Jednak nie jest zupełnie źle. W ostatnich latach daje się zauważyć nieduże zmiany na lepsze. Poszczególne sprawy, jak np. obowiązkowa matura z polskiego czy częściowe zezwolenie na „polskie” litery w zapisach imion i nazwisk w oficjalnych litewskich dokumentach, już jakiś czas temu udało się załatwić. Niedawno też przełamano lody w jeszcze jednej sprawie z długiej listy naszych postulatów. Chodzi o podwójne (w tym polskie) zapisy nazw miejscowości. Słuszność naszemu postulatowi przyznał Naczelny Sąd Administracyjny Litwy.
W tym wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” o tej ważnej sprawie pisze Zbigniew Balcewicz, sygnatariusz Aktu Niepodległości Litwy, były redaktor naczelny „Kuriera Wileńskiego”. Analizuje to zwycięstwo nie tylko jako działacz społeczny, polityk i dziennikarz, lecz także jako prawnik z wykształcenia. Jak pisze, sąd uznał „litewsko-polskie tablice dekoracyjne w Orzełówce i Bieliszkach za całkowicie legalne. To nie tylko porażka Państwowej Inspekcji Językowej (VKI). To przede wszystkim symboliczny koniec ery, w której urzędnicy państwowi próbowali dekretami i karami wymazywać wielokulturową historię regionu”.
Pomyślne zakończenie tej ponad 30-letniej epopei daje nadzieję, że uda się załatwić również większość z pozostałych polskich spraw, które nadal negatywnie wpływają zarówno na polsko-litewskie relacje, jak i na sytuację na Wileńszczyźnie. Władze Litwy powinny pamiętać, że napięcia na tle narodowościowym pozostają na celowniku Kremla, który je bezpardonowo wykorzystuje do realizacji swoich imperialnych celów.
Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 36 (104) 12-18/09/2026

