W szkołach na Litwie trąbi się o tym od lat – prześladowanie, „patyčios” i inne słowa są już wręcz dla rodziców jak zaprogramowany gong. Coraz częściej dzieje się to w internecie, gdzie falę nienawiści trudno jest zatrzymać, a poniżające nagranie skasować. Co gorsza, niekończąca się treść – feed, innymi słowy „karmuszka”, „podajnik” wpisów i filmików – nie przynosi korzyści, a silnie uzależnia (jak już zostało udowodnione – wręcz fizjologicznie!). Rady eksperta są smutne – bo wymagają rozwagi i pracy, nikt za nas bez nas się nie wstawi.
„Limity czasowe, filtry treści i nadzorowane konta pozwalają wyznaczyć wyraźniejsze granice. Jednak równie ważne jest omówienie z dzieckiem, jakich treści nie wolno nagrywać, rozpowszechniać ani komentować. W przeciwnym razie ograniczenia mogą być postrzegane wyłącznie jako zakaz, który chce się obejść” – powiedział Arnold Lukošius, ekspert ds. innowacji w firmie Tele2.
Australia zmądrzała. Kiedy Litwa?
Problem dostrzeżono już na poziomie państwowym. Australia jako jeden z pierwszych krajów na świecie wprowadziła ograniczenia w zakładaniu kont w sieciach społecznościowych dla użytkowników poniżej 16. roku życia. Krzyku było co nie miara, szczególnie płakali nad tym influencerzy, u których dzieci stanowiły duże źródło dochodów. Jednak zakaz przyniósł dobre skutki, co już można potwierdzić. Podobne rozwiązania są rozważane w kolejnych państwach.
Pod uwagę brane są różne modele: minimalne wymagania wiekowe, obowiązkowa zgoda rodziców, skuteczniejsza weryfikacja tożsamości lub ograniczenie wybranych funkcji platform. Nie ma jednak rozwiązań idealnych.
„Ograniczenia w sieciach społecznościowych mogą zmniejszyć narażenie młodszych dzieci na szkodliwe treści, ale nie jest to rozwiązanie całego problemu. Platformy i funkcje będą się zmieniać, dlatego ważne jest, aby wyposażyć dziecko w umiejętności, które pomogą mu bezpieczniej poruszać się w każdym środowisku cyfrowym” – zaznaczył Lukošius.
Porozmawiajmy przed, nie po
Eksperci wskazują, że rozmowę o zachowaniu w internecie warto przeprowadzić zanim dziecko w ogóle zetknie się z technologią. Kluczowe jest, żeby wiedziało, że może powiedzieć dorosłemu o otrzymanej groźbie, poniżającym nagraniu czy własnym błędzie popełnionym w sieci.
W praktyce rodziny mogą ustalić kilka konkretnych zasad: nie filmować i nie publikować innych osób bez ich zgody, nie przesyłać poniżających materiałów, nie odpowiadać na zaczepki wyzwiskami, a w razie groźby – zapisać wiadomości lub zrzuty ekranu, zablokować sprawcę i zgłosić sprawę platformie. Lub w gorszych przypadkach – odpowiednim organom.
Co jednak gorsza, rodzic wymagając od dziecka odpowiedniego zachowania… musi sam się tych reguł trzymać.
„Nie mniej ważny jest przykład samych dorosłych. Jeśli rodzice publikują zdjęcia innych osób bez ich zgody lub agresywnie komentują w internecie, dziecku będzie trudniej zrozumieć, dlaczego oczekuje się od niego innego zachowania” – dodał ekspert Tele2.
Co z różnymi „bezpiecznikami”?
Dodatkową warstwę ochrony mogą stanowić narzędzia technologiczne. Na urządzeniach z systemem Android dostępna jest aplikacja Google Family Link, na urządzeniach Apple – funkcja Screen Time i ustawienia konta rodzinnego. Kontrolę rodzicielską oferują również aplikacje Microsoft Family Safety, Qustodio, Norton Family i Kidslox. Pozwalają one ustalać limity czasu korzystania z aplikacji, zarządzać pobieranymi treściami i monitorować ogólne nawyki cyfrowe dziecka.
To jednak nie może stać się narzędziem podglądania i inwigilacji, do wszystkiego trzeba podchodzić z głową.



