Nie mniej bogaty w tak przełomowe wydarzenia był wiek XX. Najpierw odzyskaliśmy utraconą niepodległość, potem ją znowu utraciliśmy na długie 50 lat. 16 lutego 1918 r., 3 sierpnia 1940 r., 11 marca 1990 r. – to daty, po których życie naszego kraju, w tym zwykłych ludzi, zmieniało się diametralnie. Jednak w cieniu tych dużych, przełomowych dat są też inne, może nieco zapomniane, ale też mające kluczowe znaczenie dla losów Litwy.
W tym wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” Rajmund Klonowski rozmawia o jednej z takich strategicznych, ale nieco zapomnianych dat z Marią Przełomiec, znaną polską dziennikarką i publicystką, specjalizującą się m.in. w tematyce krajów byłego ZSRS. Rozmowa dotyczy 31 sierpnia 1993 r., gdy terytorium Litwy opuścił ostatni rosyjski żołnierz.
„Litwa była pierwszym krajem, który wojska sowieckie opuściły – i patrzyliśmy na to w Polsce z pewną zazdrością. Chociaż oczywiście z Polski wyszli niedługo potem, bo już we wrześniu tego samego roku. Niemniej Litwini byli pierwsi” – mówi Maria Przełomiec, która w 1993 r. była korespondentką Sekcji Polskiej BBC.
Wyprowadzenie rosyjskich wojsk z Litwy ostatecznie zakończyło czarny okres w historii naszego kraju. Dzisiaj, po upływie 33 lat, niestety widzimy, że wolność i niepodległość nie są czymś danym na zawsze. Jak twierdzi nasza rozmówczyni: „Żaden rosyjski przywódca nie gwarantuje spokoju, dopóki Federacja Rosyjska wygląda tak, jak wygląda. Dopóki to jest ogromne państwo z centralną władzą i z takim podejściem do historii i do geopolityki, jakie mają Rosjanie”.
Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 38 (110) 26/09-02/10/2026

