Więcej

    Sergiusz Piasecki – bohater wielowymiarowy

    Rok 2026 obfituje w patronów wyjątkowych nie tylko na skalę naszego kraju. Jednym z nich jest bez wątpienia Sergiusz Piasecki, ustanowiony patronem roku przez Sejm. Jego życiorysem można obdzielić wiele osób.

    Czytaj również...

    Artykuły poświęcone życiu i twórczości Sergiusza Piaseckiego ścigają się w tworzeniu efektownych wyliczanek. Określeń jest prawie tak dużo jak pseudonimów i nazwisk, pod którymi występował ten niezwykły człowiek i niedoceniony pisarz. Awanturnik, pospolity bandyta, przemytnik, kokainista, skrytobójca, szpieg, konspirator – to zestawienie walczy z: wybitnym pisarzem, patriotą, asem wywiadu, żołnierzem AK, bezkompromisowym antykomunistą, weteranem wojny polsko-bolszewickiej.

    W jego życiorysie było kilka niezwykle wyrazistych etapów, nieprzypadkowo wystawa IPN poświęcona jego osobie nosi tytuł „Siedem twarzy Sergiusza Piaseckiego”. W jednym życiorysie skupia się większość dramatycznych przeżyć Polaków od roku 1917 poprzez obie wojny i rzeczywistość PRL-u.

    W poszukiwaniu tożsamości

    Już od początku przeplatają się różne wersje życiorysu. Oficjalnie Sergiusz Piasecki urodził się 1 kwietnia 1901 r. w Lachowiczach koło Baranowicz, ale on sam często jako datę swego urodzenia podawał 1 czerwca 1899 r. bądź 19 maja tego samego roku. Na pewno był nieślubnym dzieckiem zruszczałego polskiego szlachcica Michała Piaseckiego i Białorusinki Klaudii Kułakowicz. Do 11. roku życia nosił nazwisko matki i był pod jej opieką, potem jego wychowaniem zajęła się konkubina ojca.

    Uczęszczał do rosyjskich gimnazjów (m.in. w Mińsku), w których był często piętnowany za polskie pochodzenie. Był zadziorny, bił się w obronie honoru. Jedna z bójek zakończyła się pobiciem inspektora gimnazjum i gospodarza klasy, za co został wtrącony do więzienia dla nieletnich, z którego szybko uciekł.

    W Moskwie był świadkiem rewolucji, czego efektem była awersja do ideologii bolszewickiej, czemu wielokrotnie dawał później wyraz. Antykomunizm był najmocniejszym spoiwem jego twórczości. W „Zapiskach oficera Armii Czerwonej” tak pisał o rewolucji: „Rewolucja w Rosji nie po to się dokonała, żeby robotnika i chłopa od eksploatacji uwolnić, lecz po to, żeby ich ogłupić, obrabować, wpędzić w nędzę i zrobić całkowicie niewolnikami”.

    Powrócił do Mińska i w wieku 18 lat wstąpił do powstańczej organizacji białoruskiej „Zielony Dąb”. Ukończył Szkołę Podchorążych Piechoty w Warszawie i walczył w wojnie polsko-bolszewickiej, m.in. w obronie Warszawy w sierpniu 1920 r.

    Po wojnie tułał się po Wileńszczyźnie, bez pracy i perspektyw, fałszował czeki i parał się szulerką. W 1922 r. został zrekrutowany przez polski wywiad, działał brawurowo, jego przykrywką było uczestnictwo w grupach przemytniczych, co skończyło się uzależnieniem od kokainy i więzieniem. Po 21 miesiącach został zwolniony, ale wkrótce znowu trafił do więzienia. Po serii skandali został zwolniony z wywiadu w 1926 r. i wtedy stało się najgorsze: wziął udział w zbrojnym napadzie, za co został wyrokiem doraźnego sądu polowego w Wilnie skazany na karę śmierci, zamienioną ostatecznie na 15 lat więzienia dzięki uwzględnieniu zasług w służbie wojskowej i działalności wywiadowczej.

    Piasecki-2026-03-28-3-PORTAL
    Na wydarzenie poświęcone Piaseckiemu w Belwederze w Warszawie 19 marca br. został zaproszony zespół Polskiego Teatru „Studio” w Wilnie ze spektaklem „Zapiski oficera Armii Czerwonej” | Fot. Marek Borawski, KPRP

    Więzienie jako inicjacja

    Przymusowe odosobnienie może być początkiem czegoś ważnego i niezwykłego. Wielu bohaterów, literackich i historycznych, przeżywało w więzieniu metamorfozę i opuszczało miejsce odosobnienia, będąc już kimś innym, mając wręcz nową tożsamość i nowy plan.

    Tak jak Sergiusz Piasecki był postacią wielowymiarową, tak i jego inicjacja więzienna była kilkupoziomowa. Przede wszystkim, choć władał do tej pory językiem rosyjskim, nauczył się języka polskiego, w którym osiągnął biegłość, co pozwoliło mu rozpocząć działalność literacką. Pobyt w najcięższym więzieniu II Rzeczpospolitej, jak określano zakład w dawnym Klasztorze Świętego Krzyża na Kielecczyźnie, doprowadził go do gruźlicy i… przemiany duchowej. Regularna lektura Pisma Świętego i „Wiadomości Literackich” na tyle podniosła jego kompetencje językowe, że w 1934 r. postanowił wystartować w konkursie literackim „Ilustrowanego Kuriera Codziennego” na najlepszą powieść roku. Po 28 dniach „Piąty etap” był gotowy!

    Sensacyjny początek kariery

    Pierwsza powieść Piaseckiego nie dotarła na konkurs, bo została zatrzymana przez cenzurę więzienną. Osadzony pisarz nie poddawał się i wkrótce, w ciągu kilku miesięcy, napisał drugą, liczącą 350 stron „Drogę pod mur”, która również nie przeszła przez cenzurę i zaginęła, ale po latach autor odtworzył ją i opublikował pod nowym tytułem „Żywot człowieka rozbrojonego” już na emigracji w Londynie (1962). Do trzech razy sztuka, chciałoby się rzec – kolejna powieść nie tylko przeszła przez cenzurę, ale wychodzi drukiem.

    „Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy”, najsłynniejsza powieść Piaseckiego, stała się bestsellerem. Literatura najczęściej wsadza do więzienia, ale tym razem było inaczej: dzięki „Kochankowi” pisarz więzienie opuścił, dużą zasługę ma w tym odkrywca jego talentu, Melchior Wańkowicz, który zapoczątkował akcję zakończoną ułaskawieniem Piaseckiego po 11 latach odsiadki. Po opuszczeniu więzienia w Świętym Krzyżu wdzięczny pisarz wysłał słynny potem telegram o następującej treści: „Za zdjęcie z Krzyża dziękuję, dziękuję, dziękuję”.

    Po „zdjęciu z Krzyża” przebywał często w Zakopanem, gdzie leczył gruźlicę i poznał Witkacego, który go często portretował (obrazy przetrwały do dziś). Spokój był ostatnią rzeczą, jaką mógł dostać od losu autor „Kochanka Wielkiej Niedźwiedzicy” i trwał krótko.

    Wojna i emigracja

    W czasie kampanii wrześniowej był zastępcą dowódcy kompanii w szeregach Korpusu Ochrony Pogranicza. Po przegranej przebywał na Wileńszczyźnie, był żołnierzem Związku Walki Zbrojnej – AK w stopniu podporucznika. Zasłynął spektakularnymi akcjami, będąc członkiem oddziału specjalnego do wykonywania wyroków śmierci wydanych przez podziemne sądy. M.in. wykradł archiwum dokumentujące zbrodnię katyńską, sporządzone przez Józefa Mackiewicza, na którym potem odmówił wykonania wyroku kary śmierci – jak się potem okazało, wydanego bezpodstawnie.

    To nie był czas na pisanie powieści, Piasecki pisał więc artykuły do prasy podziemnej. W 1942 r. związał się z Jadwigą Waszkiewicz, 17 czerwca 1944 r. przyszedł na świat ich syn Władysław. Od lata 1944 r., kiedy Sowieci zajęli Wileńszczyznę, musiał się ukrywać. Po licznych perypetiach udaje mu się uciec z komunistycznej Polski i osiada w 1946 r. w Anglii, gdzie przebywa do końca. Jest aktywny literacko, odtwarza zaginione powieści więzienne, pisze dzienniki, publikuje w pismach emigracyjnych, wychodzą kolejne utwory, z których najgłośniejsze są groteska „Siedem pigułek Lucyfera” (1948) i „Zapiski oficera Armii Czerwonej” (1957) – słynna satyra na sowiecki ustrój. Był bezkompromisowy, pamfletem „Były poputczik Miłosz” (1951) bezpardonowo skrytykował Czesława Miłosza, czym rozpętał burzę na łamach paryskiej „Kultury”.

    W 1964 r. umiera na raka płuc. Nie dane mu było po opuszczeniu ojczyzny spotkać się z rodziną, nie chciał ich narazić na konsekwencje wynikające z kontaktu z nim, nawet w korespondencji ukrywał się pod pseudonimami (babcia Stefania).

    Piasecki-2026-03-28-2-PORTAL
    Wystawa „Siedem twarzy Sergiusza Piaseckiego”, przygotowana w 2024 r. przez dr. hab. Tomasza Balbusa i Marcina Marczaka, obecnie trafiła do Belwederu w Warszawie | Fot. Marek Borawski, KPRP

    Konspiracyjna rodzina

    Władysław Tomaszewicz (ur. 1944), syn Sergiusza Piaseckiego, po ewakuacji z Wilna z rodzicami (Sergiuszem i Jadwigą z d. Waszkiewicz) pozostał z własnego wyboru do dzisiaj pod konspiracyjnym nazwiskiem używanym przez ojca w czasie służby wojskowej w wileńskiej Armii Krajowej.

    „Nazwisko Tomaszewicz to jeden z konspiracyjnych pseudonimów ojca. Pod tym pseudonimem żyła moja mama, gdy mieszkaliśmy razem z babcią w Giżycku. Nie uważałem za konieczne zmienianie nazwiska po roku 1989. Miałem publikacje naukowe pod nazwiskiem Tomaszewicz, poza tym nie uznałem za szczególnie istotne eksponowanie tego, że jestem synem Sergiusza Piaseckiego” – powiedział dr Władysław Tomaszewicz, fizyk, nauczyciel akademicki na Politechnice Gdańskiej.

    „Nie było mi dane spotkać się z ojcem, nie udało się zorganizować wyjazdu, nielegalnego oczywiście. Przez lata przychodziły paczki od babci Stefanii, ale dopiero w latach osiemdziesiątych dowiedziałem się, że babcia Stefania to mój tata” – dodał W. Tomaszewicz.

    Inicjatywa Karola Nawrockiego

    Prezydent RP Karol Nawrocki, jeszcze jako dyrektor Instytutu Pamięci Narodowej, aktywnie angażował się w przywracanie postaci Sergiusza Piaseckiego do świadomości i pamięci narodowej. To m.in. z jego inicjatywy sprowadzono prochy i nagrobek pisarza z angielskiego Hastings.

    W mowie pogrzebowej we wrześniu 2025 r., już jako prezydent, powiedział: „Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy życiorysu i literatury Sergiusza Piaseckiego po to, aby mówić prawdę o bolszewizmie, o systemie komunistycznym, o tym, jakim zagrożeniem dla Polski i dla całej Europy jest posowiecka, neoimperialna Rosja”.

    W marcu 2026 r. Biuro ds. Polonii KPRP zorganizowało w Belwederze wydarzenie upamiętniające postać i twórczość pisarza. W ramach wydarzenia pokazano m.in. wystawę „Siedem twarzy Sergiusza Piaseckiego” przygotowaną w 2024 r. przez dr. hab. Tomasza Balbusa i Marcina Marczaka z Instytutu Pamięci Narodowej. Wydarzenie uzupełniły panel dyskusyjny i spektakl teatralny. Podczas panelu pt. „Jestem wrogiem bolszewików…. Sergiusz Piasecki (1899–1964)”, w którym uczestniczył m.in. W. Tomaszewicz, przedstawiono mniej znane epizody z niezwykłej biografii patrona roku. Polski Teatr „Studio” w Wilnie zaprezentował spektakl pt. „Zapiski oficera Armii Czerwonej” z brawurową kreacją Edwarda Kiejzika.

    Soplica, Kmicic i… Piasecki

    Literaccy bohaterowie najważniejszych utworów zamieszkujący masową wyobraźnię kolejnych pokoleń Polaków mieli, mówiąc bardzo oględnie, co najmniej nielinearne życiorysy. Egoistyczny szlachcic, późniejszy ksiądz Robak, zanim stał się emisariuszem narodowej sprawy, był awanturnikiem i zabójcą. Babinicz wsławił się obroną Jasnej Góry, ale najpierw, wraz ze swoją kompanią spod ciemnej gwiazdy, siał postrach wśród ludności cywilnej. Bohaterowie lektur obowiązkowych: Andrzej Kmicic i Jacek Soplica przeszli głęboką metamorfozę, by stać się postaciami, na których budowane jest nie tylko pojęcie patriotyzmu, ale też etos poświęcenia dla spraw najważniejszych.

    Postawienie w jednym szeregu najsłynniejszych życiorysów postaci literackich z prawdziwym życiorysem Sergiusza Piaseckiego wydaje się adekwatne, bo we wszystkich tych przypadkach mamy do czynienia z aktem odwagi i bezwarunkowego oddania. Jest coś wyjątkowego, bardzo polskiego w tych przykładach. Nie odejmując niczego innym patriotyzmom i patriotom innych narodów, polskie drogi prowadzące do wyzwolenia jednostki i poświęcenia w imię większych celów są fascynujące. Poważne przewiny i błędy wymagają odkupienia poprzez spektakularne czyny. Natura człowieka jest skomplikowana, walczą w niej dwie siły i czasami przewagę w tej niekończącej się walce uzyskuje dobro, dzięki uzmysłowieniu sobie, jak ważna jest ojczyzna. Miejmy nadzieję, że kolejne pokolenia nie będą musiały się tak poświęcać, ale takie postaci jak Sergiusz Piasecki zasługują nie tylko na rocznicowe przypomnienia.


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 12 (34) 28/03-03/04/2026

    Afisze

    Więcej od autora