Wyliczanie polskich sukcesów zaczynamy od najcenniejszego, bo osiągniętego w rywalizacji z najlepszymi na świecie.
Coś więcej niż sukces sportowy
Po raz pierwszy od 11 miesięcy Iga Swiątek zwyciężyła w finale turnieju WTA i od razu w jednym z najbardziej prestiżowych, czyli tzw. „tysięczniku”. W Toronto pokonała w finale odwieczną rywalkę Jelenę Rybakinę (nr 2 w rankingu WTA), a wcześniej dwie czołowe Ukrainki: Martę Kostiuk (11 WTA) oraz Elinę Switolinę (9 WTA) i przesunęła się z 8. na 5. pozycję w światowym rankingu. To coś więcej niż sukces sportowy, bo wypowiedź Igi po zwycięstwie w Kanadzie znamionuje osobę dojrzałą i mocną psychicznie, co cieszy szczególnie, bo polska tenisistka zmagała się w ostatnim czasie ze srogą krytyką, nierzadko przechodzącą w hejt.
„Dla mnie zwycięstwo w Toronto to więcej niż tylko kolejny wynik w turnieju. Dziś chcę zadedykować ten tytuł wszystkim, którzy mierzą się z niesprawiedliwą oceną, negatywnością i hejtem — czy to w sporcie, czy w innym obszarze życia. Wiem, jak przytłaczające potrafi to być. Pamiętajcie, to nie czyjeś opinie Was definiują. Do wszystkich, którzy podążają swoją drogą — nie zatrzymujcie się. Tylko Wy wiecie, ile wysiłku i poświęceń za tym stoi. I zobaczcie, gdzie jestem dzisiaj wieczorem… (uśmiech) Ja skupiam się na własnym rozwoju. Po swojemu. Mam ogromną nadzieję, że będziemy traktować siebie nawzajem z większym szacunkiem i życzliwością. A wszystkim moim kibicom, którzy wspierają mnie na każdym kroku, ogromnie dziękuję” — napisała na swoim profilu na Instagramie najlepsza polska tenisistka wszech czasów.
ME w lekkoatletyce w Birmingham
W niedzielę wieczorem zakończyły się, trwające od 10 sierpnia, zmagania najlepszych europejskich lekkoatletek i lekkoatletów.
Brytyjczycy po raz pierwszy organizowali takie zawody. Gospodarze zebrali sporo krytycznych uwag dotyczących organizacji, narzekano na niską frekwencję i bardzo wysokie ceny biletów (100-150 funtów). Mimo siły ekipy brytyjskiej i charakterystycznej dla gospodarzy ambicji, nie udało im się wygrać klasyfikacji medalowej, na której czele znaleźli się Włosi (10 złotych, 6 srebrnych, 6 brązowych, łącznie 22). Za reprezentacją Italii uplasowała się Wielka Brytania z Irlandią Północną (9-8-2/19), podium uzupełnili Niemcy (6-10-5/21). Polska dopiero na 18 miejscu (0-6-2/8) ze względu na brak złota, Litwa na miejscu 22. z jednym medalem srebrnym. Łącznie medale zdobyło 28 państw, największą niespodzianką jest dopiero 19. miejsce reprezentacji Francji, jednej z europejskich potęg.
Trochę to były dziwne mistrzostwa, bo liczba zawodników białoskórych w wielu finałach nie była przeważająca. Tak jak przyzwyczailiśmy się już do różnorodności w reprezentacjach Francji czy Wielkiej Brytanii, tak w tym roku mocno zdziwił skład Niemiec a jeszcze bardziej Szwajcarii. Trend naturalizowania zdolnych sportowców staje się powoli normą, dlatego nasuwa się pytanie: czy możemy jeszcze mówić o narodowościach w zawodowym sporcie?
Jednym z najzabawniejszych momentów mistrzostw w angielskim Birmingham było zdobycie złotego medalu na dystansie 800 m przez Irlandczyka o nazwisku Mike English. Najwięcej emocji dostarczyły: skok o tyczce mężczyzn (6,15 — rekord mistrzostw Europy Szweda Armanda Duplantisa), bieg kobiet na 800 m i rzut dyskiem mężczyzn.
8 medali Polski, ale bez złota
Polska zgodnie z szacunkami ekspertów i naszymi przewidywaniami. Dorobek medalowy nadwiślańskiej ekipy wyniósł 8 krążków, ale zabrakło złotego medalu, co po raz ostatni zdarzyło się na mistrzostwach Europy w 2006 r. w Goeteborgu. Z siedmiu medali w konkurencjach indywidualnych sześć srebrnych zdobyły panie: Katarzyna Zdziebło w chodzie, Maria Żodzik w skoku wzwyż, Natalia Bukowiecka na 400 m, Klaudia Kazimierska w biegu na 1 500 m oraz Ewa Swoboda na 100 m i Pia Skrzyszowska w biegu na 100 m przez płotki, które do zdobyczy indywidualnych dorzuciły brąz w sztafecie 4×100 m (skład uzupełniły w finale Kryscina Cimanouska i Magdalena Stefanowicz, w eliminacjach pobiegła też Wiktoria Gajosz). Honoru panów samotnie bronił Jakub Szymański, brązowy medalista w biegu na 110 m przez płotki. Blisko medalu był oszczepnik Dawid Wegner, któremu zabrakło do brązu jednego centymetra, szacunek wzbudził start Anity Włodarczyk (ur. 1985), która także była czwarta i zapowiedziała kontynuację kariery.
Polska poczyniła lekki postęp w stosunku do poprzednich mistrzostw w Rzymie, zdobywając o dwa medale więcej, ale nie usłyszeliśmy ani razu Mazurka Dąbrowskiego. Oceniając wynik reprezentacji w kontekście najbliższych Igrzysk Olimpijskich, trudno być optymistą.
Chyba największym sukcesem w Birmingham była decyzja europejskiej federacji o przyznaniu organizacji następnego czempionatu Polsce. W dniach 3-8 czerwca 2028 r. na Stadionie Śląskim w Chorzowie, na miesiąc przed Igrzyskami Olimpijskimi w Los Angeles, odbędą się 28. Mistrzostwa Europy, po raz pierwszy na polskiej ziemi.
Litwa w Birmingham: Srebrny Alekna, dzielna Galvydytė
Litwini od lat są potęgą w rzucie dyskiem. Dwukrotnym mistrzem olimpijskim w tej dyscyplinie był Virgilijus Alekna, a w ślady ojca z powodzeniem idzie młodszy syn. Mykolas Alekna jest nadal bardzo młody, szczególnie jak na tę dyscyplinę, a jest już rekordzistą świata (75,56 w 2025 r.) i kolekcjonerem trofeów na najważniejszych zawodach. 24-latek z Wilna zdaje się od pewnego czasu kolekcjonować srebrne medale: po wicemistrzostwie olimpijskim w Paryżu i wcześniejszym srebrnym medalu na mistrzostwach świata, zajął drugie miejsce w Birmingham, dzięki czemu ma już komplet medali europejskich (złoto w Monachium 2022 i brąz w Rzymie 2024). Alekna wystąpił w historycznym konkursie, w którym pięciokrotnie bito rekord mistrzostw. Zwyciężył Słoweniec Kristjan Čeh (72.51), Mykolas był drugi (69,89), jego starszy brat Martynas (12 pozycja w szerokim finale) i Andrius Gudžius (9) nie weszli do wąskiego, 8-osobowego finału. Medal Mylokasa był 12. w historii litewskich występów w ME w „lekkiej” (3/4/5).
Większość litewskich sportowców kończyła swoje starty w eliminacjach. Warto pochwalić oszczepnika Edisa Matusevičiusa, który zajął szóste miejsce. Rugilė Miklyčiūtė w skoku o tyczce weszła do finału i zakończyła rywalizację na 11. miejscu, a Beatričė Juškevičiūtė zajęła 10. miejsce w najtrudniejszej konkurencji, jaką jest z pewnością siedmiobój.
Na największe uznanie poza Alekną zasługuje jednak Gabija Galvydytė w biegu na 800 m. W półfinale miała pecha i… szczęście. Biegnąc na dalszej pozycji upadła i wydawało się, że zaprzepaściła szanse na wejście do finału. Jak się okazało po biegu, upadek Litwinki potraktowano jako pośrednio spowodowany przez Audrey Werro, gwiazdę tej konkurencji. Prowadząca bieg Szwajcarka nadepnęła na krawężnik i upadła, a po niej Litwinka. Sędziowie podjęli kontrowersyjną decyzję, kwalifikując obie zawodniczki do finału, w którym pobiegło ostatecznie dziesięć biegaczek, zamiast zwyczajowych ośmiu. Galvydytė, podekscytowana nieoczekiwanym udziałem w finale, po prezentacji nie pobiegła początkowo na start, ale w przeciwną stronę, jednak wszystko zakończyło się b. szczęśliwie i Litwinka zajęła czwarte miejsce w awizowanym jako największe wydarzenie mistrzostw finale biegu na 800 m pań. Ostatecznie wygrała przywrócona Werro z rekordem mistrzostw, przed Angielką Keely Hodgkinson i Holenderką Femke Broeders-Bol (rekord kraju).
Mistrzostwa Europy w pływaniu w Paryżu
Równolegle do zmagań lekkoatletycznych odbywała się rywalizacja najlepszych pływaczek i pływaków Starego Kontynentu. Honoru polskiego pływania (na poprzednich mistrzostwach 15 medali) broniły oczywiście panie (uśmiech). Katarzyna Wasick została mistrzynią Europy w pływaniu na 50 m stylem dowolnym, a Justina Kozan dorzuciła brązowy medal na dystansie 400 m stylem zmiennym.
Nieco lepiej wypadła Litwa, zajmując w klasyfikacji medalowej 17. miejsce, tuż przed Polską. Rūta Meilutytė wygrała 50 m stylem klasycznym a Tomas Navikonis ukończył wyścig na 200 m stylem dowolnym na drugiej pozycji.



