Donald Wspaniały niewątpliwie ogłosi akt ten jako swoje epokowe zwycięstwo, chociaż w istocie nowa umowa jest rozsądnym kompromisem i nie zmienia przynależności politycznej wyspy. Jest to bardziej rozbudowana wersja umowy z 1951 r., która reguluje obecność wojsk amerykańskich na Grenlandii.
USA zainwestują w nową bazę Narsarsuaq na południu Grenlandii, gdzie do 1958 r. istniała amerykańska baza lotnicza (teraz tam mieszkają 123 osoby), oraz byłą osadę górniczą Mestersvig. Porozumienie potwierdza suwerenność i integralność terytorialną Danii, a także uznaje prawo Grenlandczyków do samostanowienia. Podczas zimnej wojny USA miały na Grenlandii nawet 30 obiektów wojskowych, Grenlandia bowiem jest dosłownie „tarczą Ameryki”, najkrótsza droga rakiet balistycznych z Rosji do USA przebiega nad wyspą. Dzisiaj tam funkcjonuje amerykańska baza lotnicza Pituffik, bardziej znana jako Thule.
Podczas zimnej wojny stacjonowały tam amerykańskie bombowce strategiczne z bombami jądrowymi, w 1968 r. jeden B‑52G z czterema bombami termojądrowymi B28FI na pokładzie rozbił się na lodzie w pobliżu bazy. Doszło do rozproszenia materiałów jądrowych, skażenia terenu, jeden z pilotów zginął. Eksplodowały ładunki konwencjonalne w bombach, ale nie doszło do wybuchu jądrowego. Była wówczas specjalna operacja oczyszczania terenu, pracowało ok. 700 osób, szczątki zostały sprzątnięte, tyle że najbardziej istotna część jednej bomby termojądrowej, tzw. secondary stage – urządzenie inicjujące reakcję termojądrową – nie została odnaleziona. Prawdopodobnie moduł ten zatonął w zatoce, a jest to bardzo ciężki metal (pluton), tak więc leży na dnie pokryty warstwami osadów.
Instalacje wojskowe na Grenlandii są konieczne dla obrony Ameryki, tak więc potrzeba ich rozbudowania nie ulega wątpliwości, więc dobrze się stało, że istotne napięcie wewnątrz NATO zostało złagodzone, bowiem jedność NATO jest dzisiaj bardziej potrzebna niż kiedykolwiek.
Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 38 (110) 26/09-02/10/2026

