Jeden z głównych tematów: Wołyń
W programie już pierwszy panel był poświęcony tematowi rzezi wołyńskiej. Punkt programu pt. „Głos rodziny wołyńskich” został poprowadzony przez Ołeksandra Szewczenkę, politologa specjalizującego się w relacjach polsko-ukraińskich, pracownika Uniwersytetu Warszawskiego oraz przez prof. Krzesimira Dębskiego, kompozytora.
Dla mieszkańców Litwy postać prof. Krzesimira Dębskiego może być szczególnie znana ze swego czasu bardzo u nas popularnego filmu „Ogniem i mieczem”, do którego profesor skomponował muzykę. Niewielu wie, że rodzina Dębskich została naznaczona tragicznymi losami rzezi wołyńskiej — dziadkowie Krzesimira Dębskiego zaręczyli się w trakcie obrony przed ukraińskimi nacjonalistami, a część rodziny została zamordowana.
Profesor sam próbował dociekać losów swojej rodziny i odsłonić tożsamość morderców. Jego głos zatem będzie szczególnie znaczący jako potomka ofiar, bezpośrednio zaangażowanego w temat rzezi wołyńskiej.
Zresztą warto zwrócić uwagę, kto otwiera konferencję i poprowadzi inny panel. Karolina Romanowska jest jedną z pierwszych osób prywatnych, która w 2023 r. złożyła wniosek o ekshumację ofiar rzezi wołyńskiej, członków jej rodziny. Ciągle przypomina politykom o konsekwentnej obronie imienia i godności ofiar rzezi. Znana jest z bardzo krytycznych wypowiedzi wobec ukraińskiego nacjonalizmu, w tym także wobec poczynań prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Niemniej jest przewodniczącą stowarzyszenia organizującego konferencję.
Uczestnicy mówili też o tym, jaka powinna być strategia Polski wobec powojennej Ukrainy.
Dać głos ofiarom
Jak powiedzieli „Kurierowi Wileńskiemu” organizatorzy, to próba prowadzenia dialogu, także z udziałem rodzin, które ucierpiały w rzezi wołyńskiej.
— W konferencji bierze udział kilka osób, reprezentujących szeroko pojęte „rodziny wołyńskie” — nie tylko Karolina Romanowska i prof. Dębski, lecz również członkowie Stowarzyszenia, którzy biorą aktywny udział zarówno w Konferencji (choć nie znaleźli się wśród panelistów) jak i nadchodzących IV Warsztatach Pojednania Polsko-Ukraińskiego — przekazał „Kurierowi Wileńskiemu” Olgierd Lech Dobrowolski, współorganizujący konferencję członek Stowarzyszenia Pojednania Polsko-Ukraińskiego.

Dotknięcia magiczną różdżką nie będzie
Wyjaśnił też, że to element długofalowego planu.
— Konferencja jest jednym z wielu elementów działalności Stowarzyszenia, który ma być kolejną „cegiełką” w osiągnięciu głównego rezultatu organizacji w perspektywie długoterminowej, jakim ma być normalizacja i polepszenie stosunków polsko-ukraińskich w duchu prawdy historycznej — czyli obejmujące m.in. ekshumacje ofiar ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na południowo-wschodnich obszarach II RP, edukację Polaków i Ukraińców, zmiany w ukraińskiej polityce historycznej w kierunku rezygnacji z upamiętniania i honorowania osób i organizacji, odpowiedzialnych za ludobójstwo — zaznacza.
Dodaje też, że organizatorzy wiedzą, że od jednej konferencji wszystkie rany się nie zagoją, ale proces wymaga pracy.
— Mamy świadomość, że sama konferencja nie zrobi rewolucji. Chodzi o kolejną możliwość dialogu, wypracowania odpowiedzi i rozwiązań, które nas zbliżą do prawdziwego pojednania, w duchu prawdy i partnerstwa. Nazywamy to „pierwszą” konferencją, ponieważ chcemy, aby stała się inicjatywą cykliczną, w przyszłości zamierzamy organizować II, III i kolejne edycje — wyjaśnia.



