1
Obchody Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu

Ponary, gdzie w latach 1941-1945 zamordowano dziesiątki tysięcy osób, stały się symbolem bezlitosnej zbrodni na Litwie Fot. Marian Paluszkiewicz

Ponary, gdzie w latach 1941-1945 zamordowano dziesiątki tysięcy osób, stały się symbolem bezlitosnej zbrodni na Litwie Fot. Marian Paluszkiewicz

Z okazji Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu wczoraj w Synagodze Chóralnej w Wilnie zostały odczytane nazwiska ofiar jednego z najtragiczniejszych wydarzeń w historii ludzkości oraz odbyły się modlitwy w ich intencji.

Dzień ten na całym świecie tradycyjnie jest obchodzony w rocznicę wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau. W Warszawie z tej okazji przy Pomniku Bohaterów Getta na Muranowie złożyli wieńce przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, organizacji społecznych i religijnych, ambasadorowie oraz harcerze i młodzież szkolna. Odbyła się też modlitwa ekumeniczna, odmówiona przez przedstawicieli różnych wyznań i kościołów. Po uroczystościach pod pomnikiem odbył się spektakl o ostatniej nocy Janusza Korczaka pt. „Noc całego życia” w reż. Szymona Szurmieja.

Na Litwie natomiast, jak zaznaczyła w rozmowie z dziennikarzami przewodnicząca Litewskiej Wspólnoty Żydów Faina Kukliansky, ze strony władz brakuje udzielania większej uwagi, która dotyczy tego tematu.

― Wielki niepokój budzi to, że zapomnienie może doprowadzić do powtórzenia się tragedii. W ciągu całego okresu powojennego staramy się przypomnieć ludziom to, co zostało zrobione. Oczywiście, nie wszyscy popełniali zbrodnie i mordowali ludzi, jednak wspominać o tym powinniśmy — mówiła Faina Kukliansky.

Więcej uwagi litewskich polityków doczekuje się Dzień Zagłady Żydów obchodzony 23 września ― w pamięć o dniu, gdy w roku 1943 rozpoczęto likwidację wileńskiego getta. Uroczystości tradycyjnie odbywają się przy Memoriale Ponarskim, ponieważ właśnie Ponary, gdzie w latach 1941-1945 zamordowano dziesiątki tysięcy osób, mieszkańcom Wileńszczyzny stały się symbolem bezlitosnej zbrodni.
Natomiast wczoraj główne uroczystości związane z obchodami Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu na Litwie były zorganizowane z inicjatywy społecznej.
W ramach obchodów w Centrum Tolerancji Żydowskiego Muzeum im. Gaona w Wilnie odbył się koncert „Strzępy dzienników dzieci getta”. Podczas koncertu brzmiały utwory Fryderyka Chopina, Jacques’a Casterede’a, John’a Williams’a oraz pianisty i kompozytora Aleksandra Wołkowyskiego, który w czasie okupacji niemieckiej przebywał w getcie wileńskim. Podczas wieczoru zostały też odczytane wzruszające fragmenty z dzienników dzieci, które mieszkały w getcie i opisały swoje przeżycia.
Tymczasem w rejonie rosieńskim pamięć ofiar Holokaustu uczczono poprzez młodzieżową konferencję „Ratowanie innego człowieka ― największa wartość ludzkości”, którą Międzynarodowy Komitet ds. Sprawiedliwości Historycznej zorganizował w gimnazjum miasteczka Ariogala.
Podczas konferencji młodzież nie tylko przedstawiła referaty na temat Holokaustu, ale też zaprezentowała różne inscenizacje artystyczne, spektakle, podczas których pokazane zostały dramatyczne historie ratowania niewinnych ludzi przed zagładą. Udział w konferencji wziął także ambasador Izraela na Litwie Amir Mainon, przedstawiciele Ministerstwa Oświaty i Nauki oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Z okazji Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu Europejska Sieć Pamięć i Solidarność wraz z Domem Konferencji w Wannsee przygotowała krótki film animowany „Memento”, którego reżyserem jest węgierski twórca Zoltán Szilágyi Varga. Film obejrzeć można w internecie na stronie organizatorów.
Półminutowy spot, oparty na rysunkach wykonanych węglem, przypomina o jednym z najtragiczniejszych wydarzeń w historii ludzkości.
Jak mówi jego reżyser, Zoltán Szilágyi Varga, mierząc się z tematem Holokaustu, stajemy w obliczu wypaczenia ludzkiej natury i nie znajdujemy żadnej odpowiedzi, pomimo wszystkich znanych nam badań, ustalonej liczby ofiar, dokładnego opisu zdarzeń. Film odwołuje się do łatwo rozpoznawalnych dla Europejczyków symboli: bydlęcych wagonów, torów kolejowych, skrawków papieru, opuszczonych mieszkań, ale ukazuje je z perspektywy dziecka, stawiając tym samym pytanie o możliwość zrozumienia tej tragedii i podkreślając konieczność podtrzymywania pamięci o niej.
― Żyjemy w okresie, w którym pokolenie świadków Holokaustu powoli odchodzi. Szczególnie ważne jest, żeby wiedzę i pamięć o tych wydarzeniach przekazywać kolejnym generacjom — mówi Rafał Rogulski, dyrektor Instytutu Europejskiej Sieci Pamięć i Solidarność. ― Mamy nadzieję, że film „Memento” ze swoim emocjonalnym przesłaniem będzie inspiracją do refleksji nad historią i jej konsekwencjami dla naszych społeczeństw.
***
Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu uchwaliło w listopadzie 2005 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ. Na datę obchodów wybrano rocznicę wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu Auschwitz-Birkenau przez wojska sowieckie 27 stycznia 1945 roku. Liczbę Żydów zamordowanych przez Niemców i ich sojuszników w czasie II wojny światowej ocenia się łącznie na ok. 6 mln, z czego prawie 3 mln ofiar stanowili polscy Żydzi.

Jedna odpowiedź do Obchody Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu

  1. Połaniec mówi:

    Pod koniec października 1939 r. na mocy podpisanego układu litewsko -sowieckiego do miasta wkroczyli Litwini. Ejszyszki stały się miasteczkiem nadgranicznym, a Żydzi w zasadzie powrócili do swych poprzednich zajęć. Ludność zaczęła się trudnić szmuglem i przeprowadzaniem osób przez pobliską granicę Litwini skupili się na usuwaniu śladów polskości a część Żydów zbiegła przez kordon do pobliskiego Radunia. Kolaborujące rządy litewskie zarówno z jednym jak i drugim okupantem, musiały przysyłać do Ejszyszek przedstawicieli swojej administracji oraz policję z innych rejonów Litwy, głównie z Kowieńszczyzny. W 1940 roku znowu przyszli Sowieci i nastał czerwony terror. Szefem partii komunistycznej została Luba Ginuńska, a komendantem milicji Alter Michałowski. Sowieci dokonywali konfiskaty majątków, sklepów i warsztatów rzemieślniczych.
    Józef Mackiewicz tak opisuje tamte czasy:
    „Miasteczko Ejszyszki od wieków zamieszkałe było głównie przez handlarzy żydowskich. Brukowane kocimi łbami, wykoszlawionymi jak stare obcasy; rynek pusty w dnie nietargowe; sklepy w których wiszą konopiane sznury, łańcuchy, babskie chusty, w oknach stoją zakurzone talerze z fajansu, a w drzwiach beczka ze smarem do kół, czasem po społu z workiem mąki lub zardzewiałym pługiem. Cztery restauracyjki z przygodnym zajazdem. W tej chwili większość sklepów była zamknięta. Otworzono kooperatywę, w której nowym zwyczajem kupować można było tylko ograniczoną ilość towaru na podstawie zaświadczeń. [….] restauracje czynne są jeszcze, ale już głośno mówi się o otwarciu stołówki ludowej.”
    Trochę później Mackiewicz obserwuje kolejne zdarzenia:
    „Porządki nastały zupełnie inne. Miejscowe władze postanowiły uruchomić ludową stołówkę. Obejrzano wszystkie restauracje i Kowarskiego okazała się najobszerniejsza, a przede wszystkim jego kuchnia najbardziej pojemna. Komisja ustaliła to w protokole i nad Szlomą Kowarskim zawisło widmo nacjonalizacji przedsiębiorstwa, łącznie z domem, który kupił w 1928 roku. […]
    – I co pan powie, panie Hackiel, tak na zdrowy, kupiecki rozum; człowiek pracuje całe życie, a tu przychodzi taka władza i odbiera mu za jednym zamachem wszystko.
    – Komu? Zapytał Hackiel za szynkwasem, wydrapując paznokciem brud z kieliszka.
    – No chociażby staremu Kowarskiemu. Hackiel wzruszył ramionami; Czy to władza winna?
    – A kto?
    – On sobie sam winien. Po co jemu biło stawiać w kuchni dwanaście fajerek?”
    Nowa władza konfiskowała domy, przedsiębiorstwa, rozdawała też ziemię. Prowadził to głównie Rewkom z Lubą Giniuńską na czele. Duża część Żydów poszła na współpracę z nowym aparatem władzy co zaostrzyło stosunki polsko-żydowskie. W czasie drugiej okupacji sowieckiej, w czerwcu 1941r. doszło do kolejnych deportacji ludności polskiej.

    W niedzielę 21 września 1941 r. zaczęło się dla Żydów piekło. Do miasteczka przybyły oddziały litewskich szaulisów. Najpierw do Ejszyszek spędzono ludność żydowską z okolicznych miejscowości. 22 września 1941r. strzelcy litewscy zgromadzili w trzech istniejących przy Placu Szkolnym synagogach około czterech tysięcy Żydów, część zamknięto na pobliskiej targowicy. Po dwudniowych rabunkach i selekcji, większość Żydów – mężczyzn wyprowadzono na teren starego, nieczynnego od ponad 100 lat kirkutu, nad Wersoczką i dokonano egzekucji. Jak na ironię, w latach trzydziestych Żydzi zadbali o wykonanie głębokich rowów odgradzających dawny kirkut od okolicznych pól. Tydzień wcześniej przed tragicznymi wydarzeniami przymusowo spędzono i zatrudniono około 100 Polaków do robót przy poszerzaniu i pogłębianiu do 2 metrów rowu.
    Ludność żydowską rozstrzeliwali szaulisi, nakazując wcześniej rozebrać się i położyć w wykopanym uprzednio rowie. Następnie zwłoki zostały przysypane cienką warstwą ziemi, na którą wprowadzano kolejne grupy nieszczęśników.
    „Litwini wprowadzali do rowów otaczających kirkut grupy po 100 osób. Nagim lub prawie nagim Izraelitom kazano układać się w poprzek rowu ciasno jeden obok drugiego. Do tak ułożonych osób ubrani po cywilnemu oprawcy oddawali strzały z karabinów jednostrzałowych, a niektórzy z automatów…” . Grzegorz Koszczuk przytacza wspomnienia Jana Stańczyka: „Żydzi szli potulnie, w milczeniu, wielu z nich nie uświadamiało sobie, że idą na śmierć. Jak opowiadał Jan Stańczyk, przymusowo zapędzony do zasypywania zamordowanych, władający językiem jidysz, do pierwszej grupy przemówił rabin Szymon Rozowski, który powiedział: „Żydzi planowali zawładnięcie światem, lecz Najwyższy inaczej pokierował i jego wolę trzeba przyjąć z pokorą”. Gamman wyjął rewolwer i zastrzelił rabina. Potem Żydzi w milczeniu wykonywali rozkazy, rozbierali się do bielizny. Z naszego podwórka widziałem pasmo białych postaci, które, gdy grzmiały strzały, padały do rowu. Gdy następnych przyganiano, to jeszcze ziemia ruszała się od rozstrzelanych zwłok.
    Daniel Kwacz, mieszkaniec Ejszyszek tak wspomina tamte tragiczne dni: “Chyba już na drugi dzień ze starców, kobiet i dzieci utworzono kolumnę, którą popędzono w kierunku katolickiego cmentarza na Juryzdyce. Wśród wielu gapiów na ul Wileńskiej stałem i ja na schodach jednego z domów. Byłem jeszcze małym chłopcem ale widok ten zapadł głęboko w moją pamięć i będzie chyba prześladował mnie do śmierci. Kolumnę eskortowali Szaulisi rozstawieni po obu stronach co kilka metrów. Niemieccy oficerowie idąc „pod prąd” chodnikami robili zdjęcia. Kolumna posuwała się dość szybkim tempem. Starsi ludzie nie nadążający za tempem, podążali truchtem. Nad kolumną unosił się jakiś przejmujący odgłos żalu czy rozpaczy wydobywający się z ust pędzonych ludzi. Ludzie ci nie mieli wątpliwości w jakim celu są pędzeni. Musieli słyszeć odgłos strzałów kiedy zabrano mężczyzn. W Ejszyszkach nie było kolei, co mogłoby dawać nadzieję na jakiś wywóz. Stanowczo zaprzeczam natomiast opinii prof. Yaffy Eliach wyrażonej w jej książce „Był taki świat…” że wielu Polaków uczestniczyło w transporcie swoich sąsiadów Żydów na miejsce zagłady. Owszem było sporo gapiów – wśród nich i ja – trochę wyrostków biegających wzdłuż kolumny ale konwojowali tylko Szaulisi. Konwój starców, kobiet i dzieci nie wymagał nawet niemieckiej pomocy. Po przejściu kolumny, powróciłem na nasze podwórko, gdzie wkrótce wraz z dorosłymi patrzyłem w kierunku gdzie jeszcze niedawno z zaciekawieniem wypatrywano niemieckie czołgi. Teraz (tylko nieco bliżej) miały się dziać tam rzeczy niepojęte dla ludzkiego rozumu. Zdążyłem tylko dostrzec kilka białych postaci (rozebranych do bielizny) biegnących do przodu. Rodzice kazali mi natychmiast iść do domu i nie wychodzić do odwołania. Będąc już w domu usłyszałem serię z broni automatycznej oraz pojedyncze strzały. Jak się później okazało, karabin maszynowy obsługiwał jakiś niemiecki sierżant a pojedyncze szczały podały z karabinów Szaulisów, którzy też dobijali leżących w rowie. Na podwórko pozwolono mi wyjść kiedy wszystko ucichło. Trafiłem akurat na powracającego „z pracy” sąsiada (Litwina -szaulisa – przyp. Aut.), był podpity, bo dla znieczulenia sumienia dostawali wódkę. Nie wszedł do domu zanim żona nie wyniosła mu dużej miski z wodą. Na podwórku odbyła się katowska ablucja – obmywanie twarzy rąk i ubrania z resztek ludzkiej krwi i mózgu. Taka sytuacja powtarzała się przez kilka kolejnych dni, bo do Ejszyszek zaczęto sprowadzać Żydów i Cyganów z innych miejscowości. W sumie zamordowano tu ponad 4 tys. ludzi. Jak opowiadali Rodzice w tych dniach nie dało się jeść ani spać. Poza żalem i bólem, porażająca była bezsilność. Nawet ostentacyjnie wyrażany ostracyzm wobec sąsiadów nie bardzo był bezpieczny. Ja oczywiście otrzymałem polecenie zerwania kontaktów z synem sąsiadów. ”
    Leon Narkun (ur. w 1918 r.) opowiada o zagładzie ludności żydowskiej w Ejszyszkach i Werenowie: “To było straszne przeżycie masowej zagłady Żydów. W Ejszyszkach wybrano jak na ironię dzień targowy, czyli czwartek. Wtedy dużo ludzi przyjeżdża ze wsi na targ. I dużo ludności było w ten niepowtarzalny czwartek. Oby się nigdy coś takiego nie powtórzyło. Z getta wyprowadzono po kilkaset Żydów. Kolumną otoczoną przez Niemców prowadzono przez rynek ulicami miasteczka poza zabudowania, gdzie były już wykopane rowy jako mogiły. Ludność początkowo nie wiedziała, że prowadzą ich na śmierć. Dopiero jak usłyszano pierwsze salwy karabinów, to chyba każdemu włosy się najeżyły. Obłędu można było dostać. Gospodarze co prędzej starali się wyjechać z miasteczka do domu. Zrobił się popłoch wśród ludności. Żydzi idąc lamentowali i żegnali ludność, która oszołomiona tym wydarzeniem nie wiedziała, co będzie jutro z Polakami. Kto w tym dniu był i widział naród żydowski pędzony przez hitlerowskich zbirów na śmierć, na rzeź, to chyba nigdy nie zapomni. To pobudziło aktywność wśród ludności do czujności i samoobrony. Choć Żydów za bardzo nie lubiono, to jednak w ich tragedii podawano braterską dłoń. Części z nich w jakiś sposób udało się uciec z getta. Starali się ukryć w lesie albo u jakiegoś znajomego gospodarza. Pomagało się im wedle możności. Chyba nikt nie odmówił chleba czy łyżki strawy jak się taki zjawił, mimo iż groziło to śmiercią całej rodziny. Niemcy wiedzieli, że ludzie ukrywają Żydów. Oprócz groźby, ogłosili więc, że kto wyda Żyda, temu darują kontyngent i zwolnią z robót przymusowych. Ale takich Judaszy, żeby wydać nawet Żyda niewinnie na śmierć dla własnych korzyści raczej nie było.”
    Kobiety i dzieci zostały zmordowane na cmentarzu rzymsko – katolickim, w płn. – zach. części miasteczka. Dziś to miejsce tragedii upamiętnia kamień z napisem informującym o tym zdarzeniu.
    Dowódcą niemieckiego oddziału egzekucyjnego był wspomniany już obersturmfűhrer SS Gamman (Heinrich Hammann) z Sonderkommando 3, wywodzącego się z Einsatzegruppe A. W zbrodni uczestniczyło również około 20-30 Litwinów z okolicznych wiosek, którym Niemcy dali broń. Była też grupa Litwinów z Ypatingas Burys pod dowództwem Ostrauskusa, razem około 80 Litwinów. Z holocaustu ocalało około 40 Żydów. W dniach 25 – 26 września 1941 r. hitlerowcy zamordowali 3 356 Żydów (w tym 989 mężczyzn, 821 kobiet i 1631 dzieci ). W holokauście ejszyskich Żydów nie uczestniczyli żołnierze Wehrmachtu stacjonujący w tym czasie w Ejszyszkach.
    W ciągu kilku dni po masakrze z ukrycia wyszli pozostali przy życiu Żydzi, udając się głównie do okolicznych gett w Raduniu, Lidzie i Wasiliszkach. Polacy z Ejszyszek i okolic przechowywali przez okres okupacji niemieckiej łącznie około 70 Żydów, a np. sam Kazimierz Korkuć z Ejszyszek ukrywał 28 Żydów . Przez jakiś czas ukrywała się u niego rodzina Sonnensonów.
    Ejszyszki opuścili szaulisi ale wzmocniono posterunek litewskiej policji. Żony policjantów zasiliły administrację oraz kadrę nauczycielską a nawet personel sklepowy, sklepów państwowo-spółdzielczych zwanych kooperatywami. Odzywając się po litewsku, można było dostać w tych sklepach co się chciało poza kolejką…

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.