Joasia. Zawsze obecna (1)

275

W 49. rocznicę śmierci śp. Joasi Krypajtis

Dziecko Wilna z Warszawy, Joasia Krypajtis, urodziła się 23 grudnia 1944 roku w Wilnie jako trzecie z kolei wśród pięciorga dzieci Jadwigi i Józefa Krypajtisów.

Dziecko wychowywało się w bardzo trudnych warunkach materialnych — po zesłaniu ojca rodzina pozostała bez środków do życia. Rodzina Krypajtisów była jednak bogata w wartości duchowe — wierząca, praktykująca, bezgranicznie ufająca Bogu.

Cztery siostry Krypajtisówny Marysia, Joasia, Ela i Jadzia w latach pięćdziesiątych sypały kwiatki w czasie białej procesji w kościele św. Ducha, upraszając Pana Boga o łaskę powrotu ojca.

Siostry do kościoła przyprowadzała matka Jadwiga Krypajtis, osoba wielce uduchowiona, z wykształcenia — reżyser, organizatorka Jasełek Bożonarodzeniowych. Od 7. roku życia zaangażowana w dzieło misji afrykańskich, członkini Sodalicji mariańskiej, świadek powstawania Obrazu Pana Jezusa Miłosiernego, wieloletni opiekun społeczny ds. gruźlicy, wieloletni kurator sądowy dla nieletnich, odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi.

W 1954 roku Krypajtisowie zamieszkali w Warszawie.

W roku 1960 rodzinę dotknął bolesny cios. 16 letnia Joasia, uczennica Gimnazjum Królowej Jadwigi w Warszawie, ciężko zachorowała na zapalenie rdzenia. Nastąpił paraliż rąk, nóg, przepony brzusznej, mięśni oddechowych, ślepota — i po 4 latach niewyobrażalnych cierpień — 49 lat temu w święto Matki Bożej Królowej Polski, Pan Bóg zabrał Joasię do siebie. Przedtem jednak Bóg otrzymał od Joasi „fiat” — zgodę na wszystkie zsyłane cierpienia.

Jednakże w ciągu 4 lat cierpienia, ciągłego przebywania na leczeniu szpitalnym, cierpienie Joasi i Jej śmierć, była znana dla wielu ludzi. Matka Joasi, poproszona przez nich, po 10 latach od śmierci córki napisała wspomnienia o Joasi, a w r. 1979 na podstawie tych wspomnień siostry Zmartwychwstanki wydały w Rzymie książeczkę „Wspomnienia o Joasi”, a w roku 1989 w Warszawie, została wydana książeczka pt. „Zawsze obecna”.

W wydaniu rzymskim Przełożona Generalna Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek PNJCh pisze:

„Postać Joasi, przykład Jej świetlanego życia, wielki wpływ może mieć na młode dusze, a pokrzepieniem dla cierpiących może być Jej radosne męstwo, Jej silna wiara i niezachwiana nadzieja. Gdy się czyta »Wspomnienia o Joasi« przychodzą na myśl słowa księgi mądrości: »Spodobała się Bogu, dlatego pośpieszył, aby ją zabrać… Doświadczał i oczyszczał jak złoto w tyglu cierpień i znalazł ja godna siebie… «.

Jaka to radość, że na naszej Ziemi są rodziny „Bogiem silne”, na łonie których rosną i dojrzewają do nieba dusze tej miary, co Joasia.

… Całym sercem pragnę, aby była znana u nas i poza granicami, by ukazywała wielka wartość chrześcijańskiego powołania oraz prawdziwy cel i sen życia tu na ziemi”.

***

Jako że wierzymy, że człowiek, godnie żyjący na ziemi, może po śmierci, nim zostanie oficjalnie uznany, wypraszał łaski Boże dla nas, ludzie proszą Joasię o modlitwę i pomoc.

Toteż uprasza się, by o doznanych łaskach opisać i przesłać na adres redakcji „Spotkań” LT-01131 Vilnius, Dominikonų g. 8 (poczta elektroniczna — spotkaniagazeta@wp.pl) lub na adres redakcji „Kuriera Wileńskiego” LT-02121-30 Vilnius, Birbynių g. 4A (redaktor@kurierwilenski.lt)

Krystyna Rotkiewicz

Od redakcji: Od dzisiejszego wydania rozpoczynamy druk książki wydawnictwa Sióstr Loretanek — wspomnień o Joasi Krypajtis — pt. „Zawsze obecna”

 


Joasia. Zawsze obecna (1)

 

Słowo od matki. Wydaje mi się, że na wstępie powinnam wyjaśnić, co skłoniło mnie do napisania wspomnień o naszym zmarłym dziecku.

Nie miałam nigdy zamiaru pisać biografii Joasi, a gdybym nawet pisała jakieś wspomnienia o naszej kochanej córeczce, którą ostatnie lata choroby uczyniły nam jeszcze droższą, byłyby przeznaczone wyłącznie dla najbliższych z rodziny, ale i tego nie zamierzałam czynić.

Przypuszczam, że podobny zamiar zrodziłby we mnie obawę, że Joasia przy nicowaniu Jej na papier utraci coś ze swego nadprzyrodzonego piękna.

Biografia bowiem pisana przez matkę prawdopodobnie wywołałaby w czytelniku zastrzeżenie, lekkie niedowierzanie, a tym samym pomniejszyłaby osobowość dziecka.

Utrzymuje się powszechne i może w wielu przypadkach nie bez słuszności, przekonanie, że matka patrzy na własne dziecko przez pryzmat macierzyńskiego subiektywizmu, nieraz zaślepionego niezdrowym, źle ustawionym uczuciem. Stąd wypływa pomniejszenie wad dziecka lub zamykanie na nie oczu, a uwypuklanie i przesadne podkreślanie zalet.

Cdn.