Wieczór, weekend, zamknięte przychodnie — to scenariusz, który zna większość z nas. Lekarz rodzinny platformy medycznej uhealth Domas Denisovas przekonuje, że w takiej sytuacji kluczowe jest nie tyle szybkie działanie, co trafna ocena objawów.
Jak wyjaśnia, po godzinach pracy pacjenci najczęściej zgłaszają się z dwóch powodów. Pierwszym jest brak leków na choroby przewlekłe — sytuacja pozornie banalna, ale budząca uzasadniony niepokój.
Drugim — nagłe objawy: infekcje dróg moczowych, gorączka, bóle brzucha, pleców lub głowy, nudności i biegunka.
„Czerwone flagi”
Część dolegliwości można bezpiecznie przeczekać do rana. Są jednak objawy, które Denisovas nazywa „czerwonymi flagami” — te wymagają natychmiastowej reakcji. Lekarz szczególnie ostrzega przed lekceważeniem bólu w klatce piersiowej.
„Bólu w klatce piersiowej nigdy nie należy lekceważyć. Zwłaszcza jeśli jest to ból uciskający, rozrywający, duszący, obejmujący większą część klatki piersiowej, a nie tylko jeden mały punkt, lub rozprzestrzeniający się na rękę, szyję, szczękę, plecy, jeśli bólowi towarzyszy duszność, osłabienie, zimny pot lub nudności — konieczna jest natychmiastowa pomoc medyczna” — podkreśla lekarz.
Na liście sygnałów alarmowych znajdują się też utrata przytomności, drętwienie jednej strony ciała, nagłe zaburzenia mowy lub wzroku, drgawki i silne krwawienie. Denisovas zwraca szczególną uwagę na objawy udaru, podkreślając, że w takim przypadku każda minuta ma znaczenie.
Dzieci: gorączka to nie jedyny wyznacznik
Osobny apel lekarz kieruje do rodziców. Przypomina, że stan dzieci może pogarszać się znacznie szybciej niż dorosłych, a sama temperatura nie przesądza o powadze sytuacji. „Jeśli dziecko ma wysoką gorączkę, nagle staje się osłabione, senne, trudno je obudzić — są to niepokojące objawy”.
Ważne jest również obserwowanie, czy dziecko pije płyny: dzieci bardzo szybko się odwadniają” — ostrzega Denisovas. W przypadku niemowląt kluczowa staje się intuicja rodziców — dziecko, które nie potrafi opisać swoich dolegliwości, sygnalizuje je zmianą zachowania.
Kiedy lekarz, a kiedy tele-lekarz?
Nie każda wieczorna dolegliwość wymaga wizyty na izbie przyjęć. Lekarz platformy „uhealth” wskazuje, że telemedycyna sprawdza się przy ocenie objawów przeziębienia, grypy czy infekcji dróg moczowych, a także przy korekcie dawek leków. Niekiedy sama rozmowa ze specjalistą rozładowuje napięcie, które potrafi nasilać odczuwanie objawów.
Farmaceutka Gabija Nienė z sieci aptek Eurovaistinė potwierdza, że apteka wieczorami i w weekendy często pełni rolę pierwszego punktu kontaktu. Jak wyjaśnia, farmaceuta może pomóc przy łagodnych objawach przeziębienia, lekkim bólu czy drobnych urazach, dobierając preparaty bez recepty.
Nienė radzi też, by zawczasu skompletować domową apteczkę — z lekami przeciwbólowymi, przeciwgorączkowymi, środkami na biegunkę i alergię, a także termometrem, plastrami i sprayem antyseptycznym. Zastrzega jednak, że domowe środki mają swoje granice.
„Jeśli objawy się nasilają, nie ustępują lub budzą prawdziwy niepokój, nie zwlekaj i zwróć się o pomoc” — podkreśla farmaceutka.
Czytaj więcej: Zdzisław Skwarciany: „Nie zwlekaj z telefonem do lekarza czy na pogotowie”


