Szczyt NATO w Ankarze. Pavilionis: „Europa i Ameryka są od siebie zależne”

Donald Trump w Ankarze ponownie wspomniał Grenlandię i zagroził wycofaniem amerykańskich żołnierzy z Europy. Žygimantas Pavilionis w rozmowie z „KW” sądzi, że Amerykanie nie opuszczą naszej części świata, a ostra retoryka jest stosowana w celu zmuszenia sojuszników do zwiększenia wydatków na obronę.

Czytaj również...

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan, podczas zakończonego 8 lipca szczytu NATO w Ankarze, oświadczył, że Europa powinna wziąć większą odpowiedzialność za obronność, ale bez podważania jedności Sojuszu. Z kolei kanclerz Niemiec oświadczył, że w Ankarze wyłoni się nowy duch NATO. „W zeszłym roku w Hadze postanowiliśmy, że znacznie wzmocnimy wysiłki w zakresie obronności. Dotrzymaliśmy słowa. W większości państw członkowskich Unii Europejskiej oraz w NATO znacznie poprawiliśmy poziom wysiłków w zakresie obronności. Będziemy o tym dzisiaj rozmawiać i sprawimy, że NATO stanie się bardziej europejskie, aby mogło pozostać transatlantyckie” — powiedział Friedrich Merz. Jednym z celów tegorocznego szczytu jest zwiększenie wydatków na obronę.

Žygimantas Pavilionis.
„Amerykanie nie mogliby przeprowadzić operacji w Iranie bez europejskiego wsparcia” — sądzi Žygimantas Pavilionis | Fot. Andrius Ufartas, ELTA

Trump i Grenlandia

Donald Trump na szczycie NATO ponownie oświadczył, że Stany Zjednoczone muszą kontrolować Grenlandię. „Dania nie wydaje żadnych pieniędzy, a to ważna część (świata) dla Stanów Zjednoczonych. Jest otoczona przez chińskie statki i rosyjskie statki i nie pozwolimy, by to się stało. Grenlandia (…) powinna być kontrolowana przez Stany Zjednoczone, nie Danię” — powiedział prezydent USA.

Na słowa Trumpa zareagowała premier Danii. „Grenlandczycy nie chcą być częścią Stanów Zjednoczonych. Dali to jasno do zrozumienia” — odpowiedziała Mette Frederiksen. Podkreśliła, że Dania współpracuje już z Waszyngtonem w kwestii bezpieczeństwa Grenlandii, a teraz chcą tę współpracę rozszerzyć. W podobnym tonie wypowiedział się szef grenlandzkiej dyplomacji Múte Bourup Egede. „O naszej przyszłości decydujemy my, Grenlandia. Zawsze tak było i zawsze tak będzie” — napisał na Facebooku.

Mette Frederiksen poza tym oświadczyła, że Dania jest gotowa bronić Grenlandii. Tym niemniej liczy na to, że sojusznicy będą szanować prawo mieszkańców Grenlandii do samostanowienia.

— Być może dla Europejczyków sposób mówienia Trumpa jest nie do przyjęcia. Kiedy rozmawiam z Amerykanami, to oni mówią wprost: na spokojnie rozmawialiśmy z wami 10 lat. W 2014 r. na szczycie w Newport wszyscy obiecali zwiększyć wydatki na obronę. Niestety, nikt oprócz kilku państw tego nie zrobił. Oni mi mówią: kiedy zaczęliśmy rozmawiać z wami inaczej, to Europę ogarnął strach i Europa zaczęła się zbroić. Z pewnością retoryka Trumpa jest w pewnym sensie grubiańska, powiedziałbym kowbojska, tylko, że to działa — ocenia w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Žygimantas Pavilionis, wiceprzewodniczący sejmowego Komitetu Spraw Zagranicznych, były ambasador Litwy w USA.

Krytyka Hiszpanii

Trump zaatakował również Hiszpanię. Prezydent USA polecił ministrowi finansów Scottowi Bessentowi wstrzymanie wszelkiej wymiany handlowej z Hiszpanią. „Nawiasem mówiąc, chciałbym zerwać z nią wszelkie kontakty. Hiszpania to okropny partner w NATO. Nie angażują się, nie płacą. Nie chcę mieć nic wspólnego z Hiszpanią. Należy zerwać wszelkie kontakty handlowe z Hiszpanią, w tym wizyty” — oświadczył.

Rozmówca naszego dziennika zaznacza, że niezadowolenie Trumpa z Hiszpanii jest łatwo wytłumaczalne. Wydatki Hiszpanii na obronę pozostają na poziomie 2 proc. PKB i w obecnej sytuacji geopolitycznej ten poziom jest zbyt niski.

— Byłem w Hiszpanii i również nie mogę zrozumieć, jak można udawać, że nie ma wojny. Premier Hiszpanii Pedro Sánchez podczas ubiegłego szczytu sprzeciwił się zwiększeniu wydatków. Poza tym (dziwne są – od. red.) jego wypowiedzi, że niby Ameryka jest największym wrogiem, a Chiny są przyjacielem. To tutaj ewidentnie coś jest nie tak — uważa poseł Pavilionis.

Jego zdaniem podobna sytuacja jest również w niektórych innych krajach członkowskich, na przykład w Wielkiej Brytanii lub Czechach.

— Czechy mają bardzo dobry przemysł zbrojeniowy, tylko że ich budżet obronny wynosi zaledwie 1,8 proc. PKB. Oni muszą zrozumieć, że to nie jest tylko nasza lub Ukrainy wojna. Albo jednoczymy się i zatrzymujemy agresora, albo te wszystkie zobowiązania stają się zwykłą retoryką. Oczywiście, możemy obrażać się na Stany Zjednoczone. To jest bardzo popularne, tylko że najbardziej obrażają się te kraje, które nie chcą zwiększać finansowania — podkreśla polityk.

wyda-nato-2026-07-09-2-PORTAL
Trump wielokrotnie podkreślał swoje dobre relacje z tureckim przywódcą i stwierdził, że pojechał do Turcji głównie z szacunku do prezydenta Erdogana | Fot. EPA-ELTA

Zagranie taktyczne

Zdaniem Pavilionisa ostra retoryka strony amerykańskiej jest zagraniem taktycznym. W ten sposób USA chcą zmusić sojuszników do zwiększenia wydatków na obronę.

— Europa z Ameryką są od siebie zależne. Amerykanie nie mogliby przeprowadzić operacji w Iranie bez europejskiego wsparcia. Oni musieli korzystać z baz wojskowych znajdujących się w Europie. Tylko Europa w najbliższych 5-10 latach nie jest wstanie dozbroić się bez pomocy USA. Załóżmy scenariusz, że jednocześnie jesteśmy zaatakowani przez Rosję i Chiny. To jest możliwe. Jest takie amerykańskie powiedzenie „United we stand, divided we fall” (Razem stoimy mocno, podzieleni upadniemy). Sądzę, że nikt z nas nie chce upaść, tylko trwać. Możemy obronić nasze wartości, tylko działając razem — konkluduje wiceprzewodniczący sejmowego Komitetu Spraw Zagranicznych.


Agencja informacyjna Bloomberg podała, że NATO rozważa rezygnację z planowanego na przyszły rok szczytu w Albanii, by złagodzić napięcia w relacjach z prezydentem USA Donaldem Trumpem. „Z powodu ciągłych ataków amerykańskiego prezydenta na NATO rośnie prawdopodobieństwo, że przyszłoroczny szczyt, który miał się odbyć w Albanii, może zostać przełożony, aby nie stwarzać Trumpowi kolejnej okazji do dyskredytowania sojuszników” — napisała agencja.

Afisze

Więcej od autora

Nieprzepracowana historia

W ostatnim czasie w przestrzeni publicznej rozgorzała ostra dyskusja o tym, czy pomnik poetki powinien pozostać w Wilnie. „Nie jestem osobą, która może powiedzieć: przenosić czy nie przenosić. To...