W przypadku wojny na Ukrainie prawdziwym wywracaczem stolika gry okazał się należący do Elona Muska system Starlink (tu mogę z dumą nadmienić, że używane przez Siły Zbrojne Ukrainy terminale są finansowane przez Polskę) – w momencie, gdy wprowadzono środki utrudniające korzystanie z niego siłom rosyjskim, oczywista stała się przewaga, jaką daje dostęp do tej sieci.
Z tego względu strona rosyjska zaczęła pracę nad własnym „ojczyźnianym anałogiem”, a propaganda i prorosyjskie pelikany z Zachodu zaczęły piać z zachwytu, że oto kończy się monopol Muska. Jak się okazało – nie. Druga partia konstelacji (czasem mówi się też „chmary”) rosyjskich satelitów nie osiągnęła planowanego pułapu na niskiej orbicie Ziemi i teraz powoli sobie opadają, aż się spalą w atmosferze. Jak mogło do tego dojść?
Otóż nie wystarczy, żeby Władimir Putin był bogatszym człowiekiem od Elona Muska. Nie wystarczy, że ma więcej instytutów badawczych czy kosmodromów. O skuteczności przesądza cywilizacja – czyli system pojęć i wartości, według których buduje się relacje między ludźmi i instytucjami w danej przestrzeni. I w sytuacji, kiedy mamy dość zbliżone strukturalnie systemy, widać, jaką różnicę robi dokładnie cywilizacja.
Struktura jest podobna – i tu, i tam są olbrzymie zasoby finansowe i ludzkie, w tych samych rękach jest technologia rakiet i własność systemów wynoszenia satelitów na orbitę. Skąd zatem takie różnice? Otóż cywilizacja zachodnia gra w grę o sumie dodatniej (jeśli sąsiad wygrywa, to ja na tym też korzystam), a wariant rosyjski – o sumie zerowej lub ujemnej (jak mi zdechnie krowa, to nie chcę nowej krowy, tylko żeby sąsiadowi zdechły dwie). Z tego wynikają różnice w zarządzaniu; cywilizacja ceni synergię i współpracę na rzecz wzrostu, zaś w wariancie moskiewskim wyższą wartością jest „nie wychylać się”. Kryterium skuteczności rozwiązań na Zachodzie jest weryfikacja poprzez faktyczne dane, a na Wschodzie – poprzez krzyk. Da się tak zarządzać partią, fermą trolli albo batalionem niewolników, ale w kosmos się nie poleci, co też i widać.
Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 37 (107) 19-25/09/2026

