Brak alternatywy
— To już zostało przyjęte i nie ma innego wyjścia, jak tylko się z tym pogodzić — ubolewa w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Dalia Matukienė, przewodnicząca Litewskiej Rady Małych i Średnich Przedsiębiorstw.
— Trudno jest walczyć z decyzjami władz, bo są ostateczne i narzucają warunki, na które mali przedsiębiorcy praktycznie nie mają wpływu. Każda próba negocjacji czy zmiany tych przepisów natrafia na ścianę biurokracji. Jedynym realnym rozwiązaniem, jakie pozostaje w tej sytuacji, jest zwrócenie się do samorządów o rekompensatę za zakupione urządzenia. Przedsiębiorcy mogą wnioskować o pokrycie choćby połowy kosztów nowych kas, ale to nie rozwiązuje wszystkich problemów — wiele firm wciąż boryka się z dodatkowymi wydatkami, rosnącymi podatkami i presją ze strony systemu. To nie jest już tylko kwestia obowiązku prawnego — to kwestia przetrwania najmniejszych biznesów, które nagle znalazły się w pułapce nowych regulacji — przekazuje Dalia Matukienė.
Według danych Państwowej Inspekcji Podatkowej (VMI) w systemie działa już 60 tys. nowych kas, ale około 7 tys. sprzedawców wciąż ich nie używa — to aż 15 proc. wszystkich detalistów. Jeszcze w listopadzie ubiegłego roku nowych kas nie miało 13 tys. przedsiębiorców.
Rezygnacje i rosnące koszty
— Niestety, część osób już zrezygnowała ze swojej działalności, bo prowadzenie biznesu stało się nieopłacalne. I tutaj problem nie ogranicza się tylko do kas fiskalnych — chodzi również o rosnące podatki, które dodatkowo obciążają małe firmy. Na targach pracuje wielu emerytów — dla nich to szansa na dodatkowy dochód, bo emerytury są niskie, a sprzedaż na rynku pozwala dorobić do podstawowego świadczenia. Teraz i tę możliwość im zabrano — dodaje Dalia Matukienė.
Spotkania przedstawicieli małych firm z Ministerstwem Finansów i VMI pokazały, że nowe przepisy mają realny wpływ na działalność. Na wileńskim rynku „Pod Halą” z powodu wymogów kasowych 30 sprzedawców zrezygnowało już z działalności.
Vytenis Butkevičius, prezes Stowarzyszenia „Litewskie Targi i Place Targowe” (lit. „Lietuvos prekyvietės ir turgavietės”), również apeluje o pozostawienie wyjątków dla najbardziej narażonych grup: sprzedawców na świeżym powietrzu, uczestników targów i wystaw do 10 dni, małych rolników i ogrodników, sprzedawców na targowiskach, rzemieślników czy osób sprzedających produkty leśne.
Czytaj więcej: Najstarsze wileńskie targowisko
Wysokie kary i zagrożenie szarą strefą
Kary za brak kasy są wysokie: pierwszy raz 200-390 euro, drugi 390-780 euro, a przy nieprzesyłaniu danych do systemu i.EKA grzywny mogą przekroczyć 1 tys. euro. Dalia Matukienė szacuje, że w wyniku nowych przepisów około 12 tys. sprzedawców może zrezygnować z działalności lub przenieść się do szarej strefy.
W kwietniu ubiegłego roku rząd nie poparł propozycji opóźnienia obowiązku używania nowych kas do maja 2027 r. Ministerstwo Finansów argumentowało, że biznes miał cztery lata na przygotowanie się, a przesunięcie terminu mogłoby dać nieuczciwym przedsiębiorcom możliwość manipulacji danymi.
Czytaj więcej: Od 1 lutego kasy fiskalne na rynkach?

