Jak w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” zauważają organizatorzy wydarzenia, MonoWschód wyrósł z potrzeby spotkania z teatrem opartym na aktorze, słowie i osobistej interpretacji. W monospektaklu jeden aktor bierze na siebie całą odpowiedzialność za historię, kontakt z publicznością i utrzymanie jej uwagi.
— Cały czas zastanawiamy się, jaki powinien być teatr i czy jest potrzebny. Przede wszystkim staramy się kontynuować pracę, którą rozpoczęliśmy wiele lat temu. Chodzi o poprawne polskie słowo, polską literaturę, historię i tradycję. To wszystko staramy się przekazywać naszej publiczności — mówi nam Lila Kiejzik, dyrektorka Festiwalu i kierowniczka Polskiego Teatru „Studio” w Wilnie.
Klasyka nadal pozostaje potrzebna dla widzów
Tegoroczny program MonoWschodu pokazuje, że klasyczna literatura nadal znajduje miejsce na scenie. Wśród przedstawień znalazły się m.in. „Beniowski”, „Pan Tadeusz” oraz spektakl poświęcony Helenie Modrzejewskiej.
— Sama byłam zaskoczona, kiedy zobaczyłam wszystkie zgłoszone propozycje. Znowu pojawiają się Słowacki, Mickiewicz czy Modrzejewska. To pokazuje, że klasyczna literatura nadal jest potrzebna i że widzowie chcą ją oglądać na scenie — mówi Lila Kiejzik.
Jej zdaniem klasyka nie musi jednak oznaczać teatru oderwanego od współczesności. Wręcz przeciwnie, dawne teksty można przedstawiać nowoczesnym językiem, zachowując ich sens i wartość.
— Jestem za współczesnym teatrem, ale takim, który pozostaje zrozumiały i bliski widzowi. Mrożka, Miłosza czy Mickiewicza można przecież wystawiać nowocześnie, ciekawie i atrakcyjnie, bez zmieniania ich twórczości w coś sztucznego czy niezrozumiałego — podkreśla rozmówczyni „Kuriera Wileńskiego”.
W ostatniej dekadzie Polski Teatr „Studio” w Wilnie wystawia również spektakle współczesnych dramaturgów. Sięga po współczesną klasykę. Są to na przykład utwory Sławomira Mrożka, Tadeusza Różewicza czy Ingmara Villqvista. I pomimo że są to współczesne spektakle i dramaty, już weszły do kanonu polskiej klasyki.
Dla Lili Kiejzik najważniejszy pozostaje kontakt z publicznością. Teatr, jej zdaniem, powinien odpowiadać na potrzeby widza, ale jednocześnie nie rezygnować z własnych wartości.
Młodzi też potrzebują klasycznego repertuaru
Teatr „Studio” od lat przygotowuje przedstawienia nie tylko dla dorosłych, ale również dla dzieci i młodzieży. W repertuarze pojawiały się spektakle związane m.in. z Fryderykiem Chopinem i Janem Matejką.
— Do dziś przygotowujemy bajki dla dzieci. Mamy wystarczająco dużo aktorów, którzy chcą pracować, młodzi przychodzą i grają — mówi Lila Kiejzik.
Jej doświadczenie pokazuje, że młodzi widzowie nie odrzucają automatycznie klasycznego repertuaru.
— Mieliśmy młodych ludzi mających około 14-16 lat i bardzo chętnie uczestniczyli w takich przedstawieniach, dlatego nie mogę powiedzieć, że taki repertuar nie jest im potrzebny. Z mojego punktu widzenia, na podstawie tego, co widzę i obserwuję u młodych ludzi, którzy do nas przychodzą, klasyka i wartościowy repertuar są nadal potrzebne — zaznacza liderka teatru.
„Dziady”, historia teatru i Čiurlionis w nowej odsłonie
Dla Polskiego Teatru „Studio” sięganie po klasykę nie jest nowym pomysłem. Jednym z najważniejszych przykładów pozostają „Dziady” Adama Mickiewicza, wystawione przez teatr w 1988 r. na podstawie adaptacji Alwidy Bajor.
— To było bardzo ważne przedstawienie. Wtedy nie było łatwo wystawiać takich rzeczy. Zrobiliśmy „Dziady”, a później, w 1989 r., pojechaliśmy z nimi do Bielska-Białej i Krakowa — wspomina reżyserka.
Jedną z ważnych pozycji tegorocznego festiwalu będzie „M.K. Čiurlionis. Samotność”. Teatr „Studio” już wcześniej sięgał po postać litewskiego artysty, ale tym razem przygotował nową realizację.
— W ubiegłym roku był rok Čiurlionisa i przygotowaliśmy spektakl o nim. W tym roku chcieliśmy zrobić coś nowego, a nie powtarzać tego, co już było. Chcemy pokazać Čiurlionisa inaczej. To będzie kolejna próba spojrzenia na tę postać przez teatr i przez aktora — dodaje Lila Kiejzik.
Teatr wychodzi poza Wilno
MonoWschód nie będzie festiwalem zamkniętym w jednej sali ani nawet w jednym mieście. Spektakle zostaną pokazane również w Ejszyszkach, Zujunach, Grzegorzewie, Trokach i Pogirach.
— Bardzo ważne jest dla nas, żeby teatr docierał do różnych miejsc. Nie chcemy, żeby wszystko odbywało się tylko w Wilnie. Jeżeli możemy pojechać ze spektaklem do innej miejscowości i spotkać się z tamtejszą publicznością, to jest to dla nas bardzo ważne — zapewnia nasza rozmówczyni.
„Wileńska ulica” nadal przyciąga widzów
Doświadczenie Teatru „Studio” pokazuje, że spektakle oparte na tradycji mogą przez lata pozostawać żywe. „Wileńska ulica” jest grana od 26 lat i nadal spotyka się z dobrym odbiorem.
— Kiedy jedziemy gdzieś z „Wileńską ulicą”, spektakl spotyka się z bardzo dobrym odbiorem. Czy jesteśmy w Ameryce, Londynie czy w Wilnie, widz podobnie odbiera piosenki Ordonówny czy Fogga. Ten styl retro jest zrozumiały i bliski publiczności — mówi kierowniczka Teatru „Studio”.
Jej zdaniem takie doświadczenia pokazują, że teatr nie zawsze musi zabiegać o uwagę widza poprzez eksperyment czy szok.
— Czasami wystarczy dobra historia, dobre słowo i aktor, który potrafi to przekazać. Widz potrafi to docenić — podkreśla Lila Kiejzik.
Tylko cztery dni, ale wiele teatralnych historii
W programie VIII Międzynarodowego Festiwalu Monospektakli „MonoWschód VIII” znalazło się jedenaście spektakli z Polski, Litwy, Ukrainy, Szkocji i Stanów Zjednoczonych.
Publiczność zobaczy „Jasia i Małgosię. Historię prawdziwą” Patrycji Zając ze Szkocji, „Skazanego na noc” Przemysława Tejkowskiego z Polski oraz „M.K. Čiurlionisa. Samotność” Sebastjana Kazakovskisa z Polskiego Teatru „Studio” w Wilnie.
W programie znalazły się również „Trzy księżniczki na ziarnku piasku” i „Sukces” z Marcinem Kryżą Fundacji Pomysłodalnia, „Czyściec” Gosi Duch z Teatru Nasz w Chicago oraz „Helena Modrzejewska. Zakazany występ” Katarzyny Zawady.
Litwę reprezentować będzie także Aleksandras Rubinovas ze spektaklem „Mój ojciec”. Z Ukrainy przyjedzie Wiktor Lafarowicz z Polskiego Teatru Ludowego we Lwowie, który zaprezentuje „Beniowskiego”.
Program uzupełnią „Zapiski oficera Armii Czerwonej” Edwarda Kiejzika z Polskiego Teatru „Studio” w Wilnie oraz „Pan Tadeusz” Mateusza Nowaka.
— Przyjeżdżają do nas teatry z różnych stron świata, nie tylko z Wilna. To jest dla nas bardzo ważne, bo dzięki temu możemy zobaczyć różne sposoby myślenia o teatrze i różne sposoby pracy aktora — dodaje dyrektorka Festiwalu.
Okazja do rozmowy
MonoWschód VIII będzie więc nie tylko przeglądem monospektakli. W tym roku po raz pierwszy odbędzie się MonoMix, czyli „improwizowana składanka ad hoc” w wykonaniu artystów festiwalowych. Festiwal to również spotkanie różnych teatrów, języków i sposobów opowiadania historii. Dla Teatru „Studio” będzie to kolejna okazja do rozmowy z publicznością o miejscu literatury, słowa i tradycji we współczesnym teatrze.
— Praca z każdym rokiem jest coraz trudniejsza, ale jeżeli wszyscy jesteśmy zdrowi i możemy pracować, to już jest bardzo dużo. Jeździmy na festiwale, gramy, spotykamy widzów. Kiedy widzimy reakcje zarówno starszych, jak i młodszych osób, mamy poczucie, że ten repertuar jest potrzebny — podsumowuje Lila Kiejzik.
VIII Międzynarodowy Festiwal Monospektakli „MonoWschód VIII” odbędzie się w dniach 22-25 października 2026 roku. Wstęp na wszystkie wydarzenia jest wolny, z wyjątkiem spektaklu „M.K. Čiurlionis. Samotność”.




