11
Ustawa o odpowiedzialności za rozwód: potrzebna czy nie?

Politycy, zaniepokojeni osłabnięciem znaczenia instytucji małżeństwa, zaczęli rozważania o tym, że potrzebny jest nowy projekt aktów prawnych, który ma dotyczyć odpowiedzialności za rozwód.

Rozważania o tworzeniu nowego aktu prawnego polegają na tym, że składając podanie o rozwód należy wskazać okoliczności rozwodu oraz odpowiedzialność. Zatem osoba, inicjująca sprawę rozwodu, w trakcie podziału majątku wspólnego ma ponieść większe straty finansowe. Stronnicy takiej ustawy uważają, że jej przyjęcie może powstrzymać małżonków od pochopnych decyzji o rozwodzie.

Nie powinno dziwić, że idea podobnego projektu zrodziła się w głowach konserwatystów: przecież właśnie dana partia aktywnie wypowiada się za tradycyjne wartości rodzinne. Poseł Mantas Adomėnas jest jednym z inicjatorów rozważań nad nową ustawą. Członek partii konserwatystów twierdzi, że rodzina jest wielką socjalną wartością w państwie i wartość ta powinna odzwierciedlać się w ustawach.

— Odpowiedzialność, która dotyczy podziału majątku podczas rozwodu, może być dobrym bezpiecznikiem dla kobiet, które są zostawiane z powodu „młodych sekretarek”. Oczywiście ustawa taka również ma zapewnić bezpieczeństwo kobietom, które często powinny przyjąć obciążenie wychowywania i utrzymania dzieci, lecz nie mają środków na to — twierdził polityk.

Jednak adwokat Juozas Čivilis nie jest tak pozytywnie nastawiony względem koncepcji nowej ustawy. Prawnik powiedział „Kurierowi”, że już istnieją wszystkie potrzebne akty prawne i trzeba tylko umieć z nich korzystać.

— Sądzę, że taka regulacja nie jest potrzebna dla naszego systemu prawnego. Proszę zwrócić uwagę, że nie prawnicy proponują przyjęcie nowych ustaw, a osoby, które po prostu nie wiedzą, jakie unormowania już istnieją. A mamy ich wiele i na pewno są nawet takie, których już nie potrzebujemy, gdyż są zbyt stare i nieaktualne — zaznaczył Čivilis.
Z kolei mecenas Viktorija Čivilytė twierdzi, że warto bardziej zwrócić uwagę na uchylanie się jednego z małżonków od płacenia alimentów dla dzieci.

— Odpowiedzialność za rozwód nie jest właściwym pytaniem do rozważań parlamentarzystów. Bardziej należy zastanowić się nad tym, co mamy robić z rodzicami, którzy nie płacą alimentów — nie ma normalnego systemu, który przewidziałby właściwe sankcje za niepełnienie swoich obowiązków po rozwodzie — powiedziała „Kurierowi” Čivilytė.

Mecenas stwierdziła, że w ustawach istnieje odpowiedzialność prawna za uchylanie się od alimentów, jednak w praktyce sytuacja wygląda całkiem inaczej: mężczyzna przez dłuższy czas nie płaci alimentów, kobieta zwraca się do sądu. Jednak wystarczy, że mężczyzna zapłaci 100 lub nawet 20 Lt — i sprawa karna jest przerywana. Niepłacący z kolei może nadal nie zawracać sobie głowy alimentami.

Čivilytė, od lat zajmująca się sprawami rozwodów, podkreśla, że Kodeks Cywilny już teraz zawiera wiele gwarancji dla strony, która ucierpiała od rozwodu. Jednak w praktyce podobne gwarancje są bardzo rzadko stosowane.
— Ze smutkiem należy stwierdzić, że w naszym cywilizowanym społeczeństwie wciąż często działa taka zasada, że kobieta może pozwolić sobie mieć tyle dzieci, ile sama może ich utrzymać — mówi adwokat.

11 odpowiedzi to Ustawa o odpowiedzialności za rozwód: potrzebna czy nie?

  1. szhaman mówi:

    Mam propozycje dla wspaniałych konserwatystów Litwy: kto niema żonki i trojga dzieci – batogami tego drania!

    I mandaty, oczywiście – nie zapominać o mandatach!

  2. zybedeusz mówi:

    A tam od razu batogi. Przecież wszyscy wiemy, że mandaty to clou programu — w końcu zasoby na utrzymanie aparatu biurokratycznego emeryci mają ograniczone, więc trzeba szukać innych źródeł.

  3. zozen mówi:

    eee tam od razu zapisać w ustawie, że przy rozwodzie państwo od razu połowę majątku zabiera (na fundusz alimentacyjny) i budżet byłby pełny i można potem tę kasę w przeddzień wyborów radośnie rozdać.
    A i koniecznie potrzebny jest dodatkowy podatek dla wszystkich nie posiadająch małżonka/ki i dzieci.

  4. Anonim mówi:

    osiol moze tak rozpisywac sie a aaaaaa

  5. tomasz mówi:

    Są pomysły dobre. Są złe. Ten jest jednak tak bzdurny że aż żal. Pisanie w stosunku do Pana Adomėnasa o jakiś “rozważaniach” jest nie na miejscu. Proces myślowy czyli rozważania a także wyobraźnia są mu najwyraźniej całkowicie obcymi pojęciami.
    W myśl jego oborny “wartości rodzinnych” będzie dochodziło do bardzo “śmiesznych” sytuacji. Na przykład mąż znęca się nad żoną i dziećmi. Takie ma “hobby”. O rozwód rzecz jasna nie wnosi bo jemu dobrze. Wreszice zdesperowana kobieta sama to robi (w trosce nie tylko o siebie ale i o dzieci) w efekcie czego jest w gorszej sytuacji przy podziale majątku i na przykład traci mieszkanie. Świetnie.

  6. Agatka mówi:

    W Polsce za komuny był taki podatek dla kawalerów od 30 roku życia.Chyba został zniesiony za późnego Gierka. Nazywał się “bykowe”(!!!). Zybedeusz łapiesz się?

  7. zybedeusz mówi:

    Agatka: jakoś tego podatku się nie boję, ale poznać miłe przedstawicielki płci pięknej jestem zawsze gotów.

  8. Antek Rozpylacz mówi:

    Bzdura…radze Panom i Paniom zawierac umowe malzenska, zawarta przed slubem ochroni strony przed niemadrymi ustawami.A gdzyby nawet taka ustawa weszla w zycie,zawsze mozna majac glowe zdyskryminowac swego malzonka, poplakac na sadzie.i zabrac mu wiekszy kawalek pieroga.)

  9. tomasz mówi:

    Antek Rozpylacz: Może i z tą umową to nie jest zły pomysł. My z żoną takiej nie zawarliśmy i jakoś z tym sobie radzimy. Może dlatego że w dniu ślubu mieliśmy obydwoje…nic. I jakoś to nasze już wtedy wspólne, “nic” nam nie przeszkadzało to i teraz nasze wspólne “coś” nam nie wadzi. Czego wszystkim życzę.

  10. Agatka mówi:

    Zybedeusz: zawsze gotów(!?).Masz farta,zapewne kandydatki konkursu na miss dziewczyna Kuriera już piszczą z radości(!).Bonne chance.

  11. absurd mówi:

    Jeżeli małżonek psychicznie tortoruje swoją żonę, czy na odwród i ten krzywdzony poda na rozwód, to jeszcze przez to ucierpi i od państwa?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.