0
Obława Augustowska – zbrodnia nadal niewyjaśniona

Obława Augustowska to największa niewyjaśniona zbrodnia popełniona na Polakach po II wojnie światowej Fot. archiwum

12 lipca jest ustanowionym w 2015 r. przez Sejm RP Dniem Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej. Obława z lipca 1945 roku to największa niewyjaśniona zbrodnia popełniona na Polakach po II wojnie światowej.

W odkrytych przez historyków IPN dokumentach sowieckich, które pokazują przebieg i skalę akcji, nazywana jest „operacją przeczesywania lasów”, skierowaną przeciwko Armii Krajowej i podziemiu litewskiemu. Objęła teren o powierzchni blisko 3,5 tys. km kw., w działaniach sowieckich wzięło udział ok. 40 tys. żołnierzy. W wyniku obławy zatrzymano 2 tys. osób; 600 podejrzewanych o powiązania z AK-owskim podziemiem wywieziono. Ich los do dziś nie jest znany. Strona polska od wielu lat prowadzi starania o ustalenie losów osób zaginionych w obławie.

– Na przełomie 1944 i 1945 r. Polacy stanęli wobec nowej rzeczywistości wprowadzanej przez wojska sowieckie i polskich komunistów na ziemiach leżących na Zachód od Bugu. Jej elementem stały się aresztowania i zbrodnie dokonywane zarówno przez „wyzwolicieli”, jak i ich protegowanych. Jedna z nich związana była z operacją wojskową przeprowadzoną w lipcu 1945 r. na terenie Polski, południowej Litwy i ziemiach polskich włączonych do BSRS. W historii przyjęło się określać ją mianem Obławy Lipcowej bądź Augustowskiej. Mimo upływu lat wydarzenie to nadal pozostaje niewyjaśnione. Najbardziej rozpowszechniona wersja, mówiąca o jego przyczynach, dotyczy zbrojnej działalności polskiego podziemia niepodległościowego, w tym przede wszystkim oddziałów Armii Krajowej Obywatelskiej – wyjaśnia w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” dr. hab. Krzysztof Sychowicz, naczelnik Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Białymstoku.

Termin szeroko zakrojonej akcji przeciwko polskiemu podziemiu wyznaczono na lipiec 1945. Do pacyfikacji w północnej części województwa białostockiego, która oddzielała Prusy Wschodnie od republik radzieckich, Białoruskiej i Litewskiej, skierowane zostały znaczne siły ACz i NKDW. Zasięg operacji ograniczała od wschodu nowa granica polsko-sowiecka, na południu – droga biegnąca z Suchowoli przez Dąbrowę Białostocką do Grodna, na południowym zachodzie Kanał Augustowski, na północnym zachodzie – Dowspuda, Filipów i Wiżajny, zaś na północnym-wschodzie – skraj Puszczy Augustowskiej leżący po litewskiej stronie. Akcję wspomagał Urząd Bezpieczeństwa i Ludowe Wojsko Polskie.

– Całość działań była kierowana i koordynowana przez doradców sowieckich przy poszczególnych Powiatowych Urzędach Bezpieczeństwa Publicznego. W terenie byli oni podporządkowani rozkazom swojego zwierzchnika, który rezydował w WUBP w Białymstoku. Szczególnego rozmachu główna operacja nabrała jednak 12 lipca, kiedy wszystkie miejscowości powiatu augustowskiego oraz Puszczę Augustowską systematycznie przeczesywały wojska sowieckie i funkcjonariusze UB. Towarzyszące obławie z lipca 1945 r. aresztowania, brutalne przesłuchania, przetrzymywanie zatrzymanych w stodołach a następnie transport do miejsc odosobnienia i na koniec w nieznanym kierunku stały się standardem w tych dniach. Wszyscy zatrzymani trafili w ręce funkcjonariuszy „Smiersz” – mówi Krzysztof Sychowicz.

Niektóre wioski były otaczane przez wojsko, które przeszukiwało dom po domu i zamykało podejrzanych w stodołach. W wielu miejscach żołnierze podziemia stawiali zbrojny opór. Obławie towarzyszył nieodłączny element działalności sowietów – wszechobecny terror.

– Obława augustowska nie tylko zniszczyła struktury Armii Krajowej na terenie powiatu augustowskiego i suwalskiego, ale doprowadziła do aresztowania blisko 2 tysięcy osób, z których około 600 nigdy nie wróciło do domu. Zostali wywiezieni w nieznanym kierunku i najprawdopodobniej zamordowani. Bardzo prawdopodobne, że miejscem ich ostatecznego spoczynku stały się tereny dzisiejszej Białorusi – stwierdził naczelnik Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Białymstoku.

Aresztowani latem 1945 r. zginęli bez śladu. Po latach nowe światło na sprawę rzuciła dopiero publikacja rosyjskiego historyka Nikity Pietrowa. Upublicznił on tajny szyfrogram dowódcy kontrwywiadu wojskowego do marszałka Ławrentija Berii, szefa NKWD, zawierający między innymi plany dotyczące zatrzymanych. Znajduje się tam m.in. opis planowanej likwidacji prawie 600 więźniów złapanych podczas obławy w okolicach Augustowa. Wynika z niego, że egzekucja miała przebieg podobny do tej z 1940 roku w Katyniu.

Do dzisiaj zagadką pozostaje miejsce i czas mordu. Pomimo intensywnych działań rodzin ofiar jak i śledztwa IPN nie udało się odnaleźć miejsca pochówku. Ślad urywa się na Białorusi, a na sąsiedzką pomoc w przypadku wyjaśnienia tak trudnej sprawy trudno liczyć. Nadal nie można więc poznać prawdy. Można jednak pamiętać. Po drodze, jadąc z Polski do Wilna, warto zrobić przystanek we wsi Giby na Suwalszczyźnie, gdzie znajduje się 10-metrowy krzyż, symbolizujący pochówek zaginionych, z napisem: „Zginęli, bo byli Polakami”. Na tablicach wyryto nazwiska 530 osób, jednak ofiar obławy mogło być znacznie więcej.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.