To jedna z niewielu tak wyczerpujących pozycji na „nasze” wileńskie tematy. To książka wyczerpująca temat, nie czytelnika — bo jeśli rozłożyć na części, czyta się ją z przyjemnością. Oczywiście, są fragmenty wymagające lingwistycznej wiedzy — te fragmenty jednak są zdecydowaną mniejszością całości.
Książka „Językowy obraz Wielkiego Księstwa Litewskiego” została wydana w 2010 roku, z okazji 1000-lecia Litwy przypadającego w 2009 roku. Po około dekadzie ukazała się także w wersji cyfrowej. Ważna jest nie tylko sama książka, ale sama postać prof. Leszka Bednarczuka. Zmarł w listopadzie 2025 roku w wieku 88 lat.
Otóż profesor Bednarczuk był „nasz”. Urodził się i wychował na Wileńszczyźnie i Grodzieńszczyźnie, później musiał wyjechać do komunistycznej Polski. Całe życie jednak poświęcił „krwi” narodów Wielkiego Księstwa Litewskiego — czyli ich językom.
Był wybitnym lingwistą, ale też działaczem. Jako jeden z niewielu w Europie znał i badał język celtycki galijski, świetnie orientował się w językach słowiańskich i bałtyjskich.
W latach 90. wspomagał ruch prodemokratyczny, zresztą pomagał polskim „solidarnościowcom” skontaktować się z działaczami na Litwie w okresie wybijania się na niepodległość. W 2010 roku odwiedził redakcję „Kuriera Wileńskiego”, gdzie spotkał się z redakcją, a także z żołnierzem Armii Krajowej Edwardem Klonowskim, z którym szybko znaleźli wspólny język. Wszak Wilniuki!
Pozycja, którą polecamy, pozwala spojrzeć głębiej na „gwarę wileńską”, ale też na sam język litewski. Okaże się, że jest on znacznie bardziej związany z nami, Polakami na Litwie, niż nam się wydaje — ale całkiem od innej strony, niż chcieliby to ukazać litewscy nacjonaliści.
Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 13 (37) 04- 10/04/2026

