11
O małych zakładnikach litewskiej „Pupy”

Uczniowie klas początkowych nie mają niestety odpowiedniego podręcznika do nauki języka litewskiego dla początkujących Fot. Marian Paluszkiewicz
image-64096

Uczniowie klas początkowych nie mają niestety odpowiedniego podręcznika do nauki języka litewskiego dla początkujących Fot. Marian Paluszkiewicz

Ciesząca się złą sławą nowa redakcja Ustawy o Oświacie z 2011 r. nie tylko przysporzyła sporo stresu maturzystom szkół mniejszości narodowych i utrudniła im start na studia wyższe, ale też wprowadziła chaos w nauczaniu języka litewskiego w klasach początkowych.

Skutkiem nieprzemyślanych decyzji ministra Gintarasa Steponavičiusa i zbyt pochopnie przyjętej nowelizacji Ustawy w szkołach mniejszości narodowych zabrakło jasnych ustaleń, według jakiego programu i jakich podręczników mają się uczyć maluchy ze szkół mniejszości narodowych. Oficjalnie obowiązuje program do nauki języka litewskiego jako państwowego (w szkołach litewskich obowiązuje program nauczania języka litewskiego jako ojczystego), ale problem jest w tym, że żaden z podręczników zalecanych do użytku przez Ministerstwo Oświaty i Nauki Litwy nie odpowiada potrzebom i poziomowi wiedzy uczniów.

– Gdy nasze dzieci rozpoczynały naukę w 1. klasie, przeżyliśmy szok – nie ukrywa emocji mama ucznia jednej z wileńskich szkół. – Nauka języka litewskiego okazała się wielkim problemem. Program nauczania litewskiego jest tragiczny, absolutnie niedopasowany do poziomu wiedzy dziecka, zbyt trudny. Nie jest to wyłącznie moje zdanie, podobnie uważają także inni rodzice, także w innych szkołach – okazało się, że ten problem dotyczy wszystkich. Z odrobieniem pracy domowej dzieci same nie radzą, zadania w ćwiczeniówkach są tak trudne, że ich wypełnianie zawsze się odbywa przy pomocy mamy, taty, starszego rodzeństwa lub internetu. Dzieci nie mają jeszcze tak bogatego słownictwa, żeby wszystko wykonać „od ręki”.

— To jest tak, jak gdyby dziecku z rodziny litewskiej kazać od razu bez przygotowania rozmawiać i uczyć się np. w języku estońskim, najlepiej z podręcznika akademickiego – oburzał się tata drugoklasistki jednej z wileńskich szkół. — Nasze dzieci dopiero zaczynają w szkole poznawać język litewski – nie można od nich od razu wymagać opowiadania dużego niezrozumiałego tekstu.

— Coś jest nie tak z programem nauczania z języka litewskiego – mówi inna mama. – Moje dziecko wspaniale sobie radzi z innymi przedmiotami, dostaje najwyższe oceny np. z obcego języka angielskiego, ale z litewskim ciągle jest problem, mimo że w domu najwięcej się uczy właśnie tego przedmiotu. Skoro dziecko potrafi nauczyć się jednego języka obcego, dlaczego nie może opanować innego?

Jak poinformowała „Kurier” wiceminister oświaty Genoveita Krasauskienė, obecnie w klasach 1-4 uczniowie uczą się według programu nauczania języka litewskiego jako państwowego, zatwierdzonego w 2008 r., który podobnie jak w pionie nauczania podstawowego (w kl. 5-10) „jest zbliżony z programem nauczania języka litewskiego jako ojczystego”. Od września 2011 r. wszyscy uczniowie Litwy uczą się według jednakowego programu nauczania języka litewskiego w szkole średniej (w kl. 11-12).

Znowelizowana Ustawa obowiązuje w szkołach mniejszości narodowych już trzeci rok. Wymagania zostały odgórnie narzucone, ale nie zrobiono nic, żeby przejście do ujednoliconego programu nauczania odbyło się bez szoku – w Ministerstwie Oświaty nie zostały opracowane ani dostosowane do potrzeb uczniów klas początkowych, ani programy nauczania, ani odpowiednie podręczniki dla uczniów rozpoczynających dopiero poznawanie nowego języka, ani stosowne pomoce naukowe, ani nie odbyły się szkolenia, które by pomogły nauczycielom odnaleźć się w nowej sytuacji. Dopiero w bieżącym roku szkolnym pojawiła się pozycja „Kalba mane augina” autorstwa Rity Mikelionytė, Gintarė Šeškevičiūtė i Sauliusa Vasiliauskasa, przeznaczona dla uczniów klas początkowych uczących się w językach mniejszości narodowych. Książka wydana w nakładzie 16 tys. egzemplarzy została określona nawet nie jako podręcznik, lecz „mokymo priemonė”, czyli „środek nauczania”.

Zakładnikami sytuacji „po nowelizacji Ustawy o Oświacie” zostały dwie strony – z jednej strony są to nauczyciele, którzy dosłownie stają na głowie, by pogodzić realizowanie programu nauczania języka litewskiego i dostosować go do potrzeb konkretnych uczniów, dla których język litewski nigdy nie był językiem ojczystym, tak by wyrównać poziom znajomości języka litewskiego. Z drugiej strony cierpią małe dzieci, które zwyczajnie nie radzą z przyswajaniem obcego przecież języka w przyśpieszonym tempie.

Od uczniów szkół polskich wymaga się znajomości dwóch języków ojczystych — polskiego i litewskiego Fot. Marian Paluszkiewicz
image-64097

Od uczniów szkół polskich wymaga się znajomości dwóch języków ojczystych — polskiego i litewskiego Fot. Marian Paluszkiewicz

Lituaniści zostali rzuceni na szerokie wody własnej inwencji i kreatywności. To od ich pomysłu na lekcję zależy, czy dziecko coś z danej lekcji przyswoi. Podręcznik „Pupa”, z którego uczyli się pierwszoklasiści w szkołach z litewskim językiem nauczania, jest teraz wykorzystywany w szkołach z polskim językiem nauczania. W klasie I proponuje zacząć naukę języka litewskiego od… ula na literkę „A” (bo „avilys”).
Rodzice oburzają się na to, że „Pupa” jest podręcznikiem absolutnie niedostosowanym do poziomu językowego polskich dzieci, które najczęściej przecież zaczynają naukę litewskiego od zera.
– Moje dziecko nie potrafi po litewsku ani się przedstawić, ani powiedzieć, gdzie mieszka, ale wie już, jak nazwać jakieś oderwane od życia pojęcia: np. jak się nazywa po litewsku „ul”, „wędkarz” czy „pień” – dziwił się tata pierwszoklasisty.

Według tego samego podręcznika pracują nauczyciele zarówno w szkołach polskich, jak i litewskich, ale, co jest ważne, na przerobienie tego samego materiału uczniowie w klasach polskich mają 3 godziny litewskiego tygodniowo, w klasach litewskich – aż 7 godzin.
– Na szkoleniach słyszymy, że nie potrafimy twórczo pracować, ale mam wrażenie, że nasi mentorzy są zbyt oderwani od życia i nie zdają sobie sprawy, jak wygląda praca nauczyciela w rzeczywistości – mówi doświadczona lituanistka, którą naprawdę trudno jest posądzić o brak kreatywności. – Kocham swoją pracę, lubię swój przedmiot, lubię pracę z uczniami, ale gdy pomyślę, że czeka mnie lekcja w 1. klasie, tracę cały swój zapał.
Jak mówi, nie korzysta teraz w 1. klasie z żadnego podręcznika, zalecanego do użytku przez Ministerstwo Oświaty i Nauki, zaś program zajęć układa sama.

– Podręczniki takie, jak „Pupa” czy „Šaltinėlis” są dla nas nieprzydatne, gdyż rozpoczynają się od nauki elementarza. W naszym przypadku jest na to zdecydowanie za wcześnie, moi uczniowie nie znali na początku 1. klasy nawet elementarnych pojęć.
Zaczyna naukę od podstawowych słówek, uczniowie uczą się pojęć związanych np. z tematem „Szkoła”, „Dom”, „Zwierzęta”, „Czas”. Zapisują wyrazy w słowniczkach, uczą się poprawnej wymowy. Pani od litewskiego ma do perfekcji opanowane wszystkie najnowsze technologie multimedialne, sama nagrywa, następnie podczas lekcji odtwarza dla dzieci własnoręcznie wykonane filmiki. M. in. nagrywa podstawowe wyrazy i za jednym kliknięciem dzieci słyszą poprawne brzmienie wyrazu – na ekranie zaś widzą obrazek, który kojarzą ze słowem.

– Jest naprawdę bardzo trudno – mówi lituanistka – od dawna nie ma żadnych szkoleń ani seminariów dla lituanistów. Sama sobie układam program, sama sobie ustalam tematy i to, jak będę uczyła. Szukam, montuję, sklejam, wymyślam, układam. Z najnowszej pomocy – „Kalba mane augina” wybrałam dla pierwszaków tylko 3 tematy, inne były zbyt trudne.

— Obecnie jest przygotowany i szeroko omawiany projekt nauczania języka litewskiego w szkole początkowej. W tym roku przewiduje się jego zatwierdzenie. Z projektem można zapoznać się na stronie internetowej
http://www.upc.smm.lt/ugdymas/dokumentai/svarstomi/ — poinformowała Genoveita Krasauskienė. — W znowelizowanym programie zostały skonkretyzowane podstawowe założenia, są przewidziane bardziej przejrzyste wymagania co do osiągnięć uczniów, zostały przygotowane normy oceniania prac pisemnych. Programy nauczania języka litewskiego jako ojczystego oraz państwowego zostały jeszcze bardziej zbliżone, przygotowano nowy program, wspólny dla wszystkich szkół – tzw. Program do Nauczania Języka Litewskiego w Klasach Początkowych. Tylko w programie nauczania dla kl. 1-2, z uwzględnieniem doświadczenia językowego uczniów są przewidziane ulgowe wymagania dla uczniów szkół mniejszości narodowych. Przykładowo, wykonując ćwiczenia na rozwój mowy, kiedy uczniowie tworzą wypowiedzi na zadany temat (układają dialog), w szkole mniejszości narodowych uczniom są proponowane zawczasu przygotowane związki wyrazowe, „banki słowne”, które uczniowie wykorzystują i przyswajają, uczestnicząc w rozmowie.

Dzieci przychodzą do klasy 1 z różnym poziomem znajomości języka litewskiego. Te maluchy, które chodziły do polskiego przedszkola, mają łatwiej, gdyż poprzez gry i zabawy już zaczerpnęły podstawowych pojęć. „Domowe” maluchy często nie znają języka litewskiego w ogóle. Nauczyciel w klasie 1 staje przed dziećmi o bardzo zróżnicowanym poziomie wiedzy. Musi się nieźle nagimnastykować, żeby wszystkich zaciekawić, no i nauczyć.

– Oczywiście, że nie jest łatwo – mówi inna moja rozmówczyni, lituanistka pracująca w klasach początkowych – ale bardzo się staramy, szykujemy własne materiały, coś gdzieś kopiujemy, żeby urozmaicić, dopasować. Uczniowie się chętnie uczą, czytają, może nie wszystko rozumieją z tego, ale czytają.

Dodatkowym problemem jest to, że podręczniki nie są zaopatrzone w jakikolwiek słowniczek, dzieci powtarzają te same wyrazy lekcja po lekcji, często nie rozumiejąc ich znaczenia.
— Bardzo potrzebny jest słowniczek polsko-litewski, litewsko-polski dla początkujących, może nawet z obrazkami. Gdyby tak ktoś wydał taką pozycję, bo w podręcznikach nie ma takich słowniczków – wzdycha lituanistka.

– Idealnie by było, gdyby reforma oświaty dotyczyła też edukacji przedszkolnej, bo przecież trzy lata, które dziecko spędza w przedszkolu, mogą tu skutecznie pomóc – rozważa jedna z mam. – Gdyby tak planowo, systematycznie rozpocząć naukę języka litewskiego już od przedszkola – w formie zabaw, wesołych gier — mogłoby to znacznie ułatwić naukę w szkole. Tymczasem dzisiaj w wielu przedszkolach zajęcia z języka litewskiego są prowadzone jako dodatkowe płatne kółko, w innych nie ma takich zajęć w ogóle.

Rozwiązaniem problemu mogłyby być też podręczniki dla klas początkowych napisane przez doświadczonego lituanistę praktyka, znającego język polski i na co dzień pracującego w polskiej szkole.
— Taki podręcznik napisany na podstawie specyfiki nauczania nieojczystego języka, jakim jest litewski dla naszych dzieci, mógłby być bardzo pomocny w codziennej nauce. Uczniowie bardzo szybko chłoną wiedzę, która jest im jakościowo podana, widzimy, jak szybko nasze dzieci uczą się języka angielskiego w formie zabawy z podręcznika dla początkujących – twierdzą rodzice.

Print
image-64098

11 odpowiedzi to O małych zakładnikach litewskiej „Pupy”

  1. Wereszko mówi:

    Przeczytałem artykuł i … szlag mnie trafia! Oto polskie dzieci,w XXI wieku,są ZMUSZANE uczyć się obcego języka.Jak świat światem,ludzie uczyli się obcych języków DOBROWOLNIE,według potrzeby.Żyjemy w systemie TOTALITARNYM!
    Uważam,że na polskiej Wileńszczyźnie języka polskiego powinny uczyć się (ewentualnie) dzieci lietuviskie.To jest jakiś absurd,żeby okupowany uczył się języka okupanta.

  2. pšv mówi:

    To jest problem całej litewskiej oświaty. Ten system nie uczy! Niczego. Szkoły się ocenia prawie wyłącznie z ilości papierów i estetycznego wyglądu kolorowych segregatorów na półkach. Oczywiście, podręczniki z litewskiego dla naszych maluchów są beznadziejne, ale takie same są i podręczniki z innych przedmiotów i dla wszystkich grup wiekowych! System oświaty skupia się wyłącznie na okołoszkolnych biznesach – ćwiczeniówki, płatne konkursy, płatne kursy i szkolenia. Pobory od nauczycieli I “przyswojenie” środków unijnych. Masa oficjalnych centrów i departamentów, prowadzących płatne “dokształcenia” nauczycieli i produkujących akty prawne, zmuszające nauczycieli do zdobywania zaświadczeń z tych “dokształceń”. Sięgający po raz pierwszy po stopień zawodowy musi opłacić ponadn 120 h kursów… Żali się pani nauczycielka, że nie ma żadnych szkoleń ani seminariów. No jak to? Zajrzałem do kosza poczty elektronicznej, w ciągu ostatnich 10 dni miałem zaproszenia na takie oto perły edukologii:
    …wzmocnienie społecznych więzi w klasie przez tworzenie kultury współpracującej…
    …tworzenie mikroklimatu, czyli jak czuć się w kolektywie lepiej…
    …różnorodność środków prewencji szumu w szkole…
    …neurodydaktyka w procesie wychowawczym…
    …uczenie się poprzez współpracę…
    …uczenie się aktywne wykorzystując komputery planszetowe na lekcjach języka litewskiego…
    …superwizja (po litewsku – “supervizija”)…

  3. Ryś mówi:

    Celem polityki pań─stewka lietuviskiego nie jest żeby nauczyć naszych dzieci ich języka i inych przedmiotów a celem jest zniszczyć polskość na WILEŃSZCZYŻNIE.Czym mniej wykształcone będą nasze dzieci tym więcej oni będą mieli parobków na swoje usługi.

  4. Astoria mówi:

    Polskie szkoły na Litwie nie mogą sobie poradzi z niczym, ani z litewskim ani z polskim. Otrzymują dalece więcej pieniędzy na ucznia i lepszą pomoc dydaktyczną od szkół litewskich i polskich w RP. Mimo to, większość polskich rodziców nie posyła do nich swoich dzieci, bo nie ufa poziomowi nauczania w nich. Polskie szkolnictwo straciło ponad połowę uczniów od roku 2000 i traci około 5% każdego roku. To pokazuje porażkę patronatu nad nimi Polskiej Macierzy Szkolnej, która w całości jest pod kontrolą AWPL. Głównymi odpowiedzialnymi za wieloletni i postępujący kryzys polskiego szkolnictwa na Litwie są Józef Kwiatkowski i Waldemar Tomaszewski. Polska pokrywa połowę kosztów remontów polskich szkół na Wileńszczyźnie i szczodrą ręką przekazuje pomoc dydaktyczną, w postaci np. komputerów, których liczba jest wyższa w polskich szkołach na Litwie, niż w Polsce. Pomoc powinna być uzależniona od efektów. Ponieważ efektów nie ma i pod patronatem AWPL, nieskłonnej do przeprowadzenia koniecznych reform w polskim szkolnictwie, efektów nigdy nie będzie, należy się zastanowić, czy tę pomoc nie należy zacząć ograniczać.

  5. Kmicic mówi:

    Tak to bywa gdy barbarzyńskie małpy próbują siłą narzucić swoje prawa tolerancyjnym i pokojowo nastawionym ludziom.
    ” Idealnie by było, gdyby reforma oświaty dotyczyła też edukacji przedszkolnej, bo przecież trzy lata, które dziecko spędza w przedszkolu, mogą tu skutecznie pomóc – rozważa jedna z mam” – czyli ta zatroskana mama godzi się na litewszczenie swoich dzieci, na ich wynarodowienie i utratę wartości kulturowych i narodowych. To tak , jakby mamy dzieci we wrześnieńskich szkołach zastanawiały się czy w domu nie powinno się zacząć nauki pacierza po niemiecku., by dzieciom było lżej.
    Ta i podobne Panie są bliskie temu, by w domach zacząć przy dzieciach mówić po lt.- O to właśnie chodziło radykalnie antypolskim twórcom ustawy.
    JEDYNYM WYJŚCIEM JEST POWSZECHNY STRAJK W POLSKICH SZKOŁACH, DO SKUTKU…
    Debatowanie o tym jak “przyswoić” nową ustawę , która po prostu jest NIE DO PRZYJĘCIA, przypomina dywagacje stada owiec i baranów ,jak ulżyć sobie w drodze do rzeżni.
    ZA CHWILĘ KOLEJNA ROCZNICA TEJ ANTYPOLSKIEJ USTAWY- PRZYPOMINAM:
    “Żądamy:

    odwołania zapisów przyjętej Ustawy o oświacie oraz programów kształcenia ogólnego, dotyczących kształcenia mniejszości narodowych już na najbliższej, jesiennej, sesji Sejmu RL;
    rezygnacji z ujednolicenia egzaminu z języka litewskiego ojczystego i państwowego na maturze;
    przywrócenia egzaminu z języka polskiego ojczystego na listę egzaminów obowiązkowych na maturze;
    rezygnacji z dyskryminującego postulatu zachowania szkoły litewskiej kosztem polskiej.”
    http://kurierwilenski.lt/2011/09/03/rezolucja-akcji-protestacyjnej/

    Ten tekst jest bardziej aktualny dziś niż 3 lata temu.
    Wynaradawianie polskich dzieci odbywa się w polskich szkołach i rodzice polskich dzieci zmuszani są do wynaradawiania swoich pociech w rodzinnym domu. TAKIE SĄ FAKTY.
    OBUDŻCIE SIĘ DRODZY RODACY NA LT, trzeba działać niezależnie od tego co się dzieje na świecie. Walczycie też o przyszłość polskich dzieci na Ukrainie i w przyszłej Rosji..

  6. okp mówi:

    Zgadza się. Mój syn pierwszoklasista wie, jak się pisze poprawnie i wymawia takie wyrazy jak łódka, ul i pień. Z ostatniego dyktanda otrzymał bardzo dobrą notę. A nie ma pojęcia, jak ma przedstawić się po litewsku i powiedzieć, ile ma lat.

  7. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    proszę bardzo, Astoria tak “troszczący” się o nas, proponuje by ograniczać pomoc z RP dla polskich szkół na Wileńszczyźnie! Wyszło szydło z worka! Astoria to szkodnik, który atakując i oczerniając AWPL i jej lidera, chce uderzyć w polską mniejszość na Litwie. Posuwa się przy tym do kłamst, bo badania przeprowadzone przez doktora Szejbaka pokazały, że szkoły polskie wypadają lepiej od sąsiadujących z nimi szkół litewskich ( które jako szkoły rządowe są lepiej finansowane niż szkoły polskie). Astoria w szczególności atakuje polskie szkolnictwo, bo wie, że jego zachowanie jest bardzo istotne dla podtrzymania naszej tożsamości narodowej.

  8. Astoria mówi:

    @ Kazimierz Kransztadzki:

    Badania doktora Szejbaka można wyrzucić do kosza. Niech Szejbak zbada, dlaczego większość Polaków nie posyła dzieci do polskich szkół i dlaczego tracą one 5% uczniów co roku, dalece więcej od szkół litewskich. Sami Polacy nie lubią własnego szkolnictwa i od niego uciekają.

    –>Astoria w szczególności atakuje polskie szkolnictwo, bo wie, że jego zachowanie jest bardzo istotne dla podtrzymania naszej tożsamości narodowej.

    Dokładnie tak. Jak nie uratujecie szkolnictwa, to przestaniecie istnieć. Żeby wasze szkolnictwo uratować, trzeba najpierw odsunąć od niego Tomaszewskiego z Kwiatkowskim i przystąpić do reform.

  9. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    Wyniki badań pokazały, że Astoria absolutnie nie ma racji, więc trzeba je wyrzucić do kosza! Ot i cała prawda o Astorii 🙂

  10. Adam81w mówi:

    Państwo Lietuva ma dzieci polskie w fasolce.

  11. M. mówi:

    Astoria mija się z prawdą, a mówiąc wprost, celowo kłamie.

    Dziwnym trafem w swoich propagandowych wywodach “zapomina” o faworyzowaniu przez państwo szkół litewskich w polskich rejonach Wileńszczyzny, o fatalnej ustawie oświatowej z 2011 pogarszającej status szkolnictwa mniejszości narodowych, o ciągle podsycanej atmosferze wrogości wobec polskości – uporczywe wmawianie, że tylko szkoły państwowe zapewnią rozwój “kariery” dziecka, czy też podsycanie obaw przed napiętnowaniem np. strach o pracę. A spadek liczby uczniów z powodów demograficznych to czynnik obiektywny, niezależny od rodzaju szkół.

    Pomimo tych okoliczności polskie szkolnictwo utrzymuje zarówno dobry poziom nauczania, jak i wychowania, a co ważne – kształtuje postawy patriotyczne, szacunek i przywiązanie tak do polskości, jak i wiary (wszystkie dzieci uczęszczają na lekcje religii) – i właśnie to zapewne jest głównym powodem fałszywych napaści takiego zdeklarowanego lewaka i relatywisty jak Astoria.

Leave a Reply

Your email address will not be published.