Opiniotwórczy brytyjski dziennik „The Telegraph”, opierając się na źródłach dyplomatycznych, poinformował, że Rosja może ponownie zażądać wycofania się NATO z Europy Środkowo-Wschodniej.
NATO bez wschodniej flanki?
Władimir Putin niejednokrotnie podkreślał, że rozszerzenie NATO stanowi zagrożenie dla Rosji. Kilka miesięcy przed pełnoskalową wojną w Ukrainie Rosja zażądała, aby Sojusz Północno-Atlantycki powrócił do granic 1997 r. 17 grudnia 2021 r. rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych opublikowało komunikat, w którym poinformowało o przekazaniu stronie amerykańskiej dwóch dokumentów, gdzie były określone zasady funkcjonowania Rosji i NATO.
Jeden z punktów mówił o wycofaniu wojsk NATO rozmieszczonych na terytoriach nowych państw członkowskich NATO w 1997 r. W maju 1997 r. został podpisany „Akt Stanowiący o podstawach wzajemnych stosunków, współpracy i bezpieczeństwa” pomiędzy 16 państwami NATO a Rosją. Obie strony uznały, że nie są przeciwnikami. Zdaniem Rosji rozszerzenie NATO na wschód było niezgodne z postanowieniami podpisanej umowy, chociaż takiego zapisu tam nie ma. W 1999 r. do NATO dołączyły Polska, Czechy i Węgry. Pięć lat później Litwa, Łotwa, Estonia, Bułgaria, Rumunia, Słowacja i Słowenia.
„Europa również ma swoje karty do rozegrania”
Brytyjski dziennik pisze, że gdyby żądania Putina zostały zrealizowane i wojska NATO opuściły wschodnią flankę, to oznaczałoby zmianę układu bezpieczeństwa w regionie. Władimir Putin w ubiegłym tygodniu oświadczył, że Kreml jest gotowy wznowić trójstronne negocjacje w sprawie zakończenia wojny przeciwko Ukrainie. Zdaniem rosyjskiego przywódcy negocjacje muszą dotyczyć również bezpieczeństwa europejskiego. Natomiast doradca Kremla Jurij Uszakow stwierdził, że Unia Europejska powinna być stroną negocjacji pomiędzy Rosją, Ukrainą oraz Stanami Zjednoczonymi. „Stany Zjednoczone nie zdołały wywrzeć presji na Kijów, aby zgodził się na zawarcie porozumienia pokojowego” — oświadczył w wywiadzie dla rosyjskiej telewizji państwowej.
Na słowa Uszakowa zareagował minister spraw zagranicznych RP. „Rosja zrozumiała, że Europa również ma swoje karty do rozegrania” — napisał Radosław Sikorski. Wcześniej w rozmowie z CNN szef polskiej dyplomacji mówił, że do zakończenia wojny, trzeba wywierać większą presję na Moskwę. „Oczywiście każdą wojnę można zakończyć kapitulacją, ale warunki jej zakończenia mają znaczenie” — oświadczył polityk.
Putin wówczas i teraz
Przewodniczący sejmowego Komitetu Spraw Zagranicznych, socjaldemokrata Remigijus Motuzas zwraca uwagę, na to, że na początku XXI w., kiedy Litwa ubiegała się o członkostwo w NATO, to sam Władimir Putin nie miał żadnych zastrzeżeń.
— Były czasy, kiedy Putin w zasadzie nie sprzeciwiał się przystąpieniu niektórych państw, w tym państw bałtyckich, do NATO, gdy rozpoczynały się dyskusje na ten temat. Przez pewien okres działała grupa robocza ds. współpracy między Federacją Rosyjską a NATO. Jednak jej działalność została zakończona praktycznie po rozpoczęciu rosyjskiej agresji, po okupacji Krymu. Wcześniej w ramach tej grupy odbywały się regularne konsultacje i spotkania. Jeżeli spojrzymy na historię Federacji Rosyjskiej, był również okres, kiedy sama Rosja, a także Putin, wspominali o możliwości przystąpienia do NATO — zaznacza w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” polityk.
Poseł kwalifikuje możliwe żądania Rosji jako próbę szantażu i zastraszania.
— Przypomnijmy sobie sytuację sprzed roku czy dwóch, kiedy pojawiły się informacje o zamiarze przystąpienia Finlandii i Szwecji do NATO. Rosja również wówczas groziła tym państwom, zapowiadając określoną reakcję. Ostatecznie sprowadziła się ona jedynie do rozmieszczenia dodatkowych sił wojskowych w pobliżu granic tych państw i podobnych działań. Moim zdaniem Putin wielokrotnie już poruszał tę kwestię. To po prostu forma szantażu mająca na celu powstrzymanie dalszego rozszerzania NATO. Rosja próbuje zastraszać Zachód, wysyłając komunikat: nie próbujcie dalej rozszerzać Sojuszu, bo jeśli to zrobicie, zażądamy powrotu do sytuacji z 1997 r. W praktyce jednak, moim zdaniem, zarówno sam Putin, jak i Kreml, osoby odpowiedzialne za kształtowanie rosyjskiej polityki zagranicznej, w tym minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow, doskonale rozumieją, że powrót do granic NATO z 1997 r. jest po prostu nierealny — zauważa Motuzas.

Linia USA–Rosja
Donald Trump, w miniony weekend, powiedział, że jego kraj po zakończeniu wojny rosyjsko-ukraińskiej będzie chciał robić interesy z Rosją i Ukrainą. Ośrodek Studiów Wschodnich im. Marka Karpia, w swej analizie, podkreśla, że ostatnio prezydent USA wykonał szereg gestów i ustępstw w stosunku do Rosji.
„Strategia administracji Trumpa wobec rosyjskiej agresji na Ukrainę nie uległa w ostatnich miesiącach zasadniczej zmianie. Waszyngton wciąż dąży do zakończenia wojny. Kolejne próby porozumienia z Moskwą przynosiły zarówno momenty ocieplenia na linii USA-Rosja, jak i chwile zbliżenia amerykańsko-ukraińskiego — co najprawdopodobniej miało służyć wywieraniu presji na stronę rosyjską i skłonić Putina do ustępstw” — czytamy w dokumencie.




