Unijny „prezent” bożonarodzeniowy

98

Uchodźca. Słowo to zrobiło w naszych głowach prawdziwy mętlik. Powielane kilkanaście, kilkadziesiąt, ba, tysiące razy w prasie, radiu, telewizji spowodowało, że kojarzymy je już prawie wyłącznie z uciekinierami z Bliskiego Wschodu. Tymi prawdziwymi, których dżihadyści z domów wygnali, i tymi, co to chcą lżejszego życia bez większej pracy, czyli ekonomicznych turystów.
A Unia Europejska najpierw rozpostarła ramiona jak matka, a teraz jak macocha zaczyna się bronić przed swoim nie do końca przemyślanym gestem. Miliony niespodziewanych (acz zaproszonych przez niektórych wielkich polityków) gości wywołało wielką frustrację. Co z tym wszystkim dalej robić?
Wznoszone są więc graniczne mury, przeliczane kwoty albo wcale odmawia się przyjęcia uchodźców, zmniejsza się okres asymilacji kulturalnej i zasiłki.
A co z innymi krajami, których Europa do swoich przyjaciół już zaliczać zaczęła? Otóż ma dla nich „radosną” nowinę pod choinkę, ale jeszcze nie tegoroczną. Według niepotwierdzonych jeszcze oficjalnie informacji, dla Ukrainy i Gruzji w połowie przyszłego roku zniesione będą wizy i pozwoli się nawet (!) na 3-miesięczny pobyt w UE. Ale bez prawa do pracy, oczywiście…
Już widzę, jak się cieszą mieszkańcy tych krajów, którzy ucierpieli i jeszcze cierpią od wojennych koszmarów. Będą mogli za własne pieniądze wieżę Eiffla, Luwr czy Pola Elizejskie zwiedzić… I tylko ślinkę łykać patrząc, jak się tam rozgaszczają uchodźcy, którymi oni jak największe prawo też mają być.