11
Maria Rekść: „Po prostu wykonuję swoją pracę”

„Nic, co jest ludzkie, nie jest mi obce“ — mówi mer samorządu rejonu wileńskiego Maria Rekść Fot. Marian Paluszkiewicz
image-63059

„Nic, co jest ludzkie, nie jest mi obce“ — mówi mer samorządu rejonu wileńskiego Maria Rekść Fot. Marian Paluszkiewicz

W XVI konkursie „Polak Roku 2013” ogłoszonym przez nasz dziennik w tym roku najwięcej głosów zebrała mer samorządu rejonu wileńskiego Maria Rekść. Zdobyła ona rekordową liczbę głosów — 13 439!
Z zawodu urząd mera samorządu rejonu wileńskiego sprawuje przez trzecią kadencję już dziesiąty rok. Cieszą ją coraz lepsze wyniki rozwoju swego rejonu. Prywatnie zaś jest matką dwójki dorosłych dzieci i babcią pięciorga wnucząt — czwórki chłopaków i jednej wnuczki. Z przykrością jednak stwierdza, że niestety, ma niezwykle mało czasu dla swoich bliskich. Z ostatnich szczególnie ważnych przeżyć duchowych wymienia pielgrzymkę do Ziemi Świętej.

Co dla Pani oznacza zdobycie tytułu „Polak Roku 2013”? Z jakimi uczuciami odebrała Pani tę wygraną?

Muszę przyznać, że gdy dowiedziałam się, że Szanowna Kapituła zgłosiła do konkursu moją kandydaturę, byłam mile zaskoczona. Wygrana była nie tylko zaskoczeniem, ale też wzruszeniem. Pierwszą myślą było: „Dlaczego ja?”. Przecież po prostu wykonuję swoją pracę. Myślę, że to uznanie dla pracy nie tylko mojej, ale też całego zespołu naszego samorządu, wszystkich pracowników. Pracuje tu wielu oddanych ludzi. Robimy razem naprawdę dużo dobrej roboty.

Czym ten rok był dla Pani szczególny?

W tym roku miłym zaskoczeniem było to, że litewskie media pozytywnie oceniły rozwój rejonu wileńskiego, w którym pracuję jako mer już trzecią kadencję. Mówię o rankingu, przeprowadzonym przez tygodnik „Veidas”, w którym samorząd rejonu wileńskiego znalazł się na wysokim 9. miejscu spośród 60 samorządów Litwy.

Warto również wspomnieć o tym, że w 2013 roku w rejonie wileńskim aż trzy razy gościła prezydent Grybauskaitė. Pochwaliła ona pracę samorządu za wysokie wskaźniki ekonomiczne i finansowe. Podkreśliła, że nie każdy samorząd tak sprawnie pracuje i potrafi przyciągać tak duże inwestycje. Pogratulowała również wysokiej pozycji w rankingach medialnych.

Zaś prywatnie szczególnym wydarzeniem — wydarzeniem duchowym — w ubiegłym roku była pielgrzymka do Ziemi Świętej. Odwiedzenie ziemskiej Ojczyzny Zbawiciela, szczególnie w Roku Wiary, to nie tylko wspaniała podróż. To też świadomość, że się jest w jednym z najważniejszych dla chrześcijaństwa miejsc, gdzie zrodziła się Ewangelia, to też doświadczenie szczególnej obecności Jezusa.
Muszę przyznać, że czas ten był wypełniony szczególną pamięcią o tych, którzy zostali w domu — o najbliższych i przyjaciołach, którzy prosili o modlitwę w miejscach świętych, ale także o wszystkich mieszkańcach rejonu wileńskiego. Każda głębsza relacja z Bogiem podczas podróży do Ziemi Świętej zmienia wnętrze człowieka, a to na pewno rzutuje na jego życie — zarówno osobiste, jak i zawodowe. Myślę, że to bogactwo duchowe, które otrzymałam podczas pielgrzymki (zarówno ja, jak i inni uczestnicy), będzie owocowało i dawało siłę do wykonywania codziennych obowiązków przez pryzmat wiary.

Do zalet samorządu rejonu wileńskiego należy niewątpliwie to, że jest nie tylko „najmłodszy”, ale też odpowiednio dba się tu o potrzeby tych najmniejszych mieszkańców…

Tak, rejon wileński jest nie tylko „najmłodszym” z rejonów, ale też stale nam przybywa mieszkańców. Warto zaznaczyć, że na 1 stycznia 2014 roku miejsce zamieszkania w rejonie wileńskim deklarowało 100 049 osób.
W ciągu ostatnich ośmiu lat z budżetu samorządowego wybudowaliśmy od zera 5 nowych przedszkoli — w Awiżeniach, Niemenczynie, Ławaryszkach, Mickunach, Rudominie. Poza tym dokonaliśmy renowacji starych budynków w Niemenczynie, Mejszagole, Pogirach, Niemieżu, Kowalczukach.
Jesteśmy w czołówce pod względem innego ważnego kryterium — to nasz samorząd ma na swym koncie największą liczbę renowacji szkół. Na ten cel wykorzystujemy fundusze z budżetu samorządu, przyciągamy też europejskie środki.

Wbrew zarzutom ze strony litewskiej, dba się w rejonie również o szkoły litewskie…

Samorząd jednakowo troszczy się o placówki z litewskim i polskim językiem nauczania. Pozyskujemy pieniądze z budżetu państwowego na budowę litewskich szkół: w Niemenczynie wybudowaliśmy szkołę im. Giedymina, w Mejszagole szkołę im. Algirdo. Wykorzystując pieniądze z budżetu samorządu w ubiegłym roku skończyliśmy budowę kolejnej dobudówki do szkoły św. Jana Bosko w Jałówce, ostatnio dokonaliśmy renowacji szkoły im. ks. J. Obrembskiego w Mejszagole, za środki europejskie, samorządowe oraz ze wsparcia „Wspólnoty Polskiej” dokonaliśmy renowacji budynku Gimnazjum im. K. Parczewskiego w Niemenczynie. Litewskie gimnazjum „Ryto” w Rudominie ma już nową dobudówkę, teraz odnawiamy Gimnazjum im. F. Ruszczyca w Rudominie. Obecnie odbywa się renowacja gimnazjum w Pogirach i szkoły w Awiżeniach.
W 2013 r. rozpoczęliśmy wielką renowację w Szkole Średniej im. Urszuli Ledóchowskiej w Czarnym Borze — brakowało tu dotychczas nawet stołówki i sali sportowej. Na renowację czy mniejsze remonty (na przykład odnowienie kotłowni, budowę sali sportowej) czekają inne placówki oświatowe. W tej chwili samorząd ubiega się o dofinansowanie tych prac z różnych źródeł finansowych, złożyliśmy wnioski na ogólną kwotę sięgającą 10 mln Lt. Czekamy obecnie na pozytywne wyniki oceny wniosków.

Co się dzieje w sektorze socjalnym i zdrowotnym?

Tu też wiele dobrego się dzieje. W ciągu ostatnich kilku lat powstały dwa nowe szpitale — w Szumsku i Niemenczynie, dokonaliśmy renowacji 2 przychodni — w Niemenczynie i centralnej w Poszyłajciach. Wybudowaliśmy Dom Opieki dla starszych osób w Podbrzeziu, nowe ambulatorium w Rukojniach, odnowiliśmy ambulatorium w Miednikach, Mejszagole, szpital w Czarnym Borze, w Kalinie. Za pracę w sektorze zdrowotnym otrzymaliśmy odznaczenie „Auksine krivūlė” od Ministerstwa Zdrowia. Najwięcej środków samorządowych skierowaliśmy na odnowę budynków.
Otworzyliśmy Centrum Dziennego Pobytu dla osób potrzebujących opieki i konsultacji psychiatrycznej w Niemenczynie, także Centrum dla Osób Niepełnosprawnych ze sprzętem do rehabilitacji. Podobne centrum „Pod jednym dachem” do opieki nad ludźmi niepełnosprawnymi otworzyliśmy również w Wołczunach. W Kowalczukach powstało Centrum Kryzysowe, gdzie matki z dziećmi mogą znaleźć schronienie w sytuacji kryzysowej. Specjaliści pracują tu nad tym, żeby dziecko wróciło do rodziny.

„W samorządzie trzymamy się zasady, że pracujemy z ludźmi i dla ludzi, że musimy widzieć przede wszystkim człowieka“ — mówi Maria Rekść Fot. Marian Paluszkiewicz
image-63060

„W samorządzie trzymamy się zasady, że pracujemy z ludźmi i dla ludzi, że musimy widzieć przede wszystkim człowieka“ — mówi Maria Rekść Fot. Marian Paluszkiewicz

Mimo trudnych czasów dba się również o rozwijanie sportu i kultury…

Wybudowaliśmy ogromny wielofunkcyjny stadion w Kowalczukach. Mamy teraz dwa takie stadiony, także w Rudominie. Powstały nowe boiska przy szkołach — w Wielucianach, Niemieżu, Rukojniach. W tym roku otworzymy takie boiska także w Skojdziszkach, Zujunach, Rakańcach, Bezdanach — piękne, wielofunkcyjne, ze sztuczną nawierzchnią. Otworzyliśmy wiele wielofunkcyjnych centrów, nie tylko dla młodzieży — w Bujwidzach, Mickunach, Zujunach, Kowalczukach, Wołczunach, Wesołówce. Teraz trwają prace w Szumsku, Rudowsiach, Sużanach, Mościszkach, Ławaryszkach. W Niemenczynie planujemy otworzenie pomieszczenia administracyjnego Szkoły Sportowej Samorządu Rejonu Wileńskiego oraz założenie strzelnicy biatlonowej i trasy narciarskiej.
Powstały nowe placyki do zabaw w Grygajciach, Bujwidzach, Podbrzeziu, Mariampolu, Rukojniach, Mejszagole — ogółem w rejonie w okresie 2013-2014 r. powstaną 44 placyki zabaw o wartości 60 tys. Lt każdy.
W byłym dworku Houwaltów w Mejszagole Powstało Centrum Rzemiosł Tradycyjnych — projekt został zrealizowany wspólnie przez wspólnotę wiejską i samorząd. Działa prężnie Muzeum Wł. Syrokomli w Borejkowszczyźnie. Nie można nie wspomnieć o Muzeum Kapłanów Wileńszczyzny, które powstało po śmierci ks. prałata Józefa Obrembskiego — chcieliśmy w ten sposób upamiętnić jego niezwykłą osobę oraz wszystkich innych kapłanów Wileńszczyzny.

Co się robi w celu polepszenia życia codziennego mieszkańców?

Za ten okres wykonaliśmy ogrom namacalnych projektów za 120 mln litów. A przecież jeszcze są inne pomniejsze prace: naprawy i prowadzenie dróg, sieci wodociągowych i kanalizacyjnych, budowa kotłowni w Rudominie, zamiana kotłów węglowych na biopaliwo. Potężne oczyszczalnie ścieków w Skojdziszkach i Rudominie jeszcze czekają na realizację projektu. Prowadzimy nowe wodociągi — choć ta praca może nie jest widoczna, ale ludzie poczuli poprawę jakości wody pitnej. Wiele wsi ma możliwość podłączenia do sieci wodociągowej i kanalizacyjnej — Skojdziszki, Niemież, Wołczuny, Pogiry i inne. W toku realizacji są projekty w Zujunach, Rzeszy, Wielkiej Rzeszy, do których samorząd dokłada się wspólnie z europejskimi projektami. Na rekonstrukcję dróg i budowę nowych wykorzystaliśmy wszystkie możliwe limity, z europejskich funduszy przyciągnęliśmy milionowe fundusze. Oczywiście, staramy się też pozyskiwać środki z państwowych funduszy. Wiele można jeszcze mówić, bo naprawdę dużo się robi. Mamy ambitne plany, wielu ludzi jest zaangażowanych w pracę, w tworzenie projektów, następnie w ich administrowanie — to ogrom pracy, która wymaga wiele wysiłku.

Rolnicy w rejonie wileńskim są częściowo zwolnieni od podatku…

Mieszkańcy rejonu, posiadający do 5 ha ziemi o przeznaczeniu rolnym, są w naszym rejonie zwolnieni od podatku. Cieszy, że w uprawę roli coraz bardziej się angażują młodzi rolnicy, prowadzą gospodarstwa ekologiczne, mimo że ziemie nie są żyzne, a i niemało problemów było z odzyskaniem ojcowizny (choć wielu i tak jej nie odzyskało z powodu przekrętów naczelników powiatów i praktyki „przenoszenia” ziemi — ludzie zostali oszukani, ale mimo to nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności).

W czym tkwi tajemnica sukcesów samorządu?

Staramy się rozsądnie planować budżet, ustalić priorytety. Kryzys o jedną trzecią okroił nam budżet, więc aby nie rezygnować z tych projektów, które robiliśmy z myślą o mieszkańcach, musieliśmy zaciągnąć pożyczki, które i tak są najmniejsze w skali Litwy.

To, co zostało zrobione, bardzo cieszy, ale jest jeszcze wiele do zrobienia i czekamy na lepsze czasy finansowe w państwie, na powrót do budżetu przynajmniej sprzed kryzysu. Trzeba dokończyć budowę przedszkola w Suderwi, na które ta miejscowość bardzo czeka, Domu Opieki Socjalnej Dziecka w Giejsiszkach, skończyć rozpoczęte renowacje placówek oświatowych i realizować nowe plany.

Czy bycie Polką na stanowisku mera samorządu rejonu wileńskiego utrudnia Pani sprawowanie obowiązków czy raczej odwrotnie — ułatwia?

Według mnie, niezależnie od tego, jakiej człowiek jest narodowości, zajmując stanowisko musi pracować sumiennie. Bycie Polakiem to kwestia tożsamości. Osobiście traktuję współpracowników i mieszkańców nie według narodowości — ja widzę po prostu człowieka. Zdarzył mi się w pracy taki przypadek, kiedy pewna petentka narodowości litewskiej przyznała się do tego, że nie spodziewała się pozytywnego załatwienia sprawy przez polski samorząd. Przykre jest ludzkie myślenie stereotypami. Kiedy możemy pomóc, robimy to bez względu na narodowość — obcujemy tu na co dzień z ludźmi różnych narodowości, różnych wyznań. Zaś o poczucie tożsamości narodowej trzeba dbać, trzeba je zachowywać, to jest to, co dostaliśmy na własność od naszych ojców.

To, co zostało zrobione, bardzo cieszy mer Fot. Marian Paluszkiewicz
image-63061

To, co zostało zrobione, bardzo cieszy mer Fot. Marian Paluszkiewicz

Wobec tego, skąd się bierze ta nieufność, a nawet wrogość w stosunku do Polaków?

Jest to bezpodstawna nieufność i wrogość. Myślę, że w państwie coś jest nie w porządku, kiedy na pierwszy plan są wysuwane kwestie narodowości. Może to sprawka kilku osób, które w ten sposób grają na uczuciach, czy torują sobie drogę do kariery. Nie wiem, dlaczego to się robi. Wszyscy jesteśmy obywatelami jednego państwa i musimy być jednakowo traktowani.

Czym jest dla Pani polskość? Jak była ona pielęgnowana w Pani rodzinie, w najbliższym otoczeniu?

W moim dzieciństwie było coś, czego obecnie, uważam, bardzo brak. Były rozmowy, dyskusje z mamą, z babcią. Rozmawialiśmy na różne tematy, także religijne, gdyż religia w szkole była w tamte czasy zabroniona. Teraz na obcowanie z dziećmi czasu brak — są telewizor, komputer, komórka. Utkwiła mi w pamięci opowiadana przez babcię taka wileńska bajeczka o Mojżeszu, jak to w łódeczce płynęło małe dziecko, a pewna kobieta uratowała je mówiąc: „O, moj żesz ty, czegóż ty płaczesz”. Śpiewaliśmy zawsze kolędy, zawsze koniecznie była choinka — tradycja strojenia choinki w Dowlanach, mojej rodzinnej wsi, pojawiła się dzięki mamie. Pochodziła ona z innej wsi — Poginie. Mama wniosła do życia Dowlan bardzo dużo nowych tradycji, pomysłów, potrafiła zrobić coś z niczego. Pięknie szyła, była bardzo bezinteresowna, myślę, że my, wszystkie jej 3 córki, coś po niej mamy.

Jak wspomina Pani teraz szkołę?

Ze szkoły dobrze pamiętam ulubione lekcje matematyki i panią, której wiele zawdzięczam — Janinę Bujnowską. Była świetną nauczycielką w Jurgielańskiej szkole ośmioletniej, bardzo wymagającą, myślę, że właśnie tacy muszą być nauczyciele. Dostałam się po szkole do technikum, uczyłam się na tzw. buchaltera. Drogę do technikum pokazała mi starsza siostra, miałam tylko 15 lat. Zaznaczę, że w Związku Radzieckim ukończywszy szkołę z polskim językiem nauczania, otrzymałam pozwolenie na składanie egzaminów wstępnych w języku polskim, a nie rosyjskim. Przyznam, że w technikum miałam przez jakiś czas trudności z opanowaniem terminologii w języku rosyjskim, ale początki są zawsze trudne. Dobrze tamte czasy wspominam, zwłaszcza zajęcia sportowe — uprawiałam kolarstwo, ćwiczyłam zawzięcie na górkach zwierzynieckich, ale warto było — reprezentowałam na zawodach nie tylko technikum, ale też Litwę, zwiedziłam spory kawałek byłego Związku Radzieckiego, sport nauczył wytrwałości, pokonywania trudności.

Jaka była Pani droga do urzędu mera?

Po ukończeniu technikum miałam możliwość zostania w Wilnie, ale wolałam wieś, uciekłam do swego rodzinnego rejonu solecznickiego. Zaprosił mnie do pracy kierownik kołchozu w Kamionce. Wiele zawdzięczam głównej księgowej Jadwidze Prawłockiej, z którą stawiałam pierwsze kroki w swej pracy. W Kamionce panowała dyscyplina i odpowiedzialne podejście do pracy — tego się tam nauczyłam. Potem wyszłam za mąż, urodziło się dziecko, ale w Kamionce nie było przedszkola, dlatego przenieśliśmy się do Rukojń. Tu pracowałam w latach 1977-88, a w 1988 r. otrzymałam propozycję od ówczesnej przewodniczącej rady wiejskiej Leonardy Sapkiewicz, podjęłam pracę sekretarki rady wiejskiej w gminie w Rukojniach. Po zmianie ustroju wybrano mnie na radną rejonu. Nie mogłam pogodzić obowiązków radnej z pracą w gminie, toteż zaproponowano mi pracę w biurze Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. W 2004 r. zostałam wybrana na stanowisko mera rejonu wileńskiego. Dzisiaj doświadczenie zdobyte w ciągu tych lat bardzo mi się przydaje w pracy z ludźmi. Przyszłam, że tak powiem, „oddolnie”.

Jak się Pani czuje teraz na tym stanowisku?

Na każdym stanowisku musi być odpowiedzialność. Według zasady: im wyższe stanowisko, tym większa odpowiedzialność. Tak mnie wychowano, tak czuję. Uważam, że jest to moja misja. W samorządzie trzymamy się zasady, że pracujemy z ludźmi i dla ludzi, że musimy widzieć przede wszystkim człowieka. Kolektyw mamy przyjazny, ostatnio przychodzi coraz więcej młodych, może mniej doświadczonych, ale pracowitych i sumiennych osób. Rozstrzygając problemy wiele rozmawiamy, dyskutujemy, a błędy popełniamy wszyscy, bo „nic, co jest ludzkie, nie jest mi obce”.

 

11 odpowiedzi to Maria Rekść: „Po prostu wykonuję swoją pracę”

  1. Adam mówi:

    Gratulacje.Uczciwa praca procentuje.

  2. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    Jeszcze raz gratuluję pani Marii! Oddanie pracy, sumienność i życzliwe nastawienie do ludzi zaprocentowało.

  3. Witold mówi:

    “niezależnie od tego, jakiej człowiek jest narodowości, zajmując stanowisko musi pracować sumiennie. Bycie Polakiem to kwestia tożsamości. Osobiście traktuję współpracowników i mieszkańców nie według narodowości — ja widzę po prostu człowieka”

    Przy takich priorytetach pani mer trudno się dziwić, że cieszy się ona wielkim poważaniem i sympatią. Wyniki plebiscytu Kuriera tylko to potwierdzają. Pozostaje mi życzyć pani mer dalszej satysfakcjonującj i owocnej pracy oraz – trochę więcej czasu dla najbliższych.

  4. józef III mówi:

    szczere gratulacje !

  5. been mówi:

    Pani Rekść zasługuje na szacunek za pełne zaangażowanie w sprawy rejonu i mieszkańców. Nie jest typem kostycznego urzędnika, ale osobą życzliwą i wzbudzającą powszechną sympatię.
    Wszystkiego najlepszego!

  6. abrakadabra mówi:

    pozdrawiam

  7. abrakadabra mówi:

    rejonem rzadzi dobrzze ale samochodem kieruje to ojej 🙂

  8. Smiech mówi:

    niewarte…kupione…

  9. ziuk mówi:

    Najlepsze gratulacje dla Pani mer. W pełni zasłużony sukces w plebiscycie. Życzę wszystkiego najlepszego!

  10. Marlena mówi:

    Pięknie. Gratulacje!

  11. Reytan mówi:

    Cieszy bardzo, że mocną pozycję wśród mieszkańców Wileńszczyzny mają osoby Bogiem i Wiarą silne. Wyniki tegorocznego konkursu “Polak Roku” to bardzo dobry wybór. Pierwsze dwa miejsca pokazują przywiązanie do prawdziwych wartości tak laureatów nagrody jak głosujących, którzy docenili uczciwą pracę i zaangażowanie na rzecz społeczności Pani Mer Marii Rekść oraz docenili poświęcenie i autorytet jakim się cieszy na Wileńszczyźnie Ksiądz Józef Aszkiełowicz.

Leave a Reply

Your email address will not be published.