Mijają 82. lata od bohaterskiego zrywu Warszawy. O stolicę Polski bili się także Wilniucy

Powstanie Warszawskie, w którym walczyli też Wilniucy, w 2021 r. trafiło jako przykład do litewskiego opracowania o walce partyzanckiej. Przez lata okupacji świadectwo było raczej kulą u nogi niż dumą — a dyskusja nad jego sensem trwa do dzisiaj, przypominając dyskusje dotyczące… powstania styczniowego 1863 r., gdyż argumenty są podobne.

Czytaj również...

Miną 82 lata od narodowowyzwoleńczego zrywu

Wkrótce minie 82. rocznica Powstania Warszawskiego, które miało przywrócić Polsce możliwość decydowania o sobie bez Sowietów i aliantów.

1 sierpnia 1944 r. o godzinie 17:00 żołnierze Armii Krajowej uderzyli na niemieckich okupantów w Warszawie. Warto przypomnieć historię tego powstania, szczególnie w kontekście Wileńszczyzny — a taki kontekst jest zasadny.

Powstanie Warszawskie trwało 63 dni. Po kapitulacji Hitler wydał rozkaz systematycznego wyburzania miasta. Z Warszawy zostały gruzy. Miasto było tak zniszczone, że po wojnie rozważano zasadzenie tu parku pamięci.

Komenda Główna AK zdecydowała się na powstanie w momencie, gdy jednostki sowieckie zbliżały się do Wisły. W dzielnicach wyzwolonych przez AK jawnie działały struktury Polskiego Państwa Podziemnego — sądy, podziemna administracja, poczta. Dowódcy liczyli, że Armia Czerwona wkroczy do miasta, w którym Polacy są gospodarzami, a nie tylko wyzwolonymi, i że wymusi to na Stalinie ponowne uznanie rządu londyńskiego, czyli faktycznie rządu Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie.

Modus operandi Sowietów

Jednak Sowieci zatrzymali się pod Warszawą i wstrzymali działalność sowieckiego lotnictwa w tym rejonie. Dali Hitlerowi czas na pełną likwidację powstańców i miasta. Kiedy alianci zachodni zwrócili się do Moskwy o zgodę na międzylądowanie samolotów dokonujących zrzutów dla powstańców, bo Sowieci kontrolowali niebo po swojej stronie — Sowieci odmówili.

Zgodę wydali dopiero 14 września, gdy w rękach powstańców były już tylko resztki miasta. Ale Sowieci, jako imperium o perfekcyjnie opracowanych procedurach działania, nie zapomnieli o działaniach propagandowych. Wysłali jedną jednostkę złożoną z Polaków i zrobili skromny zrzut sprzętu, a wypromowali to wszędzie jako wielką pomoc powstańcom.

Tymczasem Sowieci internowali żołnierzy Armii Krajowej także na Wileńszczyźnie. Żołnierze AK byli aresztowani, wywożeni i rozstrzeliwani jeszcze przed wybuchem Powstania Warszawskiego, po Operacji „Ostra Brama”, która miała miejsce w dniach 6-15 lipca 1944 r. na Wileńszczyźnie, czyli niecały miesiąc przed Powstaniem Warszawskim.

Co ma „Ostra Brama” do Warszawy?

Operacja „Ostra Brama” była największym zbrojnym wystąpieniem Polskiego Państwa Podziemnego przed 1 sierpnia. Blisko 6 tys. żołnierzy zaatakowało Wilno zamienione przez Niemców w twierdzę. Już 13 lipca pchor. Jerzy Jensz i kpr. Artur Rychter zatknęli na baszcie Giedymina polską flagę. Po kilku godzinach Rosjanie ją zdjęli i zastąpili sowiecką.

Prawobrzeżna część Wilna znalazła się przez krótki czas pod polską administracją. Dowódca okręgu ppłk Aleksander Krzyżanowski „Wilk” prowadził z Sowietami rozmowy o utworzeniu polskiego korpusu podporządkowanego taktycznie dowództwu sowieckiemu, lecz politycznie — rządowi w Londynie. Wydawało się, że polityczne założenia operacji zostały zrealizowane. „Czego politycy nie mogli załatwić przy zielonym suknie, my tutaj załatwimy po żołniersku” — mówił Krzyżanowski.

Jednak już 17 lipca Sowieci zaprosili Polaków „na rozmowy”, aby tam złamać obietnice i Polaków aresztować. Wzięci do niewoli żołnierze odmówili wcielenia do armii Berlinga (nazywaną też „polską armią ZSRS”) i zostali wywiezieni do łagrów. Aresztowani oficerowie trafili do Workuty — część z nich nie przeżyła zsyłki.

Czy Warszawa wiedziała o kolejnej sowieckiej zdradzie? Najpewniej nie wszystko. Do Warszawy przed powstaniem dotarły jedynie szczątkowe meldunki. Najpewniej dowództwo w Warszawie wciąż było przekonane, że Sowieci są jacy są, ale formalnie są aliantami, a więc sojusznikami Polaków. Gdyby dowództwo warszawskie posiadało informacje o sowieckiej zdradzie, być może podjęłoby inne decyzje. Jednak to pozostaje w sferze gdybania.

Powstanie nie osiągnęło bezpośredniego celu

Podjęto więc decyzję o wybuchu powstania w Warszawie. Przez 63 dni miasto prowadziło heroiczną walkę. Walczyli w nim także Wilniucy, jak chociażby słynny prof. Witold Kieżun, który mimo brutalnego aresztu przez NKWD po powstaniu, pozorowanych rozstrzelaniach i zesłaniu na Kara-Kum w Turkmenistanie, dożył sędziwego wieku 99 lat. Zmarł w 2021 r. a rozpoznawany był także jako ekonomista światowej sławy.

Powstanie zakończyło się kapitulacją 2 października 1944 r. Miasto zostało zniszczone niemal doszczętnie i nie odmieniło losu Polski. Na konferencji w Jałcie w lutym 1945 r., a więc trzy miesiące po zakończeniu powstania, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania ostatecznie przypieczętowały los Polski. Stalin obiecał wolne wybory, do których nigdy nie doszło, a świat Zachodu na to przystał.

Wschodnią połowę kraju wcielono do ZSRS. Rząd londyński stracił uznanie zachodnich aliantów. Komuniści, mający marginalne poparcie społeczne, dzięki sowieckim żołnierzom utrzymali się u władzy w Polsce, a Litwa została włączona do ZSRS.

Czy powstanie miało sens? „Pragmatycy” i „romantycy”

Spór o sens powstania warszawskiego ma długą tradycję i wykracza poza sam sierpień 1944. Jak w latach 60. zauważała paryska „Kultura”, już w XIX w. polscy intelektualiści dzielili się na romantyków, widzących w zbrojnym oporze warunek przetrwania narodu, i pozytywistów albo „realistów”, czy „pragmatyków”, przekonanych, że organiczna praca i czasem nawet ugoda z zaborcami dają lepsze efekty.

Współcześni krytycy powstania wskazują przede wszystkim na skalę strat. Prawie 200 tys. ofiar, w tym kwiat intelektualny narodu, zniszczone miasto. Wskazują, że decydenci mieli niepełne informacje o planach sowieckich, że nie zabezpieczyli realnej pomocy sojuszników, że nie docenili, iż Stalin nie chciał suwerennej Polski — bez względu na to, czy jej stolica była w polskich rękach, czy nie. Faktycznie Polacy byli pozostawieni sami sobie, jak Rzeczpospolita Obojga Narodów tuż przed zaborami w XVIII w.

Obrońcy powstania z kolei podkreślają, że wiedzą, jakie racje polityczne kierowały dowódcami — działali w interesie suwerennej Polski. Klęska militarna, nie musi oznaczać porażki w dłuższej perspektywie. Że „łatwiej jest powiedzieć, że jest się realistą, niż tchórzem”. Jednak pamięć o powstaniu stała się jednym z najważniejszych elementów dziedzictwa polskiej walki o wolność. Podobnie przegrane powstania XIX w. były — wbrew pozorom — jedną z dróg, które doprowadziły do odzyskania niepodległości w 1918 r. Sam Józef Piłsudski wyrażał opinię, że w 1918 r. „po prostu dokończył Powstanie Styczniowe”, gdyż wychowany był na ideach powstańców — tych samych, których herb z litewską Pogonią, ruskim archaniołem Michałem i polskim Orłem dziś wisi w Kaplicy Powstańców na wileńskiej Rossie.

Jeden z półanonimowych komentatorów, wyrażając swój stosunek do Powstania Warszawskiego, pisał w paryskiej „Kulturze” w 1969 r., że „naród, który nie produkuje ludzi zdolnych do ofiary i poświęcenia, nie jest w stanie prowadzić realnej polityki”.

Jednocześnie zauważał, że powstanie to nie tylko „śmierć na barykadach”, ale też podjęcie „reform i głoszenie owego programu z przeświadczeniem osobistej klęski” czy praca „bez widoku bezpośredniego sukcesu”. Jednym słowem — ofiarą dla ojczyzny jest też to, nad czym pracują i czego uniknąć pozwalają nauczyciele, prawnicy, intelektualiści, a nie tylko „śmierć w ogniu walki”.

Powstaniu przyglądała się także Litwa

Co ciekawe, powstanie warszawskie analizuje też Litwa i to w nowoczesnym kontekście.

W opracowaniu z 2021 r. „Jak wygrać wojnę partyzancką? Analiza wojen niekonwencjonalnych z wnioskami dla Litwy” przygotowanym dla Akademii Wojskowej im. gen. Jonasa Žemaitisa, autorzy (wśród których jest Polak, Artur Płokszto), przyjrzeli się kwestii Powstania Warszawskiego, próbując znaleźć odpowiedź, czy taka akcja ma sens od strony militarnej.

„To było jedno z najważniejszych wydarzeń w historii Polski i do dziś trwają dyskusje nad sensem (Powstania Warszawskiego)” — czytamy w opracowaniu. Pozycja skupia się jednak na kwestii militarnej, gdyż przygląda się raczej walce w nierównej sytuacji — tak, jak Litwa, która jest w porównaniu do swoich sąsiadów krajem bardzo małym. Autorzy podkreślają jednak, że skutki powstania nie skończyły się z jego upadkiem — i że należy też spojrzeć na to, jakie struktury po sobie zostawili żołnierze.


Na podst. Davies N., Boże Igrzysko; Kaczmarek R., Historia Polski 1914–1989; Kucharczyk G., Historia Polski 1914–2022; „Kultura”; „Kurier Wileński”, archiwum biblioteczne „Kuriera Wileńskiego”; mat. pras.; IPN; Kaip laimėti partizaninį karą? Nekonvencinių karų analizė su išvadomis Lietuvai. Mokslo studija (2021)

Afisze

Więcej od autora

Polsko-litewskie spotkanie straży granicznej

Przedstawiciele polskiej i litewskiej straży granicznej spotkali się we czwartek 23 lipca, by znaleźć sposób na skrócenie kolejek na granicy między obydwoma krajami. Problemem, który trzeba rozwiązać, jest pogodzenie sprawniejszej odprawy z kontrolą migracji wtórnej.

Zakaz socmediów uratuje dzieci? Dla rodziców na Litwie problem „karmuszek” nie zniknie

W szkołach na Litwie trąbi się o tym od lat – prześladowanie, „patyčios” i inne słowa są już wręcz dla rodziców jak zaprogramowany gong. Coraz częściej dzieje się to w...