0
„Oswajamy mróz 2018” – ekstremalne przeżycie

Uczestnicy projektu „Oswajamy mróz 2018”

W Krakowie zakończono realizację projektu „Oswajamy mróz 2018”. Wielokrotny rekordzista Księgi Guinnessa Valerjan Romanovski, Piotr Marczewski, przedstawiciel Survivaltech Kielce i alpinista Piotr Śliwiński wytrwali przez 100 godzin w temperaturze dochodzącej nawet do minus 65 stopni. Czy mróz rzeczywiście można oswoić? „Jesteśmy na dobrej drodze. Mamy już pewne postępy, ale oswojenie natury nie jest takie proste” – odpowiada „Kurierowi Wileńskiemu” Valerian Romanovski.

Eksperyment w Krakowie był kontynuacją dokonanych w styczniu ubiegłego roku badań na temat zachowania się człowieka i sprzętu w skrajnie niskich temperaturach. Tegoroczna edycja objęła o wiele szerszy zakres testów.

– Towarzyszył nam zespół lekarzy, którzy analizowali wyniki naszych badań, zespół od żywienia, zespół od termowizji. Mieliśmy oczywiście odpowiednie ubrania, ale jednak okazywało się czasem, że ciepło gdzieś ucieka. Było to wyraźnie widać podczas termowizji. Po kilku tygodniach będziemy już mieli wszystkie wyniki. Jestem pewien, że na ich podstawie powstanie kilka artykułów, które pozwolą na lepsze poznanie oddziaływania mrozu na człowieka. Dziś mogę powiedzieć na pewno, że osoby, które dawkują zimno, co jakiś czas, są w stanie o wiele więcej wytrzymać, bez dużego dyskomfortu – wyjaśnia Valerjan Romanovski.

Przed wejściem do komory termoklimatycznej uczestnicy projektu mieli testy psychologiczne, powtarzane co kilka godzin w komorze, żeby przekonać się, jak zimno wpływa na szybkość reakcji. Robiono również badania krwi i moczu.
– Mamy nadzieję, że wyniki pozwolą nam wyciągnąć wnioski, dzięki którym będziemy wiedzieli na przyszłość, jakie działania podąć, by człowiek mógł dłużej wytrwać w mrozie. Kolejny pobór krwi miał miejsce 12 lutego, badanie zostanie powtórzone także za tydzień. Ma to pokazać, jak wiele czasu nasz organizm potrzebuje na regenerację po przebywaniu w tak ekstremalnych warunkach – mówi Romanovski.

W czasie projektu w komorze termoklimatycznej wywieszono dwie flagi: polską i litewską

– Jako zawodnik sprawdzałem, czy w takich warunkach jest możliwość spożywania posiłków. Codziennie otrzymywałem specjalne dawki pożywienia, w których były dokładnie wyliczone kalorie. Wszystko, co jadłem było zamrożone. Te produkty przygotowywała Akademia Wychowania Fizycznego z moim dietetykiem. Pod koniec dnia przeprowadzana była analiza mojego zużycia kalorii. Okazało się, że zapotrzebowanie było dwa razy większe, niż uzupełniałem. W efekcie schudłem o 3 kg, ale nie jestem rekordzistą. Piotr Marczewski przez te 4 dni schudł 8 kg. Jest to więc idealny sposób na odchudzanie, oczywiście, pod warunkiem, że ktoś jest w stanie wytrwać w takich warunkach – żartuje wielokrotny rekordzista Księgi Guinnessa.

Badania okazały się całkowicie bezpieczne.
– Nie mamy żadnych efektów ubocznych. Ani ci, którzy przebyli w komorze 100 godzin, ani goście. Nikt nie ma odmrożeń, jedyne, co można było zaobserwować, to zmęczenie, które jednak z czasem minie. Na koniec zrobiliśmy uroczyste pożegnanie z zimnem, morsowanie. Było to naprawdę ciekawe przeżycie, nowe także dla mnie, bo nigdy nie próbowałem morsować w tak niskich temperaturach – opowiada Romanovski.

Warunki panujące w komorze były jednak faktycznie bardzo trudne. Nie wszyscy spośród członków zespołu, którzy deklarowali, że chcą spędzić w komorze 24 godziny, wytrwali do końca. O tym, że nie jest to proste doskonale wie Dariusz Malinowski, wilnianin i dziennikarz LRT, który również wziął udział w eksperymencie.

Valerjan Romanovski w trakcie badań

– W komorze przebywałem ok. 9 godzin i po prostu brak mi słów, żeby opisać to wydarzenie. Zamierzałem co prawda być 24 godziny, ale jednak nie udało się. Zawiodło mnie przede wszystkim obuwie. Moje, niestety, było używane i w czasie badań termowizji widać było, że ciepło ucieka przez nie bez problemu. Po za tym, chyba nie do końca zdawałem sobie sprawę z tego, że człowiek musi przed tak wielkim wysiłkiem naprawdę dobrze wypocząć. Przyjechałem do Krakowa jako dziennikarz, ale tuż przed wejściem do komory okazało się, że mam jeszcze dużo do zrobienia. Tak nie można było do tego podchodzić. Teraz, kiedy już rozumiem, jak to jest ogromny wysiłek, wiem, że przed tego rodzaju projektem trzeba dobrze wypocząć – opowiada „Kurierowi Wileńskiemu”.

– Trudności jest bardzo dużo. Oczywiście, najpierw mróz. Dodatkowo jest się przez cały czas w niewielkim, zamkniętym pomieszczeniu, gdzie cały czas słychać huk urządzeń chłodzących. No i głód. Człowiek jest zmarznięty i głodny. Jedzenie oczywiście jest, ale to nie jest takie proste najeść się przy 60 stopniowym mrozie – mówi dziennikarz LRT.

– Albo decydujesz się, że nie będziesz absolutnie nic jeść i pić, albo spróbujesz mrożonek. Tak robił Valerjan, tak też robią mieszkańcy Jakucji. Ja spróbowałem tzw. struganiny, czyli kawałków zamrożonego jesiotra. To jedzenie bardzo smaczne, pożywne i nawet rozgrzewające. Valerjan po kilku kawałkach jesiotra wskoczył na rower, zdjął rękawiczki i przez ok. 30 min. jechał na stacjonarnym rowerze. Ale to są absolutnie ekstremalne warunki. Próbujesz zjeść tego jesiotra, a on przymarza do ust. No i przeżywasz stres, bo nie wiesz, co będzie dalej. Czy jakoś się odklei? Okazało się, że najpierw taki kawałek jesiotra trzeba trzymać w zębach przez jakiś czas i próbować ogrzać powietrzem wydychanym z nosa. Tak więc jedzenie w takich warunkach to wyzwanie – opowiada Dariusz Malinowski.

Dziennikarz jest przekonany, że pomimo trudności warto było brać udział projekcie.
– To, co przeżyłem, było naprawdę fascynujące. Cieszę się, że miałem okazję być świadkiem kolejnego tryumfu Valerjana Romanovskiego. On od początku był przekonany, że wszystko się uda. Wiedząc, jak trudno jest w komorze, byłem pod ogromnym wrażeniem tego, że po trzech dobach potrafił się śmiać i żartować. Jestem przekonany, że powinien być o wiele bardziej znany na Litwie, skąd pochodzi. Zresztą, pomimo że już od 20 lat mieszka w Polsce, nie zmienił obywatelstwa, zawsze bardzo chętnie podkreśla, że jest Polakiem z Litwy – podkreśla.

Dariusz Malinowski jest przekonany, że działalność Valeriana Romanovskiego warto na Litwie promować, bo podobnych osób tutaj nie ma.
– Próbowałem na różne sposoby zainteresować tym wydarzeniem media na Litwie. Wziąłem ze sobą litewską flagę, żeby było widać, że również Litwa ma tu swój udział i chyba udało się. Informacje o projekcie przekazywały nie tylko polskie media, ale także litewskie telewizje LRT i LNK. Mam nadzieję, że Valerjan Romanovski będzie na Litwie coraz bardziej znaną osobą. Nie ukrywam, że zależy mi również na tym, żeby przyjechał do Wilna, by opowiedzieć o realizowanych przez siebie projektach – podkreśla dziennikarz.

Uczestnicy projektu mieli okazję spróbować mrożonego jesiotra

To jeszcze nie koniec przygody z mrozem. Kolejny etap projektu już za rok. Umiejętności zdobyte w komorze termoklimatycznej uczestniczy będą mogli wykorzystać już nie w sztucznych warunkach, ale w naturalnym środowisku, w Jakucji. Po co to wszystko?
– Realizując ten projekt, mamy kilka założeń. Po pierwsze, chcemy promować zdrowy tryb życia. Zawsze uważam, że podstawowymi elementami są w nim sen i regeneracja. Oczywiście, dochodzi do tego odpowiednia dieta, dbanie o odporność organizmu i ustawienie na odpowiednim poziomie termoregulacji. Drugi nasz przekaz to ten, że każdy człowiek, nawet niezahartowany, może pod naszym nadzorem bezpiecznie przebywać w tak niskich temperaturach przez określony czas. Niektórzy mieli możliwość wyciągnięcia dla siebie bardzo praktycznych wniosków, jak choćby Piotr Śliwiński, alpinista i podróżnik, zdobywca 7 szczytów Korony Himalajów, który za miesiąc wyrusza na wyprawę na Mount Everest. W czasie projektu mógł przyjrzeć się lepiej swoim reakcjom, zweryfikować sprzęt i ubrania.
***
Eksperyment z wykorzystaniem komory termoklimatycznej PK został przeprowadzony pod patronatem naukowym JM Rektora Politechniki Krakowskiej prof. dr hab. inż. Jana Kaziora oraz JM Rektora Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie prof. dr hab. Aleksandra Tyki. Projekt został zrealizowany i w dniach 06-10.02.2018 r. na Politechnice Krakowskiej w Laboratorium Badań Technoklimatycznych i Maszyn Roboczych Wydziału Mechanicznego, Komora termoklimatyczna, Kampus Czyżyn.

Fot. oswajamy-mroz.pl

 

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.