W Związku Sowieckim i w latach 90. niepodległej Litwy, gdy wszystkiego brakowało, wyrzucenie czegoś było poważną, ostateczną decyzją. Każda rodzina na Litwie dobrze zna widok foliówki na inne reklamówki czy plastikowych wiaderek po np. kiszonej kapuście — a nuż się przyda do zbierania jagód, przeniesienia wody, przechowania śrubek…
Światowy Dzień Recyklingu Surowców Wtórnych, obchodzony 18 marca, przypomina o jednym z największych paradoksów współczesnej gospodarki. Choć coraz więcej mówi się o segregacji i obiegu zamkniętym, skala realnego przetwarzania pozostaje znikoma. Eksperci podkreślają, że kluczowe jest nie tylko sortowanie, ale też to, ile przedmiotów możemy ponownie wykorzystać.
Na świecie przetwarza się zaledwie 9 proc. odpadów z tworzyw sztucznych. Ekspertka tłumaczy, dlaczego samo sortowanie nie wystarczy — i co wspólnego z recyklingiem ma stłuczona szyba samochodu.
To nie tylko śmieci
Recykling 1 kg tekstyliów pozwala zaoszczędzić ok. 6 tys. litrów wody, a przetworzone surowce znacząco zmniejszają emisję dwutlenku węgla i zanieczyszczeń. Jednak kwestia odpadów wykracza daleko poza codzienne życie.
„Często uważa się, że odpady to tylko to, co gromadzi się w naszym codziennym życiu. Jednak spora ich część powstaje również po różnych katastrofach — od drobnych wypadków domowych po większe szkody. W takich przypadkach ważne jest nie tylko jak najszybsze uporządkowanie skutków, ale także zastanowienie się, co stanie się z uszkodzonymi przedmiotami lub materiałami” — mówi Milda Degutienė, kierowniczka ds. zrównoważonego rozwoju w Lietuvos draudimas.
Po szkodach w mieszkaniu najczęściej powstają odpady z różnych materiałów — meble, sprzęt AGD, tekstylia, materiały budowlane, elementy elektroniczne.
„Część tych przedmiotów można naprawić, odrestaurować lub poddać recyklingowi. Metal, szkło, plastik, karton lub komponenty elektroniczne mogą trafić do łańcucha recyklingu i przekształcić się w nowe produkty” — zauważa Degutienė.
Naprawa zamiast wymiany
Jedna z najważniejszych zasad zrównoważonego rozwoju mówi, że przed wyrzuceniem trzeba ocenić, czy przedmiot rzeczywiście nadaje się tylko do kosza. „Zepsuty lub uszkodzony przedmiot nie zawsze oznacza, że trzeba go wymienić na nowy. Często wystarczy niewielka naprawa, aby mógł służyć jeszcze przez wiele lat” — mówi Degutienė.
Przy tym wszystkim wciąż powinniśmy pamiętać, kiedy lepiej czemuś dać drugie życie wykorzystując ponownie, a kiedy — oddając do recyklingu. Granica między gospodarowaniem odpadami a zbieractwem potrafi być cienka…
Ekspertka podaje przykład szyby samochodowej. „Szacuje się, że odpady powstałe po naprawie 100 odprysków zmieściłyby się w dłoni, a wymiana szyb w 100 samochodach wymagałaby całego kontenera. Naprawa szyby jest nawet o 80 proc. bardziej przyjazna dla środowiska niż jej wymiana” — tłumaczy ekspertka. Taka naprawa trwa zaledwie pół godziny i nie wymaga rozmontowywania samochodu.
Uważać na stare baterie
Degutienė ostrzega przed przedmiotami, które zalegają w domach. „W gospodarstwach domowych często gromadzą się stare urządzenia elektroniczne, baterie lub inne elementy techniczne. Długo przechowywane baterie mogą zacząć wyciekać, wydzielać toksyczne substancje i stwarzać ryzyko pożaru. Dlatego bardzo ważne jest, aby takie odpady na czas oddawać do specjalnych punktów zbiórki” — mówi ekspertka.
Podczas sezonowego sprzątania warto przejrzeć rzeczy nieużywane od dłuższego czasu.
„Nie tylko zajmują one miejsce, ale mogą również zwiększać pewne ryzyko, na przykład zagrożenie pożarem lub pogarszają jakość powietrza w pomieszczeniach” — dodaje.



