Bardzo interesujące są dokumenty wytworzone po kampanii wrześniowej, kiedy Polska była pod okupacją. Chociaż strona polska oficjalnie zaprotestowała przeciwko przejęciu przez Litwę Wilna i Wileńszczyzny, to mimo wszystko kontakty się zachowały.
4 kwietnia 1940 r. ambasador Litwy w Szwajcarii Jurgis Šaulys odwiedził byłego prezydenta RP Ignacego Mościckiego. Jak wynika z relacji litewskiego dyplomaty, Mościcki raczej pogodził z utratą Wilna. Stwierdził m.in.: „Wilno nie będzie już żadną przeszkodą pomiędzy Polską a Litwą”. Osobiście mnie bardziej interesujący wydał się inny fragment relacji. Były prezydent zasugerował, że po śmierci Stalina ZSRS może się rozpaść. Białoruś i Ukraina mają szansę na niepodległość. Mościcki zasugerował, aby Litwa nie przegapiła okazji, aby „pomóc Białorusinom w organizacji”. „To powinna być, jakoby, nasza prawdziwa i bliska strefa wpływów” – podsumował Mościcki.
Kilkadziesiąt lat później Jerzy Giedroyc wraz z Juliuszem Mieroszewskim stworzyli koncepcję ULB, w ramach której stwierdzono, że suwerenność Litwy, Białorusi i Ukrainy leży w interesie Polski. Widzimy, że ta myśl zaczęła kiełkować już w okresie wojny, zaledwie kilka miesięcy po klęsce wrześniowej.
Mówiąc o pojednaniu polsko-litewskim, warto odnotować datę 25 lipca 1940 r. W tym dniu rząd RP na emigracji oficjalnie zaprotestował przeciwko aneksji trzech krajów bałtyckich przez ZSRS. „Rząd Polski uroczyście protestuje przeciwko temu nowemu pogwałceniu prawa międzynarodowego przez ZSRR i formalnie zastrzega sobie wszelkie prawa w odniesieniu do terytoriów Rzeczypospolitej Polskiej zajętych przez wojska sowieckie, czy to we wrześniu 1939 r., czy też całkiem niedawno” – czytamy w dokumencie. Niewątpliwie spór terytorialny o przynależność Wilna pozostawał, ale to był krok w dobrym kierunku.
Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 37 (107) 19-25/09/2026

