Aleś Zarembiuk: „Jestem przekonany, że Białoruś może być państwem demokratycznym, europejskim i niezależnym”

Rozmowa z Alesiem Zarembiukiem, prezesem Fundacji „Dom Białoruski” w Warszawie.

Czytaj również...

Leszek Wątróbski: Dom Białoruski w Warszawie jest dziś jednym z najważniejszych miejsc pomocy dla Białorusinów, którzy z powodu represji politycznych musieli opuścić swój kraj. Trafiają tu byli więźniowie polityczni, osoby deportowane z Białorusi, rodziny rozdzielone przez represje, kobiety wychowujące dzieci bez uwięzionych mężów, a także ludzie, którzy po przyjeździe do Polski muszą zaczynać życie od początku.

Aleś Zarembiuk: Dzisiaj naszym najważniejszym zadaniem jest pomoc osobom represjonowanym przez reżim Aleksandra Łukaszenki, w tym byłym więźniom politycznym. To ludzie, którzy przeżyli rzeczy naprawdę dramatyczne – tortury, wielomiesięczne więzienie, rozdzielenie rodzin, odebranie dzieci rodzicom.

Pomoc tym, którzy zaczynają życie od nowa

Wielu Białorusinów przyjeżdża do Polski bez pieniędzy, dokumentów, znajomości języka i wiedzy, jak funkcjonować w nowym kraju. Dom Białoruski pomaga im w sprawach najbardziej podstawowych: udziela zapomóg finansowych, organizuje pomoc psychologiczną, kursy języka polskiego, spotkania integracyjne oraz pomaga w znalezieniu pracy.

Czy wasza pomoc ogranicza się tylko do udzielenia tylko pomocy finansowej?

Nie chcemy dawać tylko ryby. Chcemy dać wędkę, żeby człowiek sam mógł łowić ryby. Białorusini, którzy przyjeżdżają do Polski, chcą pracować. Chcą nauczyć się języka, znaleźć zatrudnienie, potwierdzić swoje kwalifikacje, uznać dyplom albo zdobyć nowy zawód. Bardzo często osoby korzystające z pomocy pytają nie o kolejną zapomogę, lecz o możliwość podjęcia pracy. Kiedy otrzymują pomoc finansową, bardzo często pytają nas przede wszystkim: „A kiedy pomożecie mi znaleźć pracę?”. To jest bardzo dobry znak.

wywiad-Bialorusini-2026-09-24-2a-PORTAL
Dom Białoruski w Warszawie | Fot. Leszek Wątróbski

Pomagacie także byłym więźniom politycznym. Czego najbardziej potrzebują?

Ich doświadczenia często pozostawiają ślad na długo po opuszczeniu zakładu karnego. Człowiek, który spędził miesiące czy lata w więzieniu, nie zostawia tych doświadczeń za bramą zakładu karnego. One zostają w psychice.

Byli torturowani i przetrzymywani w izolacji, w bardzo trudnych warunkach. Zimne cele, beton, światło palące się bez przerwy, brak prywatności, głodzenie, presja psychiczna i propaganda puszczana na cały głos — to doświadczenia, których nie da się łatwo wymazać z pamięci. Dlatego Dom Białoruski organizuje także indywidualną i grupową pomoc psychologiczną. Szczególną uwagę poświęca kobietom, których mężowie pozostają w więzieniach.

Część z nich ma mężów w więzieniach. Przyjechały do Polski z dziećmi i znalazły się w zupełnie nowej sytuacji. Potrzebują nie tylko pomocy materialnej, ale także psychologicznej.

Represje wywołali kolejną falę emigracji z Białorusi. Co ją cechuje?

Represje powodują kolejne fale emigracji. Niektórzy po wyjściu z więzienia są deportowani z Białorusi. Do Polski przyjeżdżają często bez dokumentów i muszą zaczynać życie od początku.

Cały czas przyjeżdżają. Są osoby, które po uwolnieniu z więzienia zostały deportowane i trafiają do Polski. Często nie mają żadnych dokumentów. Dostają tylko jakiś dokument potwierdzający deportację i muszą zaczynać życie od początku.

Represje dotykają także całych rodzin. Przytoczę historię kobiety z Brześcia, samotnie wychowującej małą córkę. Kobieta została aresztowana za działalność protestacyjną, a dziecko odebrano matce i powierzono rodzinie zastępczej. Matka spędziła w więzieniu prawie trzy lata. Kiedy ją rozdzielono z córką, dziewczynka miała około trzech lat. Kiedy po wielu miesiącach udało się doprowadzić do jej przyjazdu do Polski, miała już około sześciu lat. Dzięki naciskom i pomocy strony amerykańskiej udało się połączyć rodzinę. Takich dramatów jest jednak znacznie więcej.

wywiad-Bialorusini-2026-09-24-2-PORTAL
Graffiti na ścianie ogrodowej | Fot. Leszek Wątróbski

Polska stała się dla osób represjonowanych krajem pierwszego wyboru.

Tak. Jesteśmy Polsce ogromnie wdzięczni. Takiej pomocy, jaką otrzymują Białorusini w Polsce, nie daje nam dzisiaj chyba nikt inny. Według danych, które znam około 150 tys. Białorusinów legalnie pracuje w Polsce i płaci tutaj podatki. Ponad 12 tys. to studenci. Są także osoby posiadające Kartę Polaka oraz Białorusini, którzy uzyskali już polskie obywatelstwo. Skala emigracji wyraźnie zwiększyła się po 2020 r. Sam przyjechałem do Polski wcześniej — w 2010 r. Byłem wówczas radnym i ponownie kandydował w wyborach. Władze wszczęły przeciwko mnie sprawę karną i otrzymałem informację, że mogę zostać aresztowany.

Nie chodziło nawet o to, że bałem się więzienia. Obawiałem się przede wszystkim, że podczas przesłuchań mogę zostać zmuszony do ujawnienia informacji, które posiadałem jako człowiek opozycji. Dziś, sytuacja jest znacznie bardziej brutalna. Ludzie dostają wieloletnie wyroki — 10, 15, a nawet 25 lat.

Jak emigranci z Białorusi radzą sobie z językiem polskim?

Jednym z najważniejszych elementów pomocy jest nauka języka polskiego. Dom Białoruski prowadzi kursy na różnych poziomach — od A1 do B2. Zainteresowanie jest tak duże, że czasami trzeba czekać na miejsce.

Język jest kluczowy. Bez języka trudniej znaleźć pracę, załatwić sprawy urzędowe, wynająć mieszkanie, porozumieć się w szkole czy u lekarza. Znajomość polskiego jest jednak nie tylko narzędziem ułatwiającym codzienne życie. To również droga do integracji ze społeczeństwem. Jednocześnie Dom Białoruski dba o zachowanie języka białoruskiego. Organizuje zajęcia dla dzieci, wydarzenia kulturalne i gromadzi książki w tym języku. Można bardzo dobrze znać język polski i jednocześnie mówić po białorusku. Dlatego prowadzimy zajęcia dla dzieci, organizujemy wydarzenia kulturalne i dbamy o książki w języku białoruskim. Jest to szczególnie ważne w sytuacji, gdy na Białorusi kolejne publikacje są zakazywane, a książki niewygodnych dla władz autorów usuwane z bibliotek i szkół.

Czy Dom Białoruski to tylko pomoc socjalna?

Choć pomoc osobom represjonowanym pozostaje podstawą działalności, Dom Białoruski pełni również funkcję centrum życia społecznego i kulturalnego białoruskiej emigracji. Odbywają się tu spotkania historyczne, wystawy, prezentacje książek, konferencje i wydarzenia kulturalne. Organizowane są także spotkania z dyplomatami, przedstawicielami ambasad, przedsiębiorcami i organizacjami społecznymi.

Dom Białoruski jest swego rodzaju hubem, miejscem, w którym mogą spotykać się różne białoruskie organizacje działające na emigracji. Budynek udostępniany jest również innym organizacjom. Ten budynek został przeznaczony przez polski rząd dla organizacji białoruskich działających na uchodźstwie. To miejsce żyje od rana do wieczora. W ciągu dnia odbywają się zajęcia dla dzieci, spotkania i szkolenia, wieczorem kolejne wydarzenia. Na większe imprezy przychodzi nawet około 200 osób. Dom Białoruski nie jest tylko biurem. To miejsce spotkań.

wywiad-Bialorusini-2026-09-24-3b-PORTAL
Plakat w siedzibie Domu Białoruskiego w Warszawie | Fot. Leszek Wątróbski

Jak odnaleźć się w Polsce?

Jednym z zadań Domu Białoruskiego jest również pomaganie nowo przybyłym w zrozumieniu polskich procedur i codziennego życia. Organizowane są spotkania dotyczące ZUS-u, urzędu skarbowego i innych instytucji. Tłumaczymy, jak działają polskie procedury, gdzie trzeba pójść, jakie dokumenty złożyć, jak wygląda system. Jest to dla wielu osób doświadczenie zupełnie nowego sposobu funkcjonowania państwa. To jest zupełnie inny system niż dyktatura. Nie można po prostu zadzwonić do kogoś wysoko postawionego i „załatwić sprawy”. Trzeba znać procedury i działać zgodnie z prawem. Dom pomaga także w poszukiwaniu pracy: organizuje szkolenia, uczy pisania CV, podpowiada, gdzie szukać zatrudnienia i jak przedstawiać swoje kwalifikacje pracodawcom. Pomoc dotyczy również tak zwyczajnych spraw jak wynajęcie mieszkania, zapisanie dziecka do szkoły czy załatwienie dokumentów. Ważną rolę odgrywają sami Białorusini, którzy wcześniej przeszli tę drogę.

Czasami najlepsza pomoc wygląda tak: „Ja już to zrobiłem, wiem, gdzie trzeba pójść, pokażę ci”.

Jak wygląda wasza działalność skierowana do dzieci emigrantów?

Dzieci są szczególną grupą. Dom Białoruski organizuje dla nich zajęcia w języku białoruskim, zajęcia teatralne i taneczne. Dzieci spotykają się, integrują i przygotowują przedstawienia. Chodzi nie tylko o zabawę. Ważne jest zachowanie języka i świadomości narodowej.

Język buduje świadomość narodową. Dzięki niemu człowiek zachowuje poczucie własnej tożsamości. Dom Białoruski jest również miejscem pamięci. Organizowane są wystawy i Dni Pamięci, podczas których przypomina się ludzi, którzy zginęli lub zostali zamordowani przez reżim. Naród nie może zapominać o swoich ofiarach.

wywiad-Bialorusini-2026-09-24-3c-PORTAL
Plakat w siedzibie Domu Białoruskiego w Warszawie | Fot. Leszek Wątróbski

Co pana zdaniem łączy Polaków i Białorusinów?

Między Polakami i Białorusinami jest wiele podobieństw. Przede wszystkim gościnność, otwartość, szczerość. Mamy wspólną historię. Przez wieki żyliśmy w jednym państwie, w Rzeczypospolitej Obojga Narodów i w ramach Wielkiego Księstwa Litewskiego. Ta wspólna historia powinna nas łączyć, a nie dzielić.

Szczególnie niebezpieczne są próby wykorzystywania historii do skłócania narodów. Rosyjska propaganda, próbuje wykorzystywać internet i media społecznościowe do wzbudzania niechęci między Polakami, Białorusinami i Ukraińcami. Mamy wiele wspólnych doświadczeń i interesów. Powinniśmy trzymać się razem.

Jak pana zdaniem Białorusini odnajdują się w polskich realiach?

Uważam, że Białorusini na emigracji często bardzo szybko odnajdują się w nowych warunkach. Wielu znajduje pracę, wynajmuje mieszkania, rozwija firmy i zakłada własne biznesy. Białorusini są zaradni. Kiedy znajdują się w nowych warunkach, potrafią się dostosować. Białorusini nie chcą żyć z zasiłków. Chcą pracować. Chcą być samodzielni. Chcą dostać wędkę, żeby samemu łowić ryby.

Co pan sądzi o przyszłości Białorusi?

Przyszłość Białorusi trudno dziś przewidzieć. Ale zmiana jest jednak możliwa. Jestem przekonany, że Białoruś może być państwem demokratycznym, europejskim i niezależnym. Do tego potrzebni są ludzie, którzy zachowają swoją tożsamość, język i pamięć. Potrzebna jest także solidarność międzynarodowa.

Dom Białoruski nadal potrzebuje środków na pomoc represjonowanym, kursy językowe, wsparcie psychologiczne, integrację i edukację. Ale równie ważne jest zmienianie sposobu patrzenia na białoruskich uchodźców.

To są ludzie, którzy chcą normalnie żyć, pracować, wychowywać dzieci i być częścią społeczeństwa, które ich przyjęło. Mam nadzieję, że ta solidarność będzie trwała, bo kiedyś Białoruś będzie wolna. I wtedy będziemy pamiętać, kto był z nami w najtrudniejszym czasie.

Działalność fundacji można wesprzeć finansowo, wchodząc na stronę Domu Białoruskiego: https://belaruskidom.eu/ (zakładka: Wesprzyj).


Afisze

Więcej od autora

Medyczna Polonia w sercu Gruzji: medycyna jest służbą, niezależnie od granic

Rozmowa z Tatianą Kurczewską, prezes Związku Polonii Medycznej w Gruzji.

20 lat wspólnej drogi. Myślibórz — miejscem, w którym spotykają się Polska i Litwa…

XXV sesja Rady Miejskiej w Myśliborzu rozpoczęła się od niezwykłego akcentu. Zanim radni przystąpili do spraw dotyczących funkcjonowania gminy, w sali konferencyjnej zabrzmiały słowa o przyjaźni, pamięci, wspólnym dziedzictwie i dwóch dekadach budowania polsko-litewskich więzi. Myślibórz, 27 sierpnia 2026 r. Kilka minut po godzinie 13 rozpoczęła się XXV sesja Rady Miejskiej. Przy stole zasiedli radni, obecny był burmistrz Piotr Sobolewski wraz ze współpracownikami. Tym razem jednak pierwsza część obrad miała charakter szczególny. Wśród zaproszonych gości znalazł się Wiesław Wierzchoś — konsul honorowy Litwy w Szczecinie, a od niedawna również Honorowy Obywatel Miasta i Gminy Myślibórz.