W projektowaniu UX rezultatem jest happy end

W przeszłości myślałam, że budowanie start-upu to coś dla innych. Jednak odkrycie UX zmieniło u mnie taki pogląd
| Fot. archiwum prywatne Justyny Bielkiewicz

Justyna Bielkiewicz (Belkevič) jest absolwentką Gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Wilnie. Po studiach pracowała w wielkich korporacjach – MasterCard, Prudential i Salesforce. Dziś mieszka i pracuje w Londynie. „Kurierowi Wileńskiemu” opowiada o otwieraniu własnego biznesu oraz marzeniach o wydaniu tomiku poezji.


Twoją pasją jest projektowanie User Experience. Dla wielu brzmi to jak coś z zakresu kosmonautyki. Na czym polega to, czym się zajmujesz?

Projektowanie User Experience (UX) to proces twórczy w przestrzeni online. Metodologia UX wyposaża projektantów UX w narzędzia i wiedzę, które pomagają im zrozumieć, czego ludzie potrzebują online i offline, i stworzyć produkt lub usługę, która zaspokoi te potrzeby. UX proces opiera się na zasadach Design Thinking. To ciekawa dziedzina, która łączy dla mnie oba światy – rozwiązywanie problemów i kreatywność.

Podziel się przykładem.

Wyobraź sobie, że wybierasz się do restauracji. Jesteś tam pierwszy raz. Uprzejmy kelner zabiera cię do stolika. Siadasz i patrzysz na zrozumiały jadłospis. Muzyka jest fajna. Relaksujesz się. Restauracja jest przytulna. Otrzymujesz zamówione jedzenie, które smakuje wyśmienicie. Po wyjściu z restauracji czujesz się dobrze i tworzysz sobie w myślach notatkę: „wrócę!”. Miałaś superowe doświadczenie. UX jest właśnie jak to dobre doświadczenie, które miałaś w restauracji. To uczucie, kiedy wszystko działa i kiedy wszystko spełnia twoje potrzeby. Misją projektantów UX jest tworzenie dobrych doświadczeń, jak te w restauracji, za pomocą nowoczesnych technologii dla każdego klienta i przez cały czas w przestrzeni online.

Masz jednak rację, że dyscyplina UX może się wydawać dla wielu tajemnicza. Kiedy opowiadam o moim tytule zawodowym na spotkaniach towarzyskich, widzę wiele uniesionych brwi, którym towarzyszą pytania w stylu: „Czym się zajmujesz?”. UX jako zawód dopiero niedawno zyskał popularność i nie bez powodu. Wiele interakcji odbywa się online. Produkty i usługi są zdigitalizowane. Gdy firmy kierują się zasadami UX, wskaźnik innowacji wyraźnie wzrasta. Statystycznie każde euro zainwestowane w UX daje zwrot w wysokości 100 euro.

Czytaj więcej: Uroki fizyki i radość odkrywania: Marzena Mackojć-Sinkevičienė

Gdzie zdobyłaś wiedzę w tej dziedzinie?

Obecnie istnieje wiele sposobów, aby pogłębić wiedzę z zakresu UX. Pierwszy krok to był udział w kursach o UX. Uczestniczyłam w 10-tygodniowym kursie, który dał mi fantastyczne podstawy w tej dziedzinie. Kolejny etap pogłębiania wiedzy z tego zakresu to konferencje na temat Design Thinking i UX. Instruktywne design-zjazdy odbywają się każdego roku w najdalszych zakątkach świata, ale też blisko nas, np. w Rydze. Uwielbiam te wydarzenia i staram się co roku uczestniczyć w kilku z nich. Są dostępne książki o Design Thinking takich autorów, jak Jake Knapp lub Leah Buley, oraz materiały wideo w internecie, można dołączać do spotkań online UX meet-ups. Wszystko, co skłania do proaktywności i dodaje motywacji jest bardzo przydatne.

Czy udaje Ci się wykorzystywać swoją wiedzę na praktyce?

Moją pasją jest projektowanie UX i kreatywne myślenie. Pracuję jako konsultant UX. Miałam okazję udzielać konsultacji dla czołowych firm z międzynarodowego indeksu FTSE 100. Lubię tę pracę i uwielbiam zanurzać się głębiej w tę dziedzinę. Jestem szczęśliwa, widząc, jak rezultaty UX projektu pozytywnie wpływają na użytkowników. Gdy zaczynamy nowy projekt, zabieram użytkowników ze sobą w podróż, której pierwszy krok to zrozumienie, w czym tkwi ich problem. A kończymy na czymś namacalnym, prawdziwym – znajdujemy rozwiązanie.

Być może nowy produkt pomógł użytkownikom szybko skontaktować się z obsługą klienta, gdy zgubili psa. Być może nowa usługa pomogła im ochronić dane klientów, wskazując potencjalne zagrożenia online. Nie ma znaczenia, jak mała wydaje się zmiana. Liczy się to, w jakim stopniu poprawia ona życie codzienne użytkowników. Zawsze spodziewam się, że ostatecznym rezultatem będzie happy end.

Jakiej rady mogłabyś udzielić osobom, które chcą założyć własny biznes?

Po pierwsze, pogratulowałabym samego pomysłu! Już samo myślenie lub marzenie o własnej firmie to ogromny krok do przodu. Po drugie, zachęciłabym do robienia czegoś, co robi tylko kilkoro przedsiębiorców – do przetestowania swojego wspaniałego pomysłu z potencjalnymi użytkownikami. Jedną z największych cech charakterystycznych odróżniających start-upy, które zawodzą, od tych, które odnoszą sukcesy, jest to, jak istotny jest ich produkt dla użytkowników. Często pojawia się błędne przekonanie, że wszyscy inni są tacy jak my. Jeśli nasz produkt zaspokaja nasze potrzeby lub potrzeby naszych najbliższych przyjaciół, zwykle myślimy, że jest na to rynek. Być może. Ale przypomnijmy sobie, w jaki sposób z telefonu komórkowego korzysta nasza babcia, a w jaki nasi przyjaciele. Nie wydaje mi się, że ich potrzeby są takie same. Zachęcam więc do zbadania, czy nowy pomysł jest czymś, czego ludzie będą potrzebowali teraz i w najbliższej przyszłości.

Studiowałaś różne kierunki na kilku uczelniach. Co zadecydowało o tym, że postanowiłaś zająć się projektowaniem User Experience?

Poszukiwania mojego prawdziwego powołania w sumie trwały sześć lat. Po ukończeniu Gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Wilnie byłam pewna jednego – będę studiowała w Wielkiej Brytanii. Studiowałam stosunki międzynarodowe na dwóch uniwersytetach: Newcastle University w Wielkiej Brytanii i McGill University w Kanadzie. Studia były fascynujące, jednak pracując w tej dziedzinie, bardzo szybko zrozumiałam, że ten świat jest nie dla mnie. Zabrakło mi kreatywności. Dlatego zdecydowałam się na zmianę i postanowiłam spróbować się w biznesie. Otrzymałam dwa tytuły magisterskie na kierunku biznesowym w London School of Economics and Political Science w Wielkiej Brytanii oraz Sydney University w Australii. Nie czułam jednak satysfakcji, pracując w firmach świadczących usługi finansowe. Zaczęłam więc szukać nowych doświadczeń, brałam udział w różnych projektach, pragnęłam znaleźć swoją pasję. Po jakimś czasie odkryłam UX – i już nie oglądam się wstecz.

Czytaj więcej: Dziewczyna z Nowej Wilejki – biolog molekularny Agnieszka Mackojć

Na czym polega twoja praca?

Pracuję w Londynie w jednej z największych firm farmaceutycznych jako senior UX designer. Moje projekty dotyczą tworzenia nowych narzędzi technologicznych, które pomogą lekarzom w wykonywaniu codziennych zadań. To całkiem szlachetna praca, bo projekty, w których uczestniczę, mają bezpośredni wpływ na życie personelu medycznego i pacjentów. Nigdy nie przypuszczałam, że mogę się przyczynić do rozwoju świata medycyny bez specjalistycznej wiedzy w tym zakresie.

Zakładasz też swoją firmę.

W przeszłości myślałam, że budowanie start-upu to coś dla innych. Jednak odkrycie UX i spotkanie na drodze życia wspaniałych ludzi zmieniło u mnie taki pogląd. Firma, którą buduję z przyjaciółmi, koncentruje się na pomaganiu chętnym w nauce metodologii UX i znalezieniu pracę w tej dziedzinie. Studenci zdobędą tę wiedzę, kończąc 10-tygodniowy kurs UX. Obecnie testujemy wersję beta naszej idei biznesu na pierwszej grupie studentów. Po upływie 10 tygodni przeanalizujemy, jak udany jest nasz pomysł i czy jest dla niego miejsce na rynku. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, we wrześniu planujemy oficjalne otwarcie.

Jak znaleźć pracę, która stanie się też pasją?

Myślę, że nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. Każdy ma inną ścieżkę życia i każdy ją odnajdzie w swoim czasie i w swój sposób. Dam dwie rady. Po pierwsze, zachęcam do wypróbowania różnych doświadczeń, nawet jako hobby. Im większa jest twoja sieć, tym więcej złowisz ryb. Po drugie, radzę nie bać się porażek. To mit, że zwycięzcy się nie poddają. Radzę pozostać otwartym na zmiany, gdy czujemy, że nie jesteśmy tam, gdzie chcemy.

Jakie masz pasje życiowe poza UX?

Uwielbiam uczyć się języków obcych. Jeszcze w szkole odkryłam swoją miłość do poezji. Wisława Szymborska i Tadeusz Różewicz byli moimi idolami. Z biegiem lat ta fascynacja nie minęła. Zaczęłam nawet pisać własną poezję. Może kiedyś w życiu uda mi się wydać książkę z moimi wierszami. To byłoby niesamowite.

Czy myślisz o powrocie na Litwę?

Jestem otwarta na wszelkie możliwości. Jeśli za kilka lat moje życie sprowadzi mnie do domu, będę bardzo szczęśliwa. Mam dużo wspomnień, doświadczeń i szacunku dla naszego kraju i ludzi. Jednak obecnie moim kolejnym wielkim marzeniem jest przeprowadzka do Singapuru. Marzyłam o tym od jakiegoś czasu i mam nadzieję, że to marzenie się spełni. Może nawet w przyszłym roku.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 23(66) 05-11/06/2021