Turcja i Grecja – trudne sąsiedztwo sojuszników z NATO

Chyba żadni inni członkowie NATO nie mają tak napiętych stosunków jak Turcja i Grecja. Do zaszłości historycznych dochodzą spory o granice morskie, kwestia Cypru, wyścig do węglowodorów ukrytych pod dnem wschodniej części Morza Śródziemnego, jak też rosnący niepokój Ankary zacieśnianiem współpracy Aten z Izraelem.

Czytaj również...

Odwieczna rywalizacja między Turcją a Grecją nasiliła się w ostatnich miesiącach na kilku frontach: w kwestii kombinacji bezpieczeństwa we wschodniej części Morza Śródziemnego, roszczeń morskich oraz Cypru.

Ankara jest zaniepokojona modernizacją wojska Grecji, przejściem armii Cypru na zachodnią broń oraz zacieśnianiem się stosunków obronnych między Grecją, Cyprem i Izraelem. Punktem zapalnym pozostaje też wciąż kwestia granic morskich – co nie dziwi, jeśli spojrzy się na mapę tej części Morza Śródziemnego.

Wyspa sporów

Niedawno Turcja ostrzegła Grecję i Cypr przed tym, co określiła jako wyścig zbrojeń na Morzu Egejskim i we wschodniej części Morza Śródziemnego, oświadczając, że ściśle monitoruje ich działania wojskowe. Tureckie ministerstwo obrony poinformowało, że siły zbrojne podejmują „wszelkie niezbędne środki” w celu zapewnienia bezpieczeństwa Turcji oraz Tureckiej Republiki Cypru Północnego, czyli quasi-państewka uznawanego wyłącznie przez Ankarę.

Turcy są coraz bardziej zaniepokojeni aktywnością wojskową Grecji i Cypru we wschodniej części Morza Śródziemnego, w tym doniesieniami o zakupie przez Cypr izraelskich systemów obrony powietrznej oraz rozszerzaniem współpracy obronnej między Grecją, Cyprem i Izraelem.

W grudniu ub.r. grecki parlament zatwierdził zakup 36 izraelskich systemów artylerii rakietowej PULS za 756 mln dolarów, a w marcu tego roku komisja parlamentarna zatwierdziła kolejne ok. 4,65 mld dolarów na system obrony powietrznej i przeciwdziałania dronom Achilles Shield oraz modernizację 38 myśliwców F-16.

Również Cypr odchodzi od starszych systemów produkcji sowieckiej/rosyjskiej na rzecz sprzętu zachodniego i izraelskiego, odkąd USA całkowicie zniosły swoje długoletnie embargo na dostawy broni na wyspę w 2022 r. Ankara skrytykowała tę decyzję, uważając, że to prowadzi do „militaryzacji” Cypru. W rzeczywistości chodzi o potencjalne osłabienie pozycji Turcji na wyspie.

Cypr jest podzielony na dwa państwa: grecką Republikę Cypryjską, będącą członkiem Unii Europejskiej, oraz wspomnianą republikę Turków na północy, od czasu tureckiej interwencji wojskowej w 1974 r., która była reakcją na wspierany przez Ateny zamach stanu na Cyprze mający na celu zjednoczenie wyspy z Grecją. Turcja, Grecja i Wielka Brytania pozostają gwarantami bezpieczeństwa na wyspie na mocy porozumień zawartych po uzyskaniu przez Cypr niepodległości.

Turcja utrzymuje na północy ok. 40 tys. żołnierzy, Wielka Brytania zaś 4 tys. żołnierzy w swoich bazach, podczas gdy obecność Grecji ogranicza się do kontyngentu liczącego około tysiąca żołnierzy.

Jednak ostatnio niepokój Ankary wywołały słowa prezydenta greckiej części Cypru Nikosa Christodulidisa, który stwierdził, że Francja też mogłaby wysłać wojska do Republiki Cypryjskiej. Biorąc pod uwagę złe stosunki Ankary z Paryżem, trudno dziwić się ostrej reakcji na to Turcji, która ostrzegła, że grozi to destabilizacją wyspy i zachwianiem istniejącej równowagi bezpieczeństwa.

Jeszcze bardziej Turcję niepokoi zbliżenie Cypru i Grecji z jej innym wrogiem. W grudniu ub.r. wysocy rangą wojskowi z tych dwóch krajów i z Izraela podpisali w Nikozji plan działań obronnych na rok 2026, obejmujący wspólne działania operacyjne, szkolenia sił specjalnych oraz konsultacje na szczeblu sztabowym. Do tego dochodzą wspomniane zakupy izraelskiej broni przez Ateny i Nikozję.

Konkurencja gospodarcza

Osią tych wszystkich napięć są oczywiście trudne relacje Aten z Ankarą. Po konflikcie cypryjskim w 1974 r. Grecja rozpoczęła militaryzację swoich wysp na Morzu Egejskim, co skłoniło Turcję do utworzenia tzw. Armii Egejskiej jako siły poza strukturą dowodzenia NATO. Podczas kryzysu w Kardak/Imia w 1996 r. Turcja i Grecja znalazły się na skraju wojny o sporne wysepki.

W 2020 r. znów doszło do poważnego napięcia między siłami morskimi obu państw – powodem były poszukiwania gazu przez Turków na spornych wodach wschodniej części Morza Śródziemnego. Stosunki pogorszyły się jeszcze bardziej w maju 2022 r., kiedy grecki premier Kiriakos Mitsotakis publicznie skrytykował Turcję w amerykańskim Kongresie.

Ankara i Ateny w końcu weszły w okres normalizacji po tym, jak Grecja udzieliła pomocy humanitarnej po trzęsieniu ziemi w Turcji w lutym 2023 r. Później, w tym samym roku, w grudniu, prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan i Mitsotakis podpisali w Atenach Deklarację o dobrosąsiedzkich stosunkach i od tego czasu regularnie spotykają się na rozmowach.

Ale są to rozmowy dwóch pełnych wzajemnej nieufności sąsiadów. Grecja ma kilka razy mniejszą populację, gospodarkę i armię niż Turcja, a biorąc pod uwagę szybki rozwój tureckiego przemysłu obronnego, chce się zabezpieczyć poprzez współpracę z Izraelem oraz zakupy broni z Europy i Ameryki na wypadek, gdyby normalizacja stosunków z Turcją nie powiodła się. Szczególnie po tym, jak w Ankarze ogłoszono nowy projekt ustawy morskiej. W Atenach jest on postrzegany jako wstęp do bardziej stanowczych roszczeń Turcji na Morzu Egejskim i we wschodniej części Morza Śródziemnego.

„Wojny morskie”

Głównym punktem sporu pozostaje Morze Egejskie, gdzie potencjalnemu rozszerzeniu przez Grecję swoich wód terytorialnych do 12 mil morskich sprzeciwia się Ankara, argumentując, że dałoby to Atenom kontrolę nad ponad 70 proc. tego akwenu, poważnie ograniczyło dostęp Turcji do niego i do szlaków morskich poza nim ze względu na ukształtowanie jej linii brzegowej oraz bliskość greckich wysp do tureckiego lądu stałego. Doszło do tego, że w 1995 r. turecki parlament przyjął rezolucję, w której uznał wszelkie jednostronne rozszerzenie przez Grecję swoich wód terytorialnych na Morzu Egejskim poza 6 mil morskich za casus belli.

Poprzez sformalizowanie swoich roszczeń morskich Ankara dąży do wzmocnienia pozycji w sporach dotyczących praw do szelfu kontynentalnego, wyłącznych stref ekonomicznych oraz dostępu do wód bogatych w zasoby energetyczne. Posunięcie to stanowi również uzupełnienie kontrowersyjnego porozumienia z 2019 r. w sprawie wytyczenia granic morskich zawartego przez Turcję z rządem Libii z siedzibą w Trypolisie, które pozwoliło Ankarze dochodzić praw w szerokim korytarzu wschodniej części Morza Śródziemnego.

Grecja i Cypr z kolei stanowczo odrzucają to porozumienie, argumentując, że ignoruje ono prawa morskie greckich wysp i narusza ich własne granice morskie.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 23 (65) 13-19/06/2026

Afisze

Więcej od autora