The Guardian” pod koniec września opublikował raport dotyczący jakości powietrza w Europie. „Europa stoi w obliczu poważnego kryzysu zdrowia publicznego, a prawie wszyscy na całym kontynencie mieszkają na obszarach o niebezpiecznym poziomie zanieczyszczenia powietrza” – podał brytyjski dziennik.
Czytaj więcej: Smog zabija coraz szybciej…
Najgorzej w Macedonii
Dziennikarze sprawdzili, przy pomocy najnowszej technologii oraz dzięki ekspertom, poziom zawieszenia cząstek PM2,5 w powietrzu w poszczególnych krajach Europy. Poziom PM2,5 to stężenie pyłu zawieszonego składającego się z cząstek o średnicy do 2,5 µm. Roczne średnie stężenie PM2,5 zgodnie z wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia nie powinno przekraczać 5 mikrogramów na metr sześcienny. Z raportu wynika, że tylko 2 proc. mieszkańców Europy mieszka na terenach odpowiadających wymogom WHO…
Zanieczyszczenie powietrza może być przyczyną zgonów 400 tys. Europejczyków rocznie. Najgorsza sytuacja jest w Macedonii Północnej, gdzie nawet dwie trzecie populacji oddycha powietrzem, w którym poziom pyłu zawieszonego PM2,5 czterokrotnie przekracza limit ustalony przez WHO. Zatrważająca sytuacja jest również w Polsce, Serbii, Rumunii, Albanii, Słowacji i na Węgrzech.
Unia Europejska ustaliła standardy, które są znacznie bardziej liberalne niż WHO. UE zezwala nawet na 25 mikrogramów w skali roku. Pod tym względem nawet Macedonia mieści się w europejskiej normie. Co prawda UE chce zaostrzyć przepisy w tej kwestii. Parlament Europejski zagłosował, że do 2035 r. stężenie pyłu zawieszonego musi odpowiadać standardom Światowej Organizacji Zdrowia.

Żyrmuny i Leszczyniaki
W przypadku Litwy poziom PM2,5 w zależności od regionu waha się od 6,5 do 12,6 mikrogramów na metr sześcienny. Limit ustalony przez WHO nie jest przekraczany tylko na terenie Parku Narodowego w Auksztocie. To oznacza, że nawet na terenach wiejskich sprawa z czystym powietrzem jest problematyczna.
Najbardziej zanieczyszczone powietrze w naszym kraju dotyczy dużych miast. W przypadku Wilna najbardziej zanieczyszczonym powietrzem oddychają mieszkańcy stołecznej dzielnicy Żyrmuny, gdzie poziom PM2,5 sięga 12,6 mikrogramów na metr sześcienny. Jednak już w Leszczyniakach mikrogramów jest o połowę mniej.
Sytuacja znacznie pogarsza się podczas sezonu grzewczego, powiedziała agencji ELTA Vilma Bimbaitė, kierowniczka Działu Oceny Jakości Powietrza w Centrum Analitycznym Ochrony Środowiska. Zdaniem Bimbaitė sytuacja powoli zmienia się na lepsze.
Przewodniczący Aliansu Zielonej Litwy, prof. Algimantas Paulauskas z Uniwersytetu Witolda Wielkiego, sądzi, że w przypadku ekologii nadal litewscy politycy nie wykazują się odpowiednim zaangażowaniem. – Litwa się cofa. Chodzi nie tylko o poziom PM2,5, lecz także o przeciwdziałanie uciążliwości zapachowej. Od 1 stycznia miały wejść w życie nowe regulacje, które miały zmniejszyć z 8 do 5 europejskich jednostek zapachowych [stężenie odoranta lub mieszaniny odorantów, które odpowiada zespołowemu progowi wyczuwalności zapachu – przyp. red.]. Jednak po protestach hodowców trzody chlewnej te zmiany chcą przesunąć na rok 2026. Pod tym względem jesteśmy w końcówce europejskiej. Przykładowo w Niemczech norma wynosi 0,15 europejskiej jednostki zapachowej, a my nie potrafimy nawet jej zmniejszyć z 8 do 5. Mamy kuriozalną sytuację, bo hodowcy trzody chlewnej forsują swoją nowelizację ustawy, a minister zdrowia już wprowadza de facto akt wykonawczy, chociaż samej ustawy brak, aby przystać na ich żądania. Zainterweniowaliśmy w tej sprawie w Sejmie i w ośrodku prezydenckim. Będziemy próbowali też rozmawiać z premierem, bo wszyscy mówimy o zielonym kursie, a robimy coś absolutnie odwrotnego – wyjaśnia sytuację naukowiec w rozmowie z „Kurierem Wileńskim”.
Czytaj więcej: Zanieczyszczone powietrze nad Wilnem

Przoduje Skandynawia
W Europie tradycyjnie krajami najlepiej przystosowanymi do wymogów WHO są Szwecja, Norwegia i Finlandia. Zbliżona sytuacja jest w Estonii, gdzie średnio stężenie pyłu zawieszonego waha się od 6 do 7,5 mikrogramów rocznie.
– To jest wyłącznie kwestia polityczna. To znaczy, u nas dużo się mówi o ekologii, ale przede wszystkim chodzi nie ekologię, tylko o pieniądze. Dobrym przykładem jest propozycja ministra środowiska Simonasa Gentvilasa o opodatkowaniu właścicieli aut z silnikami o dużej emisyjności. Deklaruje, że w ten sposób walczy się z zanieczyszczeniem powietrza, a tak naprawdę chodzi o ściągnięcie pieniędzy do budżetu. Natomiast gdy chodzi o rozwiązanie, na które potrzeba dodatkowych środków pieniężnych, to odpowiedź zawsze brzmi tak samo: nie mamy pieniędzy. Sektor prywatny, widząc zachowanie rządu, oczywiście sam nie chce inwestować w ekologię i zwyczajnie korzysta z sytuacji – podkreśla prof. Algimantas Paulauskas.
Ministerstwo Środowiska oświadczyło latem, że zostanie odnowiony narodowy plan walki z zanieczyszczeniem powietrza, który ma pomóc w szybszym wcieleniu w życie unijnych rekomendacji. „Wizualnie zanieczyszczenie powietrza jest niewidoczne, ale ma duży wpływ na jakość życia i zdrowie człowieka. Szacuje się, że z powodu zanieczyszczonego powietrza rocznie umiera do 300 tys. Europejczyków. Odnowienie planu wymaga od odpowiednich instytucji dużej odpowiedzialności w planowaniu narzędzi, które dadzą prawo mieszkańcom Litwy na czyste środowisko” – mówiła wówczas wiceminister środowiska Raminta Radavičienė.
Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” Nr 40 (116) 07-13/10/2023