Technologia po ludzku. Możemy być częścią świata innowacji

Wilnianka Ewelina Danowska, absolwentka Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego, obecnie zajmuje się edukacją w branży technologicznej i jest uznanym ekspertem technologii na świecie. Jej pasją jest łączenie edukacji, cyfryzacji i biznesu. Dziś rozmawiamy o jej drodze – od polskiej szkoły w Wilnie przez studia i Londyn aż po świat nowoczesnych technologii. Ale także o tym, co właściwie kryje się za tajemniczym skrótem 5G i dlaczego ta technologia to znacznie więcej niż szybszy internet w telefonie.

Czytaj również...

Brenda Mazur: Zacznijmy od Wilna. Jesteś absolwentką Gimnazjum im. Władysława Syrokomli. Czy właśnie szkoła miała wpływ na późniejsze zainteresowanie nowoczesnymi technologiami?

Ewelina Danowska: Zdecydowanie. Jako dziecko uwielbiałam matematykę, geometrię, a szczególnie stereometrię. Lubiłam również fizykę. Tę pasję rozbudził we mnie dyrektor gimnazjum, Jan Dowgiało, który uczył mnie matematyki w klasach podstawowych. To on zaszczepił we mnie przekonanie, że dziewczynki wcale nie odstają od chłopców, którym zwykło się przypisywać większe zdolności do nauk ścisłych.

Czy wtedy widziałam siebie w świecie nowoczesnych technologii? Absolutnie nie. Dziś widzę jednak, że szkoła w Wilnie dała mi coś niezwykle ważnego: bardzo dobre przygotowanie do pracy w międzynarodowym środowisku. Wychowałam się w mniejszości narodowej, posługiwałam się kilkoma językami i nauczyłam się dostosowywać do różnych sposobów komunikowania się.

W szkole mówiliśmy literacką polszczyzną, na podwórku posługiwaliśmy się polskim wileńskim, a gdzieś obok słyszało się śpiewny rosyjski i litewski. Nauczyło mnie to elastyczności, nie tylko w sposobie mówienia, lecz także w umiejętności szybkiego adaptowania się do różnych kultur.

To, co kiedyś mogło wydawać się pewnym utrudnieniem, z czasem okazało się moją przewagą. Pracuję w środowisku międzynarodowym, wśród ludzi reprezentujących różne kultury i posługujących się różnymi językami.

Bardzo dużo zawdzięczam też swoim rodzicom. Wychowali mnie w przekonaniu, że świat stoi przede mną otworem i że naprawdę mogę osiągnąć to, czego chcę. Chcieli, żebym mieszkała blisko nich, ale ani przez chwilę się nie wahali, kiedy zdecydowałam się wyjechać na studia do Polski, a później do Londynu, żeby uczyć się języka.

Wybór kierunku studiów nie prowadził wprost do świata nowych technologii. Stosunki międzynarodowe i politologia są dość odległe od świata nowych technologii. Jak te dwa światy się u Ciebie połączyły?

Studia wybrałam zgodnie z moimi ówczesnymi zainteresowaniami, które w dużej mierze zawdzięczam nauczycielom z Syrokomlówki. Pani Danuta Korkus, nauczycielka języka polskiego, oraz nauczyciele historii rozbudzili we mnie zainteresowanie szeroko rozumianą kulturą, stosunkami międzynarodowymi, geopolityką oraz zależnościami między państwami. Na tym etapie życia nie myślałam jeszcze o nowoczesnych technologiach, chociaż komputery zawsze były mi bliskie. W naszym domu komputer pojawił się bardzo wcześnie, między innymi dzięki zainteresowaniom mojego brata, który od początku pasjonował się nowymi technologiami. Nie przyszło mi jednak wtedy do głowy, że kiedyś sama stanę się częścią tego świata, a nawet będę go współtworzyć.

Dziś zarządzasz międzynarodowym zespołem. Jak wygląda codzienność liderki, która pracuje z ludźmi rozsianymi po wielu krajach?

Na co dzień zarządzam około 20-osobowym, międzynarodowym zespołem, który realizuje projekty edukacyjne w 150 krajach. Moja praca polega przede wszystkim na połączeniu dwóch rzeczy: strategii rozwoju ludzi i bardzo konkretnych potrzeb biznesowych. Staram się łączyć to z empatią, odpowiedzialnością i konsekwencją.

Czyli technologia może być ta sama, ale sposób jej wykorzystania już niekoniecznie?

Każdy kraj ma własne regulacje, potrzeby użytkowników, kulturę pracy i inny poziom dojrzałości rynku. W swojej karierze pracowałam z zespołami i klientami w całej Europie, w Ameryce Łacińskiej, na Bliskim Wschodzie i w Afryce. To bardzo różne środowiska. Trzeba więc mieć w sobie umiejętność adaptacji. Nie można po prostu powiedzieć: „Mamy rozwiązanie i wszędzie zadziała ono tak samo”. Technologię trzeba dopasować do konkretnego miejsca, ludzi i ich potrzeb.

Skoro mówimy o technologii, czas przejść do słowa, które chyba wszyscy znamy, ale nie wszyscy potrafimy wyjaśnić: 5G. Gdybyś miała wytłumaczyć laikowi, czym właściwie jest 5G i co zmienia w naszym codziennym życiu?

Najprościej mówiąc, 5G to kolejna generacja sieci mobilnych. Kiedy zaczynałam pracę w telekomunikacji, przechodziliśmy z 2G na 3G. Dziś mówimy już o kolejnych generacjach technologii i prowadzimy zaawansowane prace nad wdrożeniami 6G. Każda kolejna transformacja ma zapewniać szybszą, bardziej stabilną i coraz bardziej niezawodną komunikację. Dla zwykłego użytkownika oznacza to przede wszystkim wygodniejsze korzystanie ze smartfona. Jednak prawdziwy potencjał 5G znajduje się gdzie indziej – w inteligentnych miastach, przemyśle, energetyce, medycynie czy transporcie.

Danowska-2026-09-19-2-PORTAL
Mój dział zajmuje się sprzedażą rozwiązań edukacyjnych dla tysięcy inżynierów w wielu krajach świata. Zaczęliśmy też eksperymentować z Metaverse | Fot. archiwum prywatne

Czyli 5G to nie tylko szybsze oglądanie filmów w telefonie?

Zdecydowanie nie. I właśnie to jest dla mnie w tej technologii najciekawsze. Technologia 5G pozwala komunikować się nie tylko ludziom między sobą, lecz także ludziom z maszynami, pojazdami, urządzeniami i całymi systemami. W dzisiejszej sytuacji geopolitycznej niezawodna komunikacja i bezpieczeństwo cyfrowe nabierają ogromnego znaczenia. Właśnie ten obszar jest dla mnie szczególnie ważny.

W świecie nowych technologii kilka lat to niemal epoka. Co dziś jest największym wyzwaniem?

Zdecydowanie przyspieszyliśmy. Technologia rozwija się bardzo szybko. Dziś temat dezinformacji nie jest już jedynym, który dominuje. Mamy zaawansowane prace nad 6G, a coraz większego znaczenia nabiera bezpieczeństwo krytyczne, czyli technologie, które mogą pomagać nam reagować na różnego rodzaju zagrożenia i zapewniać niezawodną komunikację tam, gdzie jest ona szczególnie potrzebna. Wyzwanie polega również na tym, żeby rozwój technologiczny szedł w parze z odpowiedzialnością. Musimy rozumieć nie tylko możliwości nowych rozwiązań, ale także ryzyka, które się z nimi wiążą.

Nie wystarczy już samo pytanie: „Czy możemy coś zbudować?”. Coraz częściej powinniśmy pytać również: „Czy powinniśmy to zrobić, w jaki sposób i jakie będą konsekwencje?”. To wymaga współpracy technologów, biznesu, administracji, edukatorów i całego społeczeństwa.

Wprowadziłaś na światowy rynek szkolenia telekomunikacyjne w Metaverse. Brzmi bardzo futurystycznie. Co właściwie kryje się pod tym pojęciem?

Mój dział zajmuje się sprzedażą rozwiązań edukacyjnych dla tysięcy inżynierów w wielu krajach świata. Przed pandemią trenerzy podróżowali do różnych miejsc, żeby prowadzić zajęcia i szkolenia praktyczne. W 2020 r. wszystko się zmieniło. Nagle zostaliśmy odcięci od podróży i bezpośrednich spotkań. Ta sytuacja stała się początkiem myślenia o tym, jak stworzyć naprawdę efektywny system zdalnego nauczania.

Właśnie wtedy zaczęliśmy eksperymentować z Metaverse, czyli wirtualnym środowiskiem, w którym można nie tylko uczestniczyć w spotkaniu, ale także wejść w interakcję z innymi osobami i otoczeniem.

Po pandemii wróciły podróże, ale szkolenia online zostały z nami. Zaczęliśmy więc zastanawiać się, ile tracimy, ucząc się wyłącznie za pośrednictwem płaskiego ekranu komputera. Podczas spotkania online widzimy twarz na ekranie, słyszymy głos i możemy coś powiedzieć, ale brakuje całej fizycznej przestrzeni i naturalnej interakcji.

I wtedy pojawił się pomysł, żeby tę interakcję odtworzyć w świecie wirtualnym?

Chcieliśmy wykorzystać technologię po to, żeby możliwie dobrze odwzorować prawdziwe doświadczenie. Około pięciu lat temu wprowadziliśmy więc na rynek rozwiązanie wykorzystujące okulary wirtualnej rzeczywistości do szkoleń telekomunikacyjnych.

Czy można uczyć się w wirtualnym świecie?

Oczywiście, że tak. Nasz mózg uczy się najlepiej wtedy, kiedy jest zaangażowany i zaintrygowany, kiedy coś go bawi albo naprawdę interesuje. Wirtualna rzeczywistość potrafi takie doświadczenie stworzyć.

Chcę jednak podkreślić jedną rzecz: okulary są wyłącznie ciekawym dodatkiem do edukacji, a nie zamiennikiem człowieka. Najważniejsza jest interakcja z wykładowcą i innymi uczestnikami, wspólna praca, zadawanie pytań, dyskusja czy burza mózgów. To właśnie takie doświadczenia sprawiają, że wiedza zostaje z nami na dłużej i możemy później wykorzystać ją w praktyce.

Co ciekawe, za tym rozwiązaniem stał kobiecy zespół.

Tak. Cztery kobiety wprowadziły to rozwiązanie na rynek jako pionierki w branży telekomunikacyjnej zdominowanej przez mężczyzn. W tamtym czasie nikt inny w naszej branży nie oferował czegoś podobnego. Nasz projekt został nagrodzony jako Innowacja Roku w firmie zatrudniającej około 100 tys. pracowników na całym świecie.

Dla mnie jednak to wszystko jest trochę wisienką na torcie. Technologia może być fantastycznym narzędziem, ale pozostaje właśnie narzędziem. To od nas zależy, jak ją wykorzystamy.

Skoro technologia rozwija się tak szybko, jak będzie wyglądała nasza przyszłość? Czy rozwiązania, które dziś wydają nam się ciekawostką, za kilka lat staną się czymś zupełnie zwyczajnym?

Myślę, że technologia będzie stawała się coraz mniej widoczna. Będzie po prostu integralną częścią naszego życia. Będzie obecna wszędzie, ale przestaniemy zwracać na nią uwagę.

Najważniejsze będzie jednak to, żeby rozwój technologiczny pozostawał podporządkowany potrzebom człowieka. Nie chodzi o to, żeby korzystać z każdej nowinki tylko dlatego, że jest nowa. Chodzi o to, żeby technologia realnie poprawiała jakość naszego życia, zwiększała bezpieczeństwo i pomagała nam rozwiązywać problemy.

Danowska-2026-09-19-3-PORTAL
Wielokrotnie kobiety wprowadzały niektóre rozwiązania na rynek jako pionierki w branży telekomunikacyjnej zdominowanej przez mężczyzn | Fot. archiwum prywatne

A czy jest coś w rozwoju nowych technologii, co osobiście Cię niepokoi?

Ten temat bardzo często pojawia się w mojej pracy, ponieważ jestem zwolenniczką bezpiecznego i odpowiedzialnego wykorzystywania technologii. Jestem mamą dwójki nastoletnich dzieci, więc bardzo dobrze znam również tę drugą stronę. Widzę ryzyka, które nowe technologie ze sobą niosą.

Sama technologia nie jest ani dobra, ani zła. Kluczowe jest to, jak jej używamy. Powtarzam to na konferencjach, ale mówię o tym również w domu. Mój mąż także pracuje w branży technologicznej, więc wspólnie rozmawiamy o tym z naszymi nastoletnimi dziećmi.

Uważam, że osoby, które mają obawy, ale jednocześnie są świadome i chcą się uczyć, powinny być częścią świata innowacji. Powinniśmy brać odpowiedzialność za to, w jaki sposób technologia jest tworzona i wdrażana.

Pracujesz dziś w bardzo międzynarodowym i nowoczesnym świecie. Czy Wilno i Litwa nadal są obecne w twoim życiu zawodowym?

Oczywiście. Litwa jest jednym ze 150 krajów, w których mój zespół prowadzi działalność edukacyjną. Bardzo często słyszę od współpracowników, jak dobrze pracuje im się z kolegami z branży czy z litewskimi firmami. Sama również spotykam ich czasami na różnych konferencjach, kiedy przyjeżdżają do Polski. Wtedy mam okazję poćwiczyć swój litewski [śmiech]. Czasami jest to dla nich ogromne zaskoczenie, bo zupełnie się tego po mnie nie spodziewają. Litwa jest mi bliska nie tylko zawodowo. To moje korzenie. Często tam jeżdżę. Mam tam rodzinę – rodziców, brata z rodziną – a także wiele przyjaźni, które przetrwały przez lata. Wilno i Litwa zawsze będą więc bliskie mojemu sercu.

I na koniec pytanie trochę bardziej osobiste. Gdybyś dziś mogła stanąć przed młodą sobą – uczennicą polskiej szkoły na Litwie, która dopiero wybiera swoją drogę – co byś jej powiedziała?

Mam jedną bardzo ważną rzecz do powiedzenia: Bądź odważna. Słuchaj. Ucz się. Bądź ciekawa świata. I przede wszystkim – idź do przodu.

Rekrutuję młodych ludzi z różnych regionów świata i widzę, że niezależnie od wiedzy, kompetencji czy doświadczenia bardzo często największym problemem jest brak wiary w siebie i odwagi. A przecież do odważnych świat należy.

Powiedziałabym więc również sobie: Mów głośno swoje zdanie i wyraźnie pokazuj swój punkt widzenia. Wykorzystuj potencjał, który w sobie masz. To, że pochodzisz z mniejszości narodowej i dorastałaś w tyglu różnych kultur i języków, nie jest przeszkodą. To może być Twoja siła. Bo świat jest naprawdę ciekawy i otwarty.


Wywiad opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 37 (107) 19-25/09/2026

Afisze

Więcej od autora