE DWIE GRUPY, TAKŻE MAŁA GRUPA LITEWSKA. Mało z tym. Dziękujemy Wam!

  3. Józef mówi:

    …-i ja tam byłem miód i wino piłem… a mniej Mickiewiczowsko to kilka lat temu przeszedłem etap od Raduni na Białorusi przez Ejszyszki do Wilna-Ostrej Bramy z noclegiem w Butrymancach z pielgrzymką Białostocką. Pamiętam Ejszyski kościół i gościnnych parafian, -dziękuję!

  4. Józef mówi:

    Zapomniałem dodać Jaszuny gdzie gościny i noclegu udzielili nam państwo Szumscy a w Raduniu wdowa pani Władzia, których dotychczas zachowuję we wdzięcznej miłej pamięci. Wspominam braciszka kapucyna Bielenie Bernardzika… bo był malutki i niezwykłego Franciszkańskiego ubóstwa w Duchu! czyli BYŁ WIELKI! Niech Pan da mu pałac, o którym śpiewał z niezwykłą wiarą! niech odpoczywa w POKOJU WIECZNYM AMEN, -oczywiście w swoim wyśpiewanym pałacu!

    : Dwie wersje „Tam ja mam pałac”
    http://dloader.pl/plik/tam-ja-mam-palac,702632.html

  5. józef III mówi:

    szczęść Boże drodzy Rodacy !

  6. Ana mówi:

    Szlam pierwszy raz,nie mogę się odcieszyc. 🙂

  7. Bożena mówi:

    A ja tak bardzo chciałabym pójść z Wami modlić się wędrując. Nawet listy pisałam do Ejszyszek, ale nikt nie odpisał.
    jak pójść za rok???

Leave a Reply

Your email address will not be published.