Więcej

    Ukraińcy nadal nastawieni na walkę. Czwarta rocznica inwazji Rosji na Ukrainę

    Wojna w Ukrainie wkracza w piąty rok pełnoskalowej agresji, a sytuacja pozostaje napięta. Rosja nie ustępuje i mimo ogromnych strat prowadzi intensywne działania wojenne. Wojna w Ukrainie obnażyła liczne luki w systemach bezpieczeństwa nie tylko w Europie, ale i na świecie — zauważa dr Andrzej Pukszto.

    Czytaj również...

    Gdy wojna wybuchła, nikt nie przewidywał, że potrwa tak długo.

    — Wielu myślało, że potrwa pół roku, może rok, jednak Unia Europejska i Stany Zjednoczone Ameryki nie potrafiły szybko zareagować, konsekwentnie przez cały czas pomagać Ukrainie i „odstawić” Rosję na miejsce. Konflikt osiągnął faktycznie szeroką skalę międzynarodową, a wojna w Ukrainie obnażyła liczne luki w systemach bezpieczeństwa nie tylko w Europie, ale i na świecie. Są sankcje, pomoc wojenna i materialna dla Ukrainy, ale tego jest za mało. Rosja, pomimo że jest pod pręgierzem sankcji ze strony Europy i USA, postawiła na współpracę z Chińską Republiką Ludową, Indiami, Azją Centralną, część towarów trafia do Rosji przez kraje Kaukazu Południowego. Wszystko to pozwala Rosji czuć się państwem niezwyciężonym. Rosja ciągle jest w natarciu, a Ukraina próbuje wstrzymać to natarcie — ocenia dr Andrzej Pukszto, politolog z Uniwersytetu Witolda Wielkiego w Kownie.

    Rys. Władysław Mickiewicz

    Metody Trumpa

    Donald Trump wiele razy obiecał zakończenie wojny w Ukrainie w ciągu 24 godzin.

    — Trump też nie ma pomysłu na zakończenie tej wojny. Próbował siłą zmusić Ukrainę do negocjacji, ale to nie jest metoda — zmuszać do pokoju. Również polityka USA wobec Rosji jest dwuznaczna. Trump zapowiada sankcje, ostro rozmawia, a później znowu otwiera płaszczyznę do negocjacji. Trump przypuszczał, że taka metoda kija i marchewki okaże się skuteczna, ale się mylił. W Europie słychać coraz wyraźniejsze głosy, że Putina zatrzymać można tylko siłą. Nie jest on skłonny do negocjacji. Negocjacje przewidują pewne ustępstwa, a Putin nie jest skłonny do ustępstw. Rosja i w pewnej mierze Ameryka oczekują, że Ukraina pójdzie na ustępstwa — komentuje historyk.

    Rozmówca zauważa, że teraz głównym przedmiotem negocjacji jest kwestia przekazania całego Donbasu Rosji, zajętego już przez Rosjan w 80 proc. Ukraina ma oddać bez walki 20 proc.

    — Ukraina nie oddaje tego terytorium. Putin mówi, że wówczas zatrzymałby działania wojenne. Pytanie tylko, na jak długo? Czy nie zechciałby później ruszyć przykładowo na Charków? Oddanie Donbasu, przynajmniej Zełenski tak to tłumaczy, byłoby trampoliną do dalszych działań wojennych, do dalszego posuwania się w głąb Ukrainy. Sytuacja z Donbasem przypomina epizod z Krymem. Wielu mówiło, że jak Rosja otrzyma Krym, to już więcej niczego nie będzie potrzebowała, a jednak okazało się, że nie. Całkiem prawdopodobne, że jak Rosja będzie miała Donbas, zechce zająć Charków. Ukraińcy są nastawieni na walkę — przedstawia sytuację politolog.

    Co może zadziałać?

    Artur Płokszto zaznacza, że jedynym sposobem zatrzymania Putina jest zwiększenie presji gospodarczej na Rosję.

    — Teraz trwa klasyczna wojna na wyniszczenie w stylu pierwszej wojny światowej. Ciężka technika praktycznie nie działa, idą falowe ataki rosyjskich żołnierzy, w których ginie ich bardzo dużo. Ponieważ wojna na wyniszczenie może trwać długo, w mojej opinii ta może potrwać jeszcze rok. Jedyne, co może wojnę zatrzymać, to albo załamanie się ukraińskiego społeczeństwa, czego raczej nie widać, albo upadek rosyjskiej gospodarki. Póki co jest powolna degradacja, ale dużego upadku nie ma — mówi wykładowca Litewskiej Akademii Wojskowej im. gen. Žemaitisa, doradca ministra ochrony kraju RL.

    Podkreśla, że ani Ukraina, ani Rosja nie są zainteresowane, żeby wojna zakończyła się na tych warunkach, co stawia strona przeciwna.

    — Jedynym zainteresowanym, żeby wojna się skończyła jest prezydent Trump. Ale on nie może zamiast tych, którzy biorą udział w wojnie, wszystkiego rozstrzygnąć. Europa nie bierze udziału w negocjacjach, jest zepchnięta na boczny tor. Dla Europy jest to sytuacja bardzo niebezpieczna. Musi ona wrócić jako poważny gracz, wojna przecież jest w Europie. Europa za dużo czasu straciła i jest zbyt niezdecydowana, żeby przestawić gospodarkę i społeczeństwo na tory przygotowania się do wojny. Dlatego też czas nie działa na korzyść Europy — podsumowuje Artur Płokszto.

    Afisze

    Więcej od autora

    Reorganizacja szkół czy krok w kierunku likwidacji polskiej oświaty na Wileńszczyźnie?

    Kwestia reorganizacji szkół w rejonie trockim poruszyła polską społeczność. — Szkodzi to wizerunkowi naszego państwa, jest zaprzeczeniem parafowanych umów międzynarodowych dotyczących mniejszości narodowych, narusza zapisy traktatu polsko-litewskiego — zauważa...

    Harcerze ZHP na Litwie spotkają się z prezydentem Polski

     – W przededniu święta wyruszamy do Warszawy, gdzie spotkamy się z prezydentem Polski Karolem Nawrockim oraz weźmiemy udział w warsztatach – mówi w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” pwd. Agata...

    Prof. Grużewski: Musimy postawić na politykę prorodzinną

    — Chcemy uratować demografię? Musimy postawić na politykę prorodzinną, m.in. w sposób ekonomiczny odradzać nieposiadanie dzieci — mówi Kurierowi prof. Bogusław Grużewski, ekonomista, socjolog, dyrektor Litewskiego Centrum Nauk Społecznych.W...