Rumunia — Polaków azyl i tranzyt do walki o wolność. Wystawa prof. Walczaka w Bukareszcie

O tej wystawie, zrealizowanej przez Instytut Polski w Bukareszcie, rozmawiałem z prof. dr hab. Henrykiem Walczakiem z Uniwersytetu Szczecińskiego w czasie 26. edycji Dni Polskich w Suczawie (20-24 sierpnia 2025).

Czytaj również...

W ramach tego wydarzenia odbyło się m.in. międzynarodowe sympozjum zatytułowane „Bliżej siebie. O relacjach polsko-rumuńskich na przestrzeni dziejów”, poświęcone historycznym i kulturowym związkom polsko-rumuńskim.

Sojusz polityczno-militarny

Oto co opowiedział prof. Walczak: Polskę i Rumunię łączył w okresie międzywojennym sojusz polityczno-militarny asekurujący oba państwa przed zagrożeniem ze strony Związku Sowieckiego. Wielu Polaków, w tym polski rząd, przekroczyło wówczas granicę Polski z Rumunią we wrześniu 1939 r., kiedy to Polska otrzymała cios w plecy w postaci agresji sowieckiej. I rząd polski, na czele z prezydentem Ignacym Mościckim, premierem Felicjanem Sławoj-Składkowskim oraz Naczelnym Wodzem, gen. Edwardem Śmigłym-Rydzem ewakuował się do Rumunii, która 6 września ogłosiła swoją neutralność. Obok nich do Rumunii uciekali po klęsce wojny obronnej także cywile oraz wojskowi. Bukareszt jednak nie przywitał Polaków z otwartymi rękami, a pod naciskiem Niemców rząd rumuński zaczął umieszczać przekraczających granicę żołnierzy polskich w specjalnie utworzonych obozach. Internowani zostali także przedstawiciele rządu. Zdecydowanie lepsza była sytuacja ludności cywilnej.

Stanowisko neutralne i presja ze strony Niemiec i ZSRR

W obliczu niemieckiej napaści na Polskę Bukareszt zajął stanowisko neutralne, a rząd RP w sytuacji najazdu sowieckiego i zbliżającej się przegranej kampanii zwolnił stronę rumuńską z sojuszniczych obowiązków, licząc na udzielenie mu prawa przejazdu do Francji dla kontynuowania walki zbrojnej. Władze w Bukareszcie od początku wojny poddawane coraz ostrzejszej presji niemieckiej, do której następnie doszły obawy przed agresją ZSRR, zdecydowały się na internowanie władz polskich.

W tym czasie granice Rumunii przekraczali masowo polscy uchodźcy i żołnierze. Schronienie znalazło tam ok. 26 tys. cywilów oraz 25 tys. wojskowych. Ci pierwsi zostali rozlokowani w wielu miejscowościach, w największej liczbie w Ploiești, Bukareszcie, Călărași, Strehaia i Râmnicu Vâlcea. Tych drugich ze względu na przyjęty status neutralności internowano w obozach, przejmując ich wyposażenie i uzbrojenie (wartości ok. 2 mld lei w tym czołgi i samoloty).

Polscy uchodźcy w Rumunii, 1940 r.
| Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, opr.red.

Ewakuacja polskiego złota i przekazanie żołnierzy Niemcom

Bliskie stosunki sojusznicze z przeszłości nie pozostały bez wpływu na postawę wobec Polaków władz i społeczeństwa rumuńskiego. Mimo ciągłej presji niemieckiej Bukareszt zgodził się na ewakuację przez port w Konstancy polskiego złota, walorów Funduszu Obrony Narodowej oraz skarbów kultury narodowej.

Narodowy Bank Rumunii przyjął także w formie depozytu trzy tony wspomnianego kruszcu. Tolerowano masowe ucieczki żołnierzy WP z obozów internowania, jednocześnie starając się uczynić znośnymi warunki egzystencji tych, którzy nadal w nich pozostawali.

Cieniem na tej postawie kładzie się przekazanie Niemcom w lutym roku 1941, z polecenia gen. Iona Antonescu, 1 600 żołnierzy i oficerów pozostających jeszcze w obozach. Należy jednak podkreślić, że do tego czasu dzięki przychylności miejscowych czynników 20 tys. oficerów i żołnierzy mogło wyjechać do Francji, by ponownie podjąć walkę zbrojną z Niemcami (pozostali z internowanych wrócili do Polski, pod okupację niemiecką, bądź sowiecką).

Pomoc uchodźcom cywilnym

Opieki i życzliwości ze strony państwa i społeczeństwa rumuńskiego doświadczali także uchodźcy cywilni. Wspierano ich zapomogami (ok. 2 mld lei), pozwalano na funkcjonowanie organizacji charytatywnych (np. Centralny Komitet Obywatelski Pomocy i Opieki nad Uchodźcami w Rumunii, Amerykańska Komisja Pomocy Polakom, będąca kontynuacją przedwojennego Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej — ang. YMCA), kulturalno-oświatowych i sportowych, młodzieży i dzieciom umożliwiano naukę. Doświadczenia dobroci i sympatii doznanych w Rumunii pozostały we wdzięcznej pamięci nie tylko tych, co po wojnie wrócili do ojczyzny, ale także ich potomków i ogółu społeczeństwa polskiego.


O przygotowaniu wystawy

Merytoryczne przygotowanie wystawy — prof. dr hab. Henryk Walczak (Uniwersytet Szczeciński). Eksponowane obiekty pochodzą ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego (NAC), Wojskowego Biura Historycznego — Centralnego Archiwum Wojskowego (WBH-CAW), Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie (MSP), Zamku Królewskiego na Wawelu (ZKnW), Arhivele Ministerului Afacerilor Externe (AMAE), Domu Polskiego w Suczawie (DPwS), Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku (MIIWŚ), Muzeum Niepodległości w Warszawie (MNwW), Centralnego Muzeum Jeńców Wojennych w Łambinowicach (CMJW), Muzeum Lotnictwa w Krakowie (ML-K), Ośrodka Karta (KARTA).

Afisze

Więcej od autora

83. rocznica Zbrodni Wołyńskiej. Historia nie kończy się wraz z odejściem świadków

Historia nie zawsze krzyczy. Czasem mówi szeptem, ukryta w rodzinnych opowieściach, w starych fotografiach, w nazwach miejscowości, które dziś brzmią obco albo nie istnieją już wcale. Są jednak ludzie, którzy potrafią ten szept usłyszeć — i nie pozwalają mu zamilknąć.

Myszyniec — tam, gdzie czas nie biegnie prosto, a historia wciąż oddycha…

Do Myszyńca nie prowadzi jedna droga. Prowadzą do niego ścieżki pamięci, wydeptane przez pokolenia Kurpiów, przez sosnowe bory, w których cisza ma swoją wagę, a ziemia — swój głos. Tu czas nie biegnie prostą linią. Raczej krąży, zatacza kręgi, wraca w świętach, procesjach i opowieściach przekazywanych szeptem przy kuchennym stole.

31. Wesele Kurpiowskie w Kadzidle: „Sakrament jest miłością”

Na Kurpiach czas płynie inaczej. Gdy rozbrzmiewają dawne melodie, a barwne stroje znów wypełniają przestrzeń wokół kościoła i sceny, przeszłość spotyka się z teraźniejszością. 31. Wesele Kurpiowskie w Kadzidle po raz kolejny przypomniało, że tradycja, jeśli jest zakorzeniona w wierze i wspólnocie, nie przemija.