Krystyna Juckiewicz: Jak zrodziło się w Państwa sercach powołanie do krzewienia duchowości franciszkańskiej? Czy to była wspólna decyzja, czy jedno z Państwa zainspirowało drugie?
Andżeła: Początki naszej znajomości i małżeństwa są ściśle związane z franciszkanami. Chodziliśmy do Kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Wilnie. Uczestniczyliśmy w nabożeństwie przy figurze Matki Bożej Brzemiennej tuż po jej odnalezieniu, w 1997 r. Prowadziliśmy modlitwę różańcową w kościele. Franciszkanin o. Marek Dettlaff dał mężowi klucze, by wieczorami mógł otwierać wiernym kościół do odmawiania różańca. Najczęściej ktoś dołączał do modlitwy, ale bywały też dni, kiedy przy Białej Pani modliliśmy się zupełnie sami. Wspominam ten widok, kościół był wówczas w ruinach, w ciemne jesienne i zimowe dni w kościele panował półmrok…
Sergiusz: Spotykaliśmy franciszkanów świeckich, najwięcej ich było na Transitus [nabożeństwo, które upamiętnia śmierć i narodziny dla nieba św. Franciszka z Asyżu, odprawiane w nocy z 3 na 4 października – przyp. red.]. Już wtedy zaczęliśmy się zastanawiać, czy nie wstąpić do wspólnoty Franciszkańskiego Zakonu Świeckich. Po rozmowach z franciszkaninem O. Markiem Dettlaffem podjęliśmy ostateczną decyzję.
Kim dla każdego z Was osobiście jest św. Franciszek z Asyżu? Które cechy jego charakteru lub elementy jego drogi życiowej przemawiają najmocniej?
Andżeła: Pierwszy raz usłyszałam o św. Franciszku w szkole podczas lekcji religii. Potem obejrzałam o nim film. Franciszek, jak każdy święty, jest szczególny i niepowtarzalny. Podziwiam jego ufność, jego natychmiastowe działanie, kiedy Jezus przemówił do niego: „Franciszku, odbuduj mój Kościół”. Najbardziej zaciekawił mnie fakt, iż miał ten wyjątkowy dar prowadzenia ludzi do Boga, do jego inicjatyw zaczęli dołączać przyjaciele (z bogatych rodzin, rozpieszczeni życiem), a papież Innocenty III w 1210 r. pobłogosławił pierwszą wspólnotę. Człowiek w połatanym ubraniu przybył z wizytą do papieża, prosząc o zatwierdzenie nowo powstałej wspólnoty. Papież wyraził zgodę, gdyż wcześniej miał sen, w którym ujrzał człowieka w skromnym stroju i podtrzymującego Bazylikę Laterańską. Widać w tym prawdziwe działanie Boga.
Sergiusz: Św. Franciszek to mój ideał. Czasami ze mnie żartują, że zbyt często posługuje się jego przykładem. Lubię jego prostotę, miłość do stworzeń.
Pewnego razu, w drodze do Spoleto, zamierzając uzyskać sławę rycerską, Franciszek usłyszał we śnie głos Jezusa: „Komu lepiej służyć, Panu czy słudze?”. Franciszek odpowiedział: „Panu”. Wówczas głos zapytał: „Dlaczego więc dla sługi opuszczasz Pana?”. Oznaczało to, że Franciszek służył hrabiemu Gentile, z którym wyruszył na wojnę jako rycerz; służył sobie, byle zyskać sławę, a należy służyć Panu, czyli Jezusowi. Św. Franciszek jest także nazywany drugim Chrystusem (Alter Christus) przez naśladowanie Chrystusa i Jego stygmatów.
Czy pamiętają Państwo moment profesji wieczystej? W jaki sposób tamto wydarzenie wpłynęło na waszą relację małżeńską?
Sergiusz: Profesję wieczystą złożyliśmy w dniu 5 października 2003 r. w kościele franciszkańskim w Wilnie. W naszym życiu małżeńskim pojawiły się nowe obowiązki: weszła w życie obowiązkowa modlitwa brewiarzowa, spotkania wspólnoty, momenty na osobiste rekolekcje. Miło wspominamy wyjazd na rekolekcje do Rzeszy, gdzie mieszkaliśmy w domu diakona Stanisława Mazura i jego żony Zyty. Mieliśmy tam kaplicę, do której chodziliśmy ze wspólnotą na modlitwy, uczestniczyliśmy we mszy świętej, słuchaliśmy konferencji. Wieczorami przy ognisku śpiewaliśmy, podejmowaliśmy głębokie duchowe tematy. Inne wspomnienia to rekolekcje wspólnotowe w Druskienikach.
Przez wspólne wyjazdy, odnowę duchową, msze święte wnosimy do naszego codziennego życia wiele dobrego i nowego.

Reguła FZŚ mówi o przechodzeniu „od Ewangelii do życia i od życia do Ewangelii”. Jak wygląda Państwa wspólna, małżeńska modlitwa? Czy duchowość franciszkańska (uwielbienie Boga w stworzeniu, modlitwa pokojem) ułatwia budowanie jedności?
Sergiusz: Franciszkanów świeckich obowiązuje modlitwa brewiarzowa: jutrznia i nieszpory lub dwanaście „Ojcze nasz…”. Wybraliśmy modlitwę brewiarzową. Do jutrzni i nieszporów dodaliśmy kompletę. Uczestniczymy w każdą niedzielę w Eucharystii. Co wieczór czytamy Ewangelię, która przypada na następny dzień. Krótko dzielimy się refleksjami dotyczącymi danej perykopy biblijnej. Każda wspólna modlitwa jednoczy przez to, że człowiek modli się nie sam. W małżeństwie daje to szczególne poczucie działania „w jedności”.
Święty Franciszek kochał ubóstwo (Panią Biedę). Jak we współczesnym konsumpcyjnym świecie małżeństwo franciszkańskie może realizować postulat prostoty i ubóstwa?
Sergiusz: Śluby franciszkanów świeckich, nazywane profesją, polegają na odnowieniu przyrzeczeń chrzcielnych i naśladowaniu w swoim życiu św. Franciszka i reguły franciszkańskiej. Franciszkanie świeccy mogą pięknie się ubierać, podróżować, chodzić do restauracji. Prostotę i ubóstwo możemy realizować przez niewyrzucanie produktów żywnościowych, przez niekupowanie niepotrzebnych rzeczy, przez pomoc potrzebującym. Znakiem tercjarzy franciszkańskich jest grecka litera „tau”, która może być noszona na szyi na sznurku. Św. Franciszek widział w tym znaku krzyż. Księga Ezechiela opowiada, że ten znak stawiano na czołach dobrych ludzi, aby ich ocalić. Na co dzień chodzimy w świeckich strojach. Mamy także habity, które mogą być przez nas włożone podczas pogrzebu.
Jak bycie tercjarzem pomaga Panu w realizowaniu roli męża? Gdzie znajduje Pan balans między franciszkańską łagodnością a męską stanowczością?
Sergiusz: W życiu próbuję kierować się zasadą „bycia człowiekiem”. Czasami trzeba ustąpić, a czasami okazać stanowczość.
Jak duchowość św. Franciszka i św. Klary inspiruje Panią w codziennym przeżywaniu kobiecości, relacji z mężem i bliskimi?
Andżeła: Po wstąpieniu do wspólnoty nic się szczególnie nie zmieniło. Staram się, jak najlepiej wykonywać swoje obowiązki i żyć nauką Chrystusa. Może tylko powinnam bardziej słuchać…
Franciszek był człowiekiem pokoju j pojednania. Jak idea „pokój i dobro” pomaga Państwu w rozwiązywaniu kryzysów lub cichych dni w małżeństwie?
Sergiusz: Reguła jest bardzo prosta. Nie ma cichych dni. Rozważamy, rozmawiamy, modlimy się, przepraszamy, uczymy się przebaczać. I tak w kółko.
Jak udaje się Państwu godzić życie zawodowe, rodzinne oraz zaangażowanie we wspólnotę miejscową FZŚ? Czy spotkania wspólnoty są dla Państwa obciążeniem, czy raczej źródłem siły?
Andżeła: Pracujemy zawodowo jako nauczyciele religii w szkołach i jako katecheci w parafiach. Spotkania wspólnoty odbywają się w niedziele, kiedy mamy zajęcia z dziećmi komunijnymi, z młodzieżą przygotowującą się do przyjęcia sakramentu bierzmowania, czasami zebrania dla rodziców. Często w niedzielę uczestniczymy w dwóch mszach świętych w dwóch różnych kościołach i spotkaniach z dziećmi, młodzieżą i ich rodzicami. Zdarza się, że i do trzeciego kościoła trzeba pojechać na jakieś zajęcia.
Zebrania wspólnoty są dla nas źródłem siły. Na spotkaniach wspólnoty modlimy się, uczestniczymy w liturgii, słuchamy konferencji prowadzonych przez ojców franciszkanów, potem jest agapa. Szczególnym świętem dla wszystkich gałęzi franciszkańskich jest dzień 4 października, kiedy w liturgii Kościoła wspominamy św. Franciszka. Wieczorem, z 3 na 4 października, wspominamy przejście św. Franciszka z tej ziemi do niebieskiej Ojczyzny (tzw. Transitus). W kościele wygasza się światła. Ojcowie i bracia franciszkanie, a z nimi członkowie trzeciego zakonu, idą do ołtarza z zapalonymi świecami. Są śpiewane pieśni franciszkańskie, czytane teksty o śmierci św. Franciszka.
4 października obchodzimy uroczystość św. Franciszka. Jest to msza święta odpustowa (we wszystkich kościołach franciszkańskich). Po uroczystej mszy mamy agapę w klasztorze u braci franciszkanów. Nie mniej ważną jest uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, gdyż kościół franciszkanów wileńskich ma to wezwanie. Franciszkanie świeccy jak najbardziej są zaangażowani w tę uroczystość, zarówno w liturgii kościelnej, jak i w festynie, który obywa się tuż po mszy.
Jako członkowie trzeciego zakonu uczestniczymy w całym dziedzictwie duchowym franciszkanów. Możemy korzystać ze wszystkich odpustów franciszkańskich, z opieki duszpasterskiej, korzystamy z modlitwy za franciszkanów żywych i zmarłych. W naszym kościele, raz w miesiącu, są odprawiane msze święte za członków trzeciego zakonu, żywych i zmarłych oraz za żywych i zmarłych z naszych rodzin. Na miesięcznym spotkaniu wspólnoty wyciągamy kartki z imionami osób żywych i zmarłych tercjarzy oraz braci franciszkanów konwentualnych, za których modlimy się przez cały miesiąc. Kiedy mamy jakieś problemy lub radości, prosimy o modlitwę wspólnotę. Często członkowie wspólnoty proszą o modlitwę w trudnych sprawach osobistych, za bliskich, za krewnych, znajomych. Wiele razy doświadczyliśmy mocy modlitwy wspólnotowej.
Sergiusz: Ważnym świętem dla tercjarzy franciszkańskich jest odpust Matki Bożej z Porcjunkuli, który obchodzimy 2 sierpnia. W tym dniu za nawiedzenie dowolnego kościoła można uzyskać odpust zupełny pod zwykłymi warunkami. Święto wiąże się z kapliczką Porcjunkulą niedaleko Asyżu. Franciszek odbudował ten kościół i wyprosił u papieża Honoriusza III odpust dla każdego, kto nawiedzi ten kościół i przystąpi do sakramentu pokuty. Z czasem papież rozszerzył odpust na wszystkie kościoły franciszkańskie i parafialne.
Czy udaje się Państwu przekazywać te wartości kolejnym pokoleniom, znajomym, najbliższym? Jak reagują?
Andżeła: Pracujemy w szkołach i na parafiach z dziećmi i młodzieżą. Opowiadamy im o życiu św. Franciszka, który kochał zwierzęta, ptaki, kwiaty i całe stworzenie. Dzieci, szczególnie młodsze, lubią opowiadania i kreskówki związane ze św. Franciszkiem, chętnie kolorują kolorowanki.
Sergiusz: Młodzieży należy opowiadać o św. Franciszku jako o człowieku poszukującym prawdy, sprawiedliwości, dążącym do ideałów, o Franciszku, który pozostał młodym duchowo aż do śmierci. Spotykamy się z bliskimi. Mamy nadzieję, że wartości, którymi żyjemy mają jakiś wpływ na innych.
Zakon tercjarzy wzywa do apostolstwa. W jaki sposób jako małżeństwo starają się Państwo nieść Chrystusa tam, gdzie panuje niepokój, podziały lub obojętność?
Sergiusz: Po ludzku nic nadzwyczajnego nie czynimy. Staramy się żyć po Bożemu, modlimy się, pracujemy. Idziemy do naszych obowiązków tacy, jacy jesteśmy.
Jako nauczyciele religii i katecheci w parafiach przekazujemy naukę Bożą. Mamy do czynienia również z rodzicami, dziadkami i krewnymi dzieci i młodzieży. Często starsze osoby, które im towarzyszą korzystają z lekcji, jak się same przyznają, aby bardziej poznać Boga i wiarę.
Andżeła: Na co dzień staramy się o pokój serca i ducha. Miejmy nadzieję, że to się udziela innym.
Wywiad opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 38 (110) 26/09-02/10/2026



