I wojna światowa przyniosła Polsce niepodległość. Z wojny polsko-bolszewickiej II Rzeczypospolita wyszła zwycięsko. Tym niemniej, polska elita polityczna rozumiała, że zagrożenie ze strony Rosji i Niemiec nadal istnieje. Warszawa próbowała tworzyć szereg regionalnych sojuszy. Jednym z nich był Związek Bałtycki.
Podpisanie porozumienia
17 marca 1922 r. w Warszawie podpisano porozumienie pomiędzy Polską, Łotwą, Estonią a Finlandią. Umowa zawierała pakt o nieagresji i umożliwiała wzajemną pomoc w razie napaści przez stronę trzecią. Warto podkreślić, że zobowiązanie pomocy nie było wyraźnie określone. „Państwa reprezentowane na konferencji warszawskiej oświadczają, że, jeśli jedno z nich będzie napadnięte bez dania do tego powodu, zachowają one postawę życzliwą w stosunku do państwa napadniętego i natychmiast porozumieją się ze sobą co do środków, które trzeba będzie przedsięwziąć” — czytamy w art. 7 umowy.
W konwencji wojskowej napisano natomiast: „W razie powstania konfliktu między jednym lub kilkoma z umawiających się państw z jednej strony, a Rosją z drugiej strony, winny być użyte odpowiednie środki dla pokojowego zażegnania konfliktu”.
Sceptyczna Finlandia
Porozumienie zarejestrowano w Sekretariacie Ligi Narodów 12 lipca 1922 r. Niestety, umowy nie ratyfikowała Finlandia, dlatego faktycznie nigdy nie weszła w życie.
— W przypadku Związku Bałtyckiego mieliśmy minimum pięć projektów. Wrogo nastawionych wobec tego związku było dużo. Dwoma podstawowymi wrogami tego sojuszu była Moskwa i Berlin, które na wszelkie sposoby próbowały storpedować projekt. Z drugiej strony, między potencjalnymi krajami-członkowskimi było bardzo dużo sporów i nieporozumień. Z pewnością największym przeciwnikiem sojuszu z Polską była Litwa, która na wstępie ogłosiła, że dopóki spór terytorialny o Wilno nie zostanie rozwiązany, to o żadnych umowach nie może być mowy. Drugim przeciwnikiem była Finlandia. Fińska elita polityczna, zwłaszcza centro-prawica, od lat 1921-22 zajmuje bardzo sceptyczne stanowisko względem Polski. Ich tok myślowy był mniej więcej taki: Polska jest zbyt duża, Polska jest nieprzewidywalna. Finlandia, mniej więcej w latach 1921-22, zaczęła orientować się na Skandynawię. Jednak pomysł ten zakończył się pełnym fiaskiem — analizuje w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” historyk Algimantas Kasparavičius z Instytutu Historii Litwy.
Generalnie jednak relacje polsko-fińskie w okresie międzywojennym są przedstawiane jako pozytywne. Wskazują na to określone działania – w 1919 r. oba kraje uznały niepodległość jeden drugiego. W grudniu 1919 w Warszawie odbyło się spotkanie Carla Mannerheima z Józefem Piłsudskim. Zaś w 1923 r. zawarto traktat handlowy między Polską a Finlandią.

Bałtycka Ententa
Zdaniem naszego rozmówcy w rzeczywistości sytuacja była nieco inna.
— Jeśli przeanalizujemy wewnętrzne dokumenty władz fińskich, to tam najczęściej politykę państwa polskiego nazywa się „awanturniczą”. Finlandia nie mogła w ogóle zrozumieć, dlaczego Polska odrzuciła pomysł z linią Curzona w lipcu 1920 r. Finowie zinterpretowali to w ten sposób, że Polska chce odrodzić imperium, ale nie posiada do tego odpowiednich zasobów, dlatego pójście z takim krajem w sojusz polityczny i wojskowy jest ryzykowne. Tu mamy widoczną różnicę w mentalności północno-europejskiej i wschodnio-europejskiej. Podstawą myślenia Finów była racjonalność. Na zasadzie, jeśli jakiś z naszych celów jest nierealistyczny w danym momencie historycznym, to po prostu rezygnujemy z niego. Finlandia dlatego chciała zacieśniać współpracę z krajami skandynawskimi. Skandynawia w tamtym okresie była przylądkiem dostatku, stabilności i spokoju. Kraje skandynawskie nie brały udziału w I wojnie światowej. Kiedy wszyscy walczyli ze wszystkimi, państwa skandynawskie, zwłaszcza Szwecja, bogaciły się. Dla Finlandii to był swoisty wzór do naśladowania — komentuje historyk.
Częściowo pomysł został zrealizowany w połowie lat 30-tych. 12 września 1934 r. Litwa, Łotwa i Estonia zawarły traktat o porozumieniu i współpracy, który do historii wszedł jako Bałtycka Ententa. Format Bałtyckiej Ententy przewidywał między innymi spotkania ministrów spraw zagranicznych dwa razy w roku. Trzy kraje bałtyckie wybierały też wspólnego delegata, który je reprezentował na konferencjach międzynarodowych.
— Warto podkreślić, że za projektem Bałtyckiej Ententy stała Moskwa. Celem nowej organizacji międzynarodowej było odseparowanie krajów bałtyckich w pierwszej kolejności od Niemiec, a w drugiej od Polski. Celem sowietów było ich zbliżenie z ZSRS. Duży wpływ na kształt sojuszu miała Litwa. Dużym paradoksem jest to, że pretekstem do okupacji krajów bałtyckich w 1940 r. przez ZSRS była „antysowiecka” Bałtycka Ententa, którą generalnie stworzyli sowieci przy pomocy zakulisowych gierek — przypomina Kasparavičius.
Po odzyskaniu niepodległości w 1990 r. kraje bałtyckie powróciły do tego formatu w ramach Rady Bałtyckiej.
Czytaj więcej: Międzywojenne archiwa Ministerstwa Spraw Zagranicznych wracają na Litwę


