Romuald Piotrowski: Nie mówimy „żegnaj”, lecz „do zobaczenia, Mrągowo!”

Kapela Wileńska jest weteranem Festiwalu Kultury Kresowej w Mrągowie. Była już na pierwszej edycji, zdobyła wówczas Nagrodę Publiczności. Podczas tegorocznego, 31. festiwalu nie tylko wystąpiła w koncercie galowym, ale otrzymała dodatkowe zadanie – porwać mrągowską publiczność do tańca. O tym, jak się udało, opowiada kierownik Kapeli Wileńskiej Romuald Piotrowski.

Czytaj również...

Agnieszka Skinder: Kapela Wileńska po raz kolejny przyjechała do Mrągowa. Jakie były wasze wrażenia z tegorocznego festiwalu? Po tylu latach Mrągowo wciąż potrafi zaskoczyć?

Romuald Piotrowski: Jesteśmy tu z Kapelą już… sam nie wiem który raz. Tego chyba nie da się policzyć! Na pierwszym festiwalu otrzymaliśmy główną nagrodę, na drugim też byliśmy, później na: 5., 10., 15., 20., 25., 30., no i na 31.na pewno. A co było pomiędzy? Tu już pamięć szwankuje – śmieje się Romuald Piotrowski.

Tym razem Mrągowo zaskoczyło nas Potańcówką Kresową, w której braliśmy czynny udział. I naprawdę fajnie było!

Potańcówka była jedną z nowości tegorocznego festiwalu. Jak przyjęła Was publiczność? Mrągowianie dali się porwać wileńskim melodiom?

Z tego, co nam wiadomo, pomysł Potańcówki wyszedł od burmistrza Mrągowa Jakuba Doraczyńskiego. W jej organizację włączyły się także Towarzystwo Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej oraz Mrągowskie Centrum Kultury.

Opiekowała się nami pani Barbara Morawska, prezeska Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej wraz z dwiema cudownymi paniami. Była też pani Agnieszka Kozioł z Mrągowskiego Centrum Kultury, pani Marta – z którą podczas Potańcówki musieliśmy oczywiście wyjaśnić, „czy pani Marta jest grzechu warta” – oraz ciągle uśmiechnięta i pełna wigoru prowadząca Potańcówkę Katarzyna.

Chcemy też podziękować tancerzom „Wilii”, którzy pomogli nam porwać Mrągowian do tańca. Dzięki nim oraz zespołowi „Zy Lwowa” zarówno publiczność, jak i my sami bawiliśmy się świetnie. Była wspaniała atmosfera, cudowne humory i zabawa do późnej nocy.

Z czym wracacie z tegorocznego Mrągowa do Wilna? Jaki obraz albo wspomnienie zostanie z Wami najdłużej?

Wracamy zadowoleni – także z siebie! Chyba wszystko się udało: i Potańcówka, i koncert galowy, i cały festiwal. Cieszymy się ze spotkań ze „starymi” znajomymi, m.in. z panem Tadeuszem Rutkowskim czy konsulem honorowym Republiki Litewskiej na Warmii i Mazurach Stefanem Duką, ale też z nowych znajomości.

Dlatego nie mówimy „żegnaj”. Mówimy: do zobaczenia, Mrągowo!


Wywiad opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 32 (92) 15-21/08/2026

Afisze

Więcej od autora

Dominik Kuziniewicz kończy 70 lat. „Rodzina to moje największe życiowe osiągnięcie”

Od ponad pół wieku rozśmiesza, wzrusza i opowiada o Wileńszczyźnie językiem, który dla wielu stał się symbolem naszych stron. Dla jednych jest aktorem, dla innych radiowym gawędziarzem, autorem książek czy po prostu niezapomnianym Wincukiem Bałbatunszczykiem z Pustaszyszek. Z okazji 70. urodzin Dominik Kuziniewicz wspomina dzieciństwo na Rumiankowej, pierwsze kroki na scenie, opowiada o rodzinie, trudnych doświadczeniach, miłości do naszej gwary i o tym, dlaczego — mimo przeciwności — wciąż warto iść do przodu.