Po Wilnie latają „hulajnogiści”. Nieodpowiedzialność będzie zwalczana, dotyka nawet niewidzących

Mieszkańcy Wilna oraz turyści coraz chętniej korzystają z hulajnóg elektrycznych, które można wypożyczyć za pomocą aplikacji. Niestety, hulajnogi stały się też miejskim problemem.

Panna młoda na elektrycznej hulajnodze.
Hulajnogi nierozważnie użytkowane szkodzą wszystkim uczestnikom ruchu
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Są zostawiane wszędzie: na chodnikach, trawnikach, przejściach. Stwarzają zagrożenie dla bezpieczeństwa, na przykład, osób niewidomych. Virginija Šilkinytė, która od urodzenia jest niewidoma, w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” proponuje, aby ci, którzy nieodpowiedzialnie porzucają hulajnogi na środku chodnika, założyli opaskę na oczy i przez chwilę poczuli się jak osoba niewidoma lub niedowidząca.

Urazy z powodu porzuconych hulajnóg

— Dla mnie słowo hulajnoga to przekleństwo. Gdy tylko słyszę to słowo, od razu mam łzy w oczach, ponieważ już tyle urazów miałam z ich powodu, zaś po ostatnim wypadku przez dwa miesiące byłam na zwolnieniu lekarskim. Spacerując z psem, nie zauważyłam, że na chodniku są porzucone dwie hulajnogi. Pies je ominął, a że ja nie widzę, znalazłam się między nimi. Na jedną upadłam, a druga upadła na mnie. Wezwano karetkę pogotowia, dostałam  środki przeciwbólowe — opisuje zdarzenie Virginija Šilkinytė.

Czytaj więcej: Oczyma wyobraźni — z białą laską przez świat

Niewidomi w Nowym Mieście

Kobieta mieszka w Nowym Mieście, w dzielnicy, gdzie mieszka dużo osób niewidzących lub słabowidzących. Niestety, i w tej dzielnicy użytkownicy hulajnóg mimo dużej liczby osób z niepełnosprawnością porzucają jednoślady na chodnikach.

— Gdy tylko zaczyna się sezon na hulajnogi, boję się wyjść na dwór. Z tym mam problem nie tylko ja, ale też i inni. Moim zdaniem w naszej dzielnicy, gdzie mieszka tyle osób niewidzących, w ogóle mogłoby nie być tego transportu — żali się Šilkinytė.

Hulajnoga rozpędza się do 30 km

Elektryczna hulajnoga rozpędza się nawet do trzydziestu kilometrów na godzinę, a użytkownicy korzystają z niej bez kasków ochronnych czy ochraniaczy na kolana. Nie mówiąc już o tym, że wielu amatorów jazdy na hulajnodze nie jest przygotowanych do jazdy fizycznie. To często skutkuje urazami, nawet bardzo poważnymi. Zdzisław Skwarciany, dyrektor Pogotowia Ratunkowego w Wilnie, podczas rozmowy z „Kurierem Wileńskim” mówi, że sezon na hulajnogi dopiero się zaczyna, a lekarze i ratownicy czekają na niego z wielkim niepokojem.

Czytaj więcej: Ruszył narodowy konkurs uczniowski „Chrońmy młode życie na drogach”

Pogotowie czeka z trwogą

— Zbliża się sezon jazdy na hulajnogach. Czekamy na to z trwogą i strachem. Często dochodzi podczas jazdy na hulajnodze do bardzo poważnych wypadków, które kończą się nawet na stole operacyjnym albo na oddziale reanimacji. Najczęściej trafiają do nas kierowcy hulajnóg, ale zdarzają się wypadki, gdy trafiają i przechodnie. Ludzie bardzo nieodpowiedzialnie podchodzą do tego transportu — wskazuje Zdzisław Skwarciany.

Czytaj więcej: Zdzisław Skwarciany: Nie zwlekaj z telefonem do lekarza czy na pogotowie

Na hulajnogi narzekają piesi

Hulajnogi stwarzają zagrożenie nie tylko dla osób niewidomych. Narzekają na nie też piesi. Jonas Damidavičius, z samorządowej firmy Susisiekimo paslaugos zajmującej się mobilnością, powiedział „Kurierowi Wileńskiemu”, że ludzie skarżą się na porzucone hulajnogi lub brawurową jazdę podczas wyprzedzania pieszych. Jego firma ma świadomość tych problemów i szuka dla nich rozwiązań.

— Współpracujemy z dostawcami usług w celu zapewnienia bezpieczeństwa użytkownikom i obsługi wysokiej jakości. Omówiliśmy zasady, według których organizujemy te usługi, a tam, gdzie jest wielu pieszych, są sposoby na zmniejszenie prędkości podczas jazdy w określonej strefie i automatyczne spowolnienie skutera — zaznacza Jonas Damidavičius, kierownik transformacji mobilności.

Rozmówca podkreśla, że najtrudniej jest z kierowcami prywatnych hulajnóg, ponieważ nie można ich w żaden sposób wyśledzić.

— Elektryczne hulajnogi niestety stwarzają mnóstwo problemów, a to przede wszystkim przez to, że użytkownicy są nieodpowiedzialni. Niestety, coraz więcej mamy wypadków spowodowanych właśnie przez hulajnogi. Staramy się im zapobiegać — mówi specjalista samorządowy.

| Rys. Władysław Mickiewicz

Coraz więcej elektrycznych hulajnóg i wypadków

W Wilnie jest coraz więcej elektrycznych hulajnóg. Sprawiają frajdę użytkownikom, są tanim i ekologicznym środkiem transportu. Nie wszyscy potrafią z nich korzystać, co potwierdza w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Donatas Mankauskas z wileńskiej policji.

— W ciągu ostatnich trzech lat liczba wypadków spowodowanych przez hulajnogi wzrasta, ponieważ na ulicach jest ich coraz więcej. Jedna trzecia zwracających się do nas to przechodnie, następne według liczb są kolizje z udziałem hulajnóg, ale rośnie też liczba wypadków śmiertelnych — mówi dowódca drugiego patrolu drogowego Komendy Głównej Policji Okręgu Wileńskiego.

Hulajnogi na minuty

Wynajmem elektrycznych hulajnóg na minuty w Wilnie zajmują się dwie firmy. Dyrektor ds. rozwoju jednej z nich, Eimantas Balta, zapewnia, że pracownicy obsługujący hulajnogi mają na uwadze nie tylko  bezpieczeństwo osób korzystających ze sprzętu, ale także przechodniów.

— Jeśli hulajnoga zostaje pozostawiona w niewłaściwym miejscu, pracownicy firmy sprawdzają, kto jako ostatni korzystał z niej i informują go o tym. Za pierwszym razem klient jest tylko upominany. Pracownicy starają się edukować klientów. Jeśli jednak klient kilkakrotnie pozostawił hulajnogę w miejscu, gdzie przeszkadza użytkownikom dróg lub przechodniom, wówczas podejmowane są bardziej rygorystyczne środki, łącznie z tymczasowym odcięciem dostępu klienta do usług — informuje Eimantas Balta.

Nowe rozwiązania

W tym roku firma planuje dostarczyć na ulice Wilna jeszcze więcej hulajnóg. Dyrektor Balta przekazał nam, że w tym sezonie wprowadzą hulajnogi, które będą pokazywać wagę użytkowników. W ten sposób chcą zapobiegać użytkowaniu hulajnóg przez więcej niż jedną osobę, bo jest to niebezpieczne.

— Druga bardzo ważna rzecz, którą będziemy realizować w tym roku. Jest znaczna liczba przypadków, w których na jednej hulajnodze jeździ kilka osób, co powoduje dodatkowe utrudnienia. Z tego też powodu dochodzi do większej liczby incydentów. Nasz system zarejestruje wagę klienta i jeśli nagle zmieni się ona drastycznie, powiedzmy o 15, 20 kilogramów, system odnotowuje, że jedzie nie jedna, a kilka osób. Wówczas automatycznie wysyła do użytkownika wiadomość z przypomnieniem, że jechać należy pojedynczo, a nie we dwójkę — tłumaczy dyrektor ds. rozwoju firmy hulajnóg elektrycznych w krajach bałtyckich.

Hulajnogi są miejskim hitem ostatnich lat

Elektryczne hulajnogi są miejskim hitem ostatnich lat. Miały ułatwiać życie mieszkańcom i turystom, pomóc w szybkim i tanim przemieszczaniu się na uczelnię, do pracy. Niespodziewanie stały się jednak przyczyną wielu kłopotów. Do dziś na Litwie elektryczne hulajnogi nie doczekały się prawnego uregulowania. Może więc czas przestać udawać, że problemu nie ma i jakoś go rozwiązać? Tym bardziej, że takich pojazdów będzie przybywać.

Czytaj więcej: Hulajnoga – hulaj dusza, bo… policji nie ma?!