0
Zanim zawrzesz małżeństwo, zastanów się nad… rozwodem

Wraz z ostatnim miesiącem wiosny rozpoczyna się też sezon hucznych wesel.

Wraz z ostatnim miesiącem wiosny rozpoczyna się też sezon hucznych wesel Fot. Marian Paluszkiewicz

Wraz z ostatnim miesiącem wiosny rozpoczyna się też sezon hucznych wesel. Tymczasem specjaliści zauważają, że zanim pary młode postanawiają ślubować sobie nawzajem miłość i wierność, coraz częściej decydują się na mniej romantyczny krok — zawarcie intercyzy, czyli umowy małżeńskiej.

Według danych Ministerstwa Sprawiedliwości w ubiegłym roku na Litwie zostało zawartych 1 075 umów małżeńskich (dla porównania — w roku 2012 podpisano 958 takich umów). Ogółem, od założenia Rejestru Umów Małżeńskich w 2002 roku, takiego rodzaju umów zarejestrowano 6 186.
„Umowy małżeńskie to stosowany w wielu państwach cywilizowany sposób podziału majątku w przypadku rozwodu. Wraz z wzrostem obeznania prawnego na Litwie wzrasta też liczba zawieranych umów” — powiedział minister sprawiedliwości Juozas Bernatonis.

Umowa (przedślubna lub poślubna) polega przede wszystkim na ustaleniu majątkowych praw i obowiązków w czasie małżeństwa, rozwodu lub separacji. Oprócz kwestii podziału majątku dokument może też reglamentować inne aspekty życia małżeńskiego, jak np. planowanie potomstwa. Ciekawe, że na Litwie większość takich dokumentów pojawia się kilka lat po zawarciu małżeństwa. Na przykład w ubiegłym roku zarejestrowano 337 umów przedmałżeńskich i prawie dwa razy więcej — 738 dokumentów podpisano już po ślubie. Statystyka dowodzi, że najczęściej na ten krok decydują się osoby w wieku 30-40 lat. Natomiast 14 osób zawarło umowy małżeńskie już po 70. roku życia.
Mimo że w wielu państwach, w szczególności na Zachodzie, umowy małżeńskie są normalną praktyką, która nabiera rozpędu również na Litwie, jednak spora część naszego społeczeństwa ocenia to dosyć sceptycznie i nie rozumie, dlaczego budowę wspólnej przyszłości należałoby rozpoczynać od planów, jak ma wyglądać proces rozwodu.

― Naszą „umowę” podpisaliśmy jeszcze ubiegłej jesieni, w banku, gdy razem braliśmy pożyczkę na mieszkanie ― uśmiecha się w rozmowie z „Kurierem” Violeta Araminaitė, która wraz z swoim wybrankiem Povilasem już w czerwcu złoży przysięgę małżeńską w kościele św. Piotra i Pawła w Wilnie.
Chociaż para nie zawarła prawdziwej umowy małżeńskiej i nie planuje tego robić, jednak nie potępia osób, które decydują się na ten pragmatyczny i niejednoznacznie oceniany krok.
― Podstawowy argument przeciwników umów małżeńskich brzmi: „O, dopiero żenią się, a już myślą o rozwodzie”. W pewnym sensie to słuszny argument, gdyż trzeba ufać dla człowieka, z którym planujesz spędzić całe życie. Jednak trzeba też pamiętać, że moneta zawsze ma dwie strony… ― twierdzi 26-letnia rozmówczyni.
Zaznacza, że jeżeli mowa idzie o dużym majątku, to lepiej będzie zabezpieczyć się poprzez umowę małżeńską. W ten sposób udowodnisz też dla swojej połówki, że nie jesteś chciwy i nie pretendujesz na jej własność.

― Zamierzamy pobrać się w kościele. Gdy załatwialiśmy formalności związane z ceremonią, zapytano nas, czy nie zawarliśmy umowy małżeńskiej ― okazuje się, że byłaby ona przeszkodą dla ślubu kościelnego. W istocie filozofia kościoła odpowiada naszej z Povilasem. Czyli musisz mieć zaufanie do człowieka. A jeżeli on „zabierze” połowę twojego majątku, to będzie jego przestępstwo przeciw sumieniu, a nie twoje. Sądzę, że to słuszne ― pieniądze można zarobić, a czystego sumienia już nie ― tłumaczy Violeta.
Dodaje, że każdy powinien samodzielnie oszacować i ocenić ryzyko, na które idzie decydując się na małżeństwo, czy robiąc jakiś inny poważny krok w życiu. Są, na przykład, takie umowy, które bardziej przypominają plan biznesowy niż małżeństwo ― para ustala, że będzie razem, dopóki obaj będą zdrowi lub umawia się, że związek będzie bez dzieci.

― Jednym słowem, sam pomysł umowy małżeńskiej jest niby niezły i wygodny. Jednak niepokoi fakt, że z powodu takiego dokumentu związek dwóch kochających się osób może przekształcić się w coś niezwiązanego ani z miłością, ani odpowiedzialnością za innego, ani ofiarowaniem się ― mówi Violeta. ― Umowy więc niech lepiej zostaną dla biznesu, a małżeństwo raczej niech będzie oparte na zaufaniu i miłości.

Tymczasem kolejna nasza rozmówczyni, 34-letnia Jovita Mailienė z Kowna, twierdzi, że potrzebę zawarcia umowy małżeńskiej najlepiej zrozumieją i usprawiedliwią ci ludzie, którzy na własnej skórze doznali tego, jak ciężki może być proces rozwodowy.
— Czy ktoś potępia tych, którzy zabezpieczają swoje zdrowie? Nie. Dlaczego więc krzywo i z krytyką spoglądamy na osoby, które zachowują się racjonalnie zawierając umowy małżeńskie? Sądzę, że to pozwala zabezpieczyć się przed skandalami, sprzeczkami i wyjaśnieniami, kto komu jest co dłużny — mówi Jovita Mailienė.
Kobieta obecnie rozwodzi się z mężem po 9 latach małżeństwa i żałuje, że nie pomyślała o możliwości takiej niemiłej sytuacji wcześniej.
— Mąż teraz wyraża pretensje na mieszkanie, które kupowałam za swoje pieniądze! Część sumy dali moi rodzice, a on zajmował się remontem naszego „gniazdka”. Teraz chce zdobyć prawo na połowę mieszkania i wcale go nie obchodzi, że uczciwi ludzie tak nie robią — mówi kobieta. — Romantyka i różowe okulary — wszystko to jest piękne na początku wspólnego życia. Jednak warto pamiętać, że wszystko kiedyś może się kończyć, a koniec rzadko bywa piękny…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.