Boom na zagraniczne nieruchomości
W obliczu napięć geopolitycznych i wojny w regionie wielu Litwinów zaczęło poszukiwać alternatywy w postaci nieruchomości za granicą. Dane Hiszpańskiej Izby Notarialnej pokazują, że tylko w ostatnim kwartale 2025 r. obywatele Litwy kupili w Hiszpanii 241 mieszkań. Popularnością cieszą się również Grecja i Cypr.
Motywacje są podobne: bezpieczeństwo, możliwość wypoczynku oraz przekonanie o korzystnej inwestycji. Jednak rzeczywistość często odbiega od oczekiwań.
Jednym z głównych błędów inwestorów jest próba połączenia prywatnego użytkowania nieruchomości z regularnym dochodem z wynajmu. W praktyce okazuje się to trudne — częste podróże generują koszty, a zarządzanie lokalem na odległość wymaga wsparcia firm zewnętrznych.
Koszty takich usług w Europie Południowej sięgają od 20 do 35 proc. dochodów. Dodatkowo wynajem krótkoterminowy przynosi zyski głównie w sezonie letnim.
„Chociaż sytuacja geopolityczna w Litwie budzi niepokój części inwestorów, dane wskazują na przewagę rynku litewskiego. Analitycy agencji Investropa obliczyli, że rentowność długoterminowego wynajmu w Wilnie wynosi obecnie średnio 5-6 proc., a w niektórych rejonach nawet do 6,8 proc. Tymczasem w popularnych kurortach południowej Europy, po odliczeniu wysokich opłat za zarządzanie nieruchomością, przestojów w miesiącach poza sezonem oraz lokalnych podatków, rzeczywisty roczny zwrot często spada do zaledwie 2-4 proc.” — zauważa Ieva Šimkienė, kierowniczka działu kredytów mieszkaniowych w Bigbank.
Standardy i ukryte koszty
Problemem bywa również jakość nieruchomości. W krajach południowej Europy dominują starsze budynki o niższej efektywności energetycznej, często wymagające częstszych remontów z powodu wilgoci i słabszej izolacji.
Do tego dochodzą koszty zakupu. Cena ofertowa, np. 100 tys. euro za mieszkanie w Alicante, może wzrosnąć o dodatkowe 10-15 proc. przez podatki, opłaty notarialne i usługi prawne. Również finansowanie stanowi wyzwanie — banki zagraniczne wymagają zwykle 30-40 proc. wkładu własnego i stosują wyższe marże.
„Finansując mieszkanie za granicą, lokalne banki w danym kraju najczęściej wymagają od nierezydentów co najmniej 30-40 proc. wkładu własnego i stosują wyższe marże. Natomiast w Litwie, nawet w przypadku drugiego lub trzeciego mieszkania, warunki finansowania są bardziej elastyczne, wkład własny może być niższy, a ocena historii kredytowej klienta — dokładniejsza i szybsza. Pozwala to na znacznie efektywniejsze wykorzystanie kapitału i zwiększa ostateczny długoterminowy zwrot” — twierdzi Ieva Šimkienė.
Litwa bardziej przewidywalna
Niepewność dotyczy także przepisów. W wielu krajach południowej Europy zaostrzane są regulacje dotyczące wynajmu krótkoterminowego. W Atenach wstrzymano wydawanie nowych licencji, a Barcelona planuje całkowitą likwidację tego segmentu do 2028 r.
Sprzedać też nie tak łatwo. W kurortach konkurencja jest duża, a proces sprzedaży może trwać ponad rok. Dla porównania, na rynku litewskim mieszkania w Wilnie często znajdują nabywców w ciągu kilku tygodni, co zwiększa płynność inwestycji.
Na tle zagranicznych rynków Litwa wyróżnia się stabilnością prawną, wysokim popytem na wynajem długoterminowy oraz łatwiejszym dostępem do finansowania.



